24 kwietnia 2018

IV edycja Meet Beauty - puścili nas z torbami!


21 i 22 kwietnia 2018 roku w Warszawie w hotelu Lord odbyła się już IV edycja największej w Polsce konferencji dla blogerów i vlogerów urodowych - Meet Beauty. 
Zostałam zaproszona po raz trzeci i szykuję właśnie moją fotorelację z tego wydarzenia, jednak zdjęć jest tak dużo, że zajmie mi to jeszcze trochę czasu. Tymczasem przygotowałam przegląd prezentów, jakie otrzymałyśmy podczas tych dwóch fantastycznych dni. Część z nich dostałyśmy na stoiskach marek, gdzie mogłyśmy porozmawiać i dowiedzieć się czegoś o firmie, część to upominki otrzymane na warsztatach i wykładach, a większość dostałyśmy na koniec spotkania w pięknych, ogromnych torbach. Moja ma wstawki zielone, dedykowane właśnie pielęgnacji.
Nie przedłużając zapraszam na prezentację.

Na stoisku EFEKTIMA dostałyśmy trzy rodzaje peelingów - nowości, które już zaczęłam testować,  a także miniaturkę serum antycellulitowego i hydrożelowe płatki pod oczy w kolorze czarnym :)


ANNABELLE MINERALS obdarowała nas pięknymi mineralnymi cieniami ( ja otrzymałam Lemonade i Smoothie ) a na najpiękniejszym na całej konferencji stoisku, można było ułożyć swoją kompozycję, zrobić zdjęcie i otrzymać nowość - wielofunkcyjny olejek.


Uczestniczyłam w warsztatach zorganizowanych przez NATURA SIBERICA gdzie mogłyśmy przygotować swój peeling, a po spotkaniu każda z nas otrzymała ogromny krem do pielęgnacji ciała.


Stoisko ROGE CAVAILLES  i MUSTELA również miały piękne stoisko przyciągające słodkimi misiami. Żałuję, że nie porozmawiałam dłużej z firmami, ale wszystko działo się w tych dniach tak intensywnie, że nawet nie wiem jak to się stało. O wspaniałych dermokosmetykach Roge Cavailles pisałam niedawno na blogu, a ze spotkania przywiozłam kolejny pięknie pachnący krem pod prysznic.


Produkty Bebe Stealtopia Mustela bardzo pomogły w pielęgnacji skóry mojej córki i cieszę się, że przywiozłam kolejne travelsizowe opakowania. Na wakacje będą idealne.


Od marki TOŁPA dostałyśmy same perełki, które od dawna chciałam przetestować <3


O tlenowych kosmetykach O2Skin czytałam dużo pozytywnych opinii i cieszę się, że udało mi się zapisać na ich warsztaty, a także wygrać w losowaniu na stoisku urocze pudełko w sowy z serum tlenowym i produktami marki Chic, które to stoiska były koło siebie.W torbach znalazłam także wielkie pudełko z dwoma kremami na dzień i na noc. Do szczęścia brakuje mi tylko kremu pod oczy :)



SO CHIC! jest  dla mnie totalna nowością i z przyjemnością przyjrzę się marce bliżej. Stoisko miało także piękną ściankę, którą pokażę Wam w fotorelacji.


Również Pierre Rene było dla nas szczodre organizując warsztaty z upominkami oraz prezentację swoich kosmetyków wystawiając ogromne szafy w strefie relax.


Obok znajdowała się szafa produktów MIYO


Od BARTOS COSMETICS otrzymałyśmy jeden z dwóch kremów. Mi trafił się akurat ten, który bardzo chciałam przetestować, więc mega jestem zadowolona. Maka jest dla mnie zupełną nowością, ale już jestem zakochana w opakowaniach i pokładam w niej ogromne nadzieje.


BIO OIL przygotował dla nas pięknie zapakowany olejek, który już miałam okazje poznać podczas testowania nowości dla Rossmanna, więc bardzo się cieszę, że mogę do niego wrócić.


MEDI HEAL przyszykowało dla nas pudełko z trzema maseczkami w płachcie, które uwielbiam.


POLLENA EWA  miała dla nas stanowisko, gdzie mogłyśmy przebadać stan naszej skóry i zostały nam podarowane produkty odpowiednie do naszej pielęgnacji. Moja skóra ma mocno rozszerzone pory, kilka naczynek i jest przesuszona.


Marka NEESS przygotowała dla nas warsztaty, w których ja nie uczestniczyłam, ale na koniec otrzymałam tak jak pozostali świetną torbę z podarkami :)
Jestem bardzo ciekawa tej szczotki do makijażu, bo zawsze mnie intrygowała. Teraz będę miała możliwość jej przetestowania.


Jak widzicie było co targać, bo jak co roku Meet Beauty  puściło nas z torbami! Pełnymi wspaniałych kosmetyków, które już sfotografowane, mogę spokojnie używać :) Spodziewajcie się wielu recenzji, które sukcesywnie będą się pojawiać.

Wszystkim markom serdecznie dziękuję, a organizatorom konferencji biję brawo za tak cudowną organizację, piękne miejsce spotkania i rozmach, z jakim nas przyjęliście <3

18 kwietnia 2018

Resibo - Krem pod oczy i Serum naturalnie wygładzające


Marka Resibo jest już praktycznie znana większości Z Was. Ta polska firma poszczycić się może zapadającymi w pamięć, pięknymi tekturowymi tubami. Dbałość o środowisko i estetyka idzie w parze. Produkty tej marki powstały na bazie naturalnych, specjalnie wyselekcjonowanych surowców.
Ich produkty są w 100% wegańskie i zostały wyróżnione znakiem najwyższej jakości VEGE.

Miałam przyjemność używać dwóch kosmetyków: kremu pod oczy i serum naturalnie wygładzającego. Wybrałam te dwa produkty, ponieważ na Wizażu miały skrajne opinie. Albo są uwielbiane, albo znienawidzone. Jak było w moim przypadku ?

KREM POD OCZY


Krem zamknięty jest w wygodnym opakowaniu z pompką typu air-less, czyli wykorzystujemy go do samego końca, bez strat. Poza tym jest on chroniony przed zanieczyszczeniami, ponieważ nic nie dostanie się do środka. Poza tym dodatkowo umieszczony został w słynnej już tubie.

Krem pod oczy ma pojemność 15 ml i używałam go głównie na noc, chociaż na dzień spisywał się również bez zarzutu. Jest to krem o lekkiej konsystencji, szybko się wchłania i ma delikatny, roślinny zapach, typowy dla marki.
Obietnicą producenta jest wypchnięcie zmarszczek od środka, zniwelowanie cieni i obrzęków i rozświetlenie spojrzenia.
 W rzeczywistości po okresie używania, nie zauważyłam trzech pierwszych efektów. Natomiast zaskoczyło mnie mocne nawilżenie i rozjaśnienie skóry w tych okolicach. Mimo, że krem jest lekki i sam pewnie nie wystarczyłby mi na noc, to w połączeniu z  serum wygładzającym, o którym będzie za chwilę, stworzył świetny duet.



Co znajdziemy w składzie ? 

Olej arganowy, Olej sezamowy, Kofeina ( redukuje cienie i poprawia krążenie), Ekstrakt ze skórki cytryny ( wzmacnia naczynia krwionośne, udrażnia i zapobiega obrzękom ), Ekstrakt z nasion dyni, Aquqxtrem - wyciąg z korzenia rabarbaru, Ekstrakt z kłączy ruszczyka kolczastego  (redukuje cienie i poprawia krążenie ), Ekstrakt z żywicy indyjskiego drzewa Commiphora Mukul ( wypycha zmarszczki od środka ), Wyciąg z ziela nawłoci.

 Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Propanediol, Crambe Abyssinica Seed Oil, Coco Caprylate/Caprate, Glycerin, Cetearyl Olivate, Argania Spinosa Kernel Oil, Sorbitan Olivate, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Cetearyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Rheum Rhaponticum Root Extract, Commiphora Mukul Resin Extract, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Caffeine, Cucurbita Pepo Seed Extract, Ruscus Aculeatus Root Extract, Solidago Virgaurea Extract, Citrus Limon Peel Extract, Zea Mays Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Hydrogenated Olive Oil, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Sucrose Palmitate, Microcrystalline Cellulose, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Glyceryl Linoleate, Sodium Phytate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum

Bardzo polubiłam jego zapach, lekkość i mega nawilżenie. Opakowanie jest estetyczne, wygodne i niezawodne.  Mimo, że nie odczułam na własnej skórze rozprasowania zmarszczek, to delikatne wygładzenie i rozjaśnienie skóry pod oczami sprawia, że chętnie sięgnę po niego ponownie.

Krem nie jest tani, ponieważ kosztuje 89,00 zł, ale moim zdaniem wart swojej ceny. Sprawdzi się zarówno u młodszych cer, jak i u starszych, ale niekoniecznie solo. Warto wspomóc się jakimś ujędrniającym i wygładzającym serum.


SERUM NATURALNIE WYGŁADZAJĄCE


To jest dopiero mistrz wydajności. Jestem pod wrażeniem, ponieważ używam go już sporo czasu, a w butelce tego nie widać :) Podoba mi się wygodna aplikacja za pomocą szklanej pipety, która dodatkowo ma w środku taki ociekacz zbierający nadmiar serum. I to zdaje egzamin, gdyż nic się nie marnuje. Szklane opakowanie jest gustowne, z przyjemną dla oka etykietą. Buteleczka zapakowana była, podobnie jak krem pod oczy, dodatkowo w tekturową tubę.

Zapach jest zupełnie inny niż miały dotychczas stosowane przeze mnie sera i olejki. Nie wiem jak go dokładnie określić, ale dla mnie jest on przyjemnie orzechowy.
Serum ma za zdanie wygładzić zmarszczki, ujędrnić, uelastycznić i rozświetlić skórę. I tutaj zupełnie nie rozumiem skąd te opinie, że nic ono nie robi! U mnie robi wszystko, co obiecuje producent! Skóra zrobiła się niesamowicie gładka, delikatna, odżywiona i jakaś taka jaśniejsza. Nie stało się to jednak już po 24 godzinach od użycia, ale stopniowo efekt ten zaczął być zauważalny z tygodnia na tydzień.
Serum stosuję codziennie na noc, kończąc moją wieczorną pielęgnację kilkoma kroplami nałożonymi natychmiast na krem, kiedy skóra jest jeszcze wilgotna. Serum nie wchłania się szybko, ale po minutowym masażu warstewka nie jest jakaś specjalnie tłusta, jest wyczuwalna, ale jako delikatny film.


Ten efekt wygładzenia zapewnia zawarty w składzie ekstrakt z lawendy motylej - Stoechiol - który skutecznie zmniejsza napięcie mięśniowe, pobudza wydzielanie beta-endorfin w skórze rozluźniając ją i "rozprasowując " zmarszczki. Za jędrność skóry odpowiada ekstrakt z "łez" drzewa pistacia lentiscus, który pobudza produkcję białka młodości, dzięki czemu skóra staje się bardziej jędrna. Silne działanie antyoksydacyjne zapewnia olej marula, który goi i regeneruje, poprawiając wygląd cery trądzikowej i zmniejszając powstałe już zmiany potrądzikowe. Olej ten działa również przeciwzmarszczkowo, chroni przed rozkładem kolagenu, a więc wpływa na poprawę elastyczności.
Skwalan roślinny zapobiega utracie wilgotności, a najwyższej jakości pochodna witaminy C zapobiega powstawaniu przebarwień i wyprysków.

Skład 

 Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Squalane, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Tocopherol, Lavandula Stoechas Extract, Pistacia Lentiscus Gum, Parfum, Linalool, Geraniol


Z tego serum jestem bardzo zadowolona i proponuję poznać jego działanie na własnej skórze, ponieważ krytyczne opinie są mocno krzywdzące ten świetny produkt.
Rano skóra wygląda rewelacyjnie, jest rozświetlona, wypoczęta, miękka i elastyczna.
Cena takiego serum to 129,00 zł za 30 ml, i nie jest to jakaś wygórowana moim zdaniem cena, ponieważ większość produktów o podobnej jakości znajdziemy w tym przedziale, jak nie wyżej.



Znacie produkty Resibo ?

Od siebie dodam jeszcze, że na stronie marki warto zajrzeć do niezwykle ciekawego i pięknego bloga
Bardzo inspirujący <3

15 kwietnia 2018

Moje zakupy w promocji Rossmanna -55% kwiecień 2018


Długo zastanawiałam się, czy skorzystać z promocji Rossmanna -55% na kolorówkę. I to nawet nie chodziło o strzał w kolano, który obie strzeliła sieć drogerii dzieląc klientów na tych, co mogli wcześniej skorzystać  z promocji, i na tych co musieli poczekać do 9 kwietnia.
Ja po prostu niczego nie potrzebowałam.
A wiedziałam, że wchodząc do Rossmanna na pewno mania posiadania mną zawładnie, więc wolałam tego uniknąć. W sumie skończył się mój ulubiony podkład Bourjois Healthy Mix , ale kiedy już weszłam do drogerii, okazało się, że mojego odcienia nie ma. Postanowiłam zrobić zakupy online po powrocie do domu. Podkład też był wyprzedany, ale wrzuciłam kilka innych produktów Bourjois do koszyka i na drugi dzień odebrałam swoje zamówienie. Ale kiedy poszłam z córką je odebrać okazało się, że jest mój podkład, więc korzystając  z aplikacji córki, kupiliśmy na promocji jeszcze trochę kosmetyków :) W sumie uzbierała się zacna gromadka :)


Oprócz podkładu Healthy Mix, z tej linii postanowiłam wypróbować jeszcze krem BB 24h nawilżenie Nie wiem dlaczego zdecydowałam się na odcień 03 Dark, ponieważ jest on bardzo ciemny i nadaje się raczej do cer opalonych . Może po wakacjach będzie idealny, ale póki co będę go rozjaśniać, bo świetnie sprawdza się na mojej skórze.
Kolejnym produktem Healthy Mix jest baza pod podkład  Dzisiaj ją wypróbowałam i jak na razie jest dobrze. Wzięłam również puder zakrywający oznaki zmęczenia  w odcieniu 02. Jeszcze go nie używałam, ale w internecie ma dobre opinie, więc byłam go ciekawa.
Do koszyka wpadł również drugi podkład Bourjois, który mocno mnie ciekawił i póki co, nie wiem który lubię bardziej :)
123 Perfect podkład ujednolicający w odcieniu 54 Beige idealnie stapia się z moją skórą, a obecność pigmentów korygujących sprawia, że twarz wygląda na gładką.


Zdecydowałam się także na wypróbowanie dwóch produktów Bielendy. 
Luksusowa złota baza tonująca z efektem BB wygląda bardzo ciekawie i w najbliższych dniach ją przetestuję. Drugim kosmetykiem z linii MAKE-UP ACADEMIE  jest mgiełka do utrwalania makijażu 
Nie ma ona najlepszej opinii, ale za 6 zł warto się o tym przekonać na własnej skórze :)

 
O tych dwóch tuszach, które teraz zobaczycie naczytałam się samych ochów i achów. Dlatego postanowiłam je wypróbować. Maybelline Temptation użyłam od razu na drugi dzień i jestem w nim zakochana. Robi wszystko, czego od tuszu oczekuję i sprawia, że rzęsy wyglądają obłędnie.


Natomiast L`Oreal Paradise Extatic  polecało mi wiele osób i powiem szczerze, że jak na dwa użycia to bardziej podoba mi się efekt, jaki daje tusz Maybelline. Ale poużywam jeszcze trochę i wyrobię sobie o nim zdanie.
Z L`Oreala postanowiłam wypróbować jeszcze korektor rozświetlający pod oczy True Match w odcieniu Natural Beige. Ma fajny aplikator w formie pędzelka, gdzie poprzez kręcenie końcówką produkt dostaje się bezpośrednio na pędzelek.


No i ostatnie 4 produkty należą do Eveline. 


Dwa tusze, których na razie nie będę otwierać, bo mam już trzy w użyciu, więc te muszą trochę poczekać. Wzięłam dwa, których jeszcze nie miałam : Magnetic Look  którego kształt szczoteczki mnie intryguje, oraz Volume Extension Waterproof  który mam zamiar przetestować na wakacjach.  Obu jestem bardzo ciekawa.
Kosmetykiem, jaki już zdążyłam przez weekend przetestować jest kremowy rozświetlacz w płynie All in One w kolorze 02 Gold. Pięknie się prezentuje na twarzy, szybko zastyga dając zjawiskową taflę.
No i produkt, który totalnie mnie zawiódł to Metallic, cień do powiek w kremie. Wzięłam odcień 02, który jest szaro srebrny i jaśniejszy niż myślałam. Nie ma dobrego krycia, a dokładanie kolejnej warstwy tworzy plamy, bo zbiera się to, co nałożyłam wcześniej. Po zastygnięciu staje się matowy, i wygląda po prostu brzydko. Od razu go zmyłam.

Wszystkie produkty, poza podkładem Heathy Mix z witaminami są da mnie nowością i jak już trochę je poużywam, to podzielę się z Wami opinią o nich.

A jak wyglądają Wasze zakupy ? Skusiliście się na coś, czy jesteście obrażeni na Rossmanna za ten niesprawiedliwy podział ?