30 lipca 2016

JYB skóra pod oczami nie musui straszyć


Dbam o swoją skórę pd oczami, używam kremów, żeli chłodzących, pielęgnujących korektorów. Jednak nic nie zastąpi odpowiedniej dawki snu, odpoczynku, dotlenienia i zrównoważonej diety. Niestety nie zawsze jestem w stanie zapewnić mojemu organizmowi wszystkiego czego potrzebuje do regeneracji, aby rano wyglądać świeżo i promiennie. Okresy wzmożonej pracy, gdzie jako technik dentystyczny muszę codziennie wysilać wzrok, zanieczyszczenia i chroniczne chodzenie spać po północy. To nie wróży nic dobrego moim oczom. Jednak cóż poradzić, skoro życie tak pędzi.
Ratuję się kremami, a raczej obietnicami producentów, którzy zapewniają nas o zniwelowaniu zmarszczek, worków pod oczami i rozświetleniem spojrzenia. Czy to jest możliwe przy takim trybie życia ????
Myślę, że nie, ale możemy sobie pomóc wspierając się naprawdę dobrymi kosmetykami. I ja taki znalazłam. Może nie ideał, ale blisko.



JYB to belgijska marka, która powstała jako odpowiedź na potrzeby konsumentów oczekujących od kosmetyków skuteczności działania opartej na wysokiej jakości naturalnych składnikach.
Lekka konsystencja i delikatne działanie sprawiają, że kosmetyki JYB są odpowiednie nawet dla bardzo wrażliwej i wymagającej cery.


Sięgnęłam po organiczny krem JYB opóźniający procesy starzenia ponieważ zafascynowała mnie uniwersalna pielęgnacja przeznaczona zarówno dla kobiet i mężczyzn, w efekcie której skóra pięknieje z dnia na dzień, nabiera witalności i zdrowego blasku, a dodatkowo jest objeta skuteczną ochroną przeciwzmarszczkową.

Cechą wspólną tej młodej belgijskiej firmy są starannie opracowane formuły oparte  na organicznych składnikach aktywnych takich jak olej tamanu, ekstrakt z róży, czy hydrolat a oczaru wirginijskiego. Konserwanty ograniczone do minimum, a troska o dbanie o środowisko pozwala na zrezygnowanie z dodatkowych, papierowych opakowań.
Uwagę zwraca design kosmetyków, utrzymany w stylu hipsterskim.
Dystrybutorem produktów JYB na Polskę jest BEAUTIKON.COM


JYB Eye Contour Anty - aiging  Balm - krem pod oczy zamknięty jest w ciekawym, plastikowym, półprzeźroczystym opakowaniu, wewnątrz którego widoczny jest srebrny woreczek zwierający kosmetyk. Opakowanie zawiera pompkę dozującą krem przez naciśniecie. Jednak tutaj trzeba być ostrożnym, ponieważ pompka podaje według mnie zbyt dużą dawkę kremu i radzę przyciskać ją na "pół gwizdka".
Kremu używałam zarówno na dzień jak i na noc i w obu przypadkach spisał się świetnie. Początkowo nie widziałam żadnych efektów, ale po dwóch tygodniach budziłam się bez opuchnięć i szarych sińców pod oczami. Trzeba dać mu szansę zadziałać, a efekty będą widoczne gołym okiem.




25 ml kremu należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia.

OD PRODUCENTA

 Zawiera ekstrakt ze śnieżycy oraz czarnych alg, które stymulują odnowę komórkową oraz ujędrniają i wygładzają powierzchnię skóry. Śnieżyca - uważana za bezpieczną i naturalną alternatywę dla botoksu - wspiera naturalne procesy odnowy komórkowej i stymuluje skórę do walki z oznakami starzenia. Woda kwiatowa z chabra bławatka* przynosi skórze ulgę, delikatnie rozjaśnia oraz wzmacnia naczynia krwionośne, przeciwdziałając zasinieniom.
Żegnajcie sińce pod oczami, nieestetyczne „worki” i zmarszczki!
*składnik organiczny 

SKŁAD 

Centaurea Cyanus Flower Water, Aqua, Distarch Phosphate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Isoamyl Laurate, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocos Nucifera Oil, Bentonite, Cetyl Palmitate, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sucrose Stearate, Safflower Oil/Palm Oil Aminopropanediol Esters, Sodium Hyaluronate, Butyrospermum Parkii Butter, Citric Acid, Squalane, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Helianthus Annuus Sprout Extract, Solanum Lycopersicum Fruit Extract, Leucojum Aestivum Bulb Extract, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Algin, Biosaccharide Gum-1, Lactic Acid, Glycine Soja Sterol, Hydrogenated Vegetable Oil, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Phospholipids, Glyceryl Stearate, Sucrose Laurate, Sucrose Distearate, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Sodium Levulinate, Glyceryl Caprylate, Sodium Anisate, Tocopherol

Krem JYB ma biły kolor i od początku używania pachniał mi drożdżami. Nie potrafiłam przyrównoać tego zapachu do niczego innego, jak własnie do drożdzy. Jednak w
miarę używania zapach ten stał się mniej wyczuwalny i delikatny. 
Bardzo szybko się wchłania i spokojnie po chwili można wykonywać makijaż. Jeśli stosujemy na noc to warto dać grubszą warstwę, dwa razy w tygodniu traktując krem jako maskę pod oczy. 

Jestem bardzo zadowolona z tego kremu, widz efekty i podoba mi się moje odbicie w lustrze. Zasinienia zniknęły, opuchnięcia pojawiają się już sporadycznie, a nawilżenie jest wyczuwalne. Wszystkie obietnice producenta:
  • ujędrnienie i odżywienie wrażliwej skóry wokół oczu
  • zmniejszenie widoczności zmarszczek
  • rozjaśnienie skóry
  • stymulowanie naturalnej odnowy komórkowej
w większym stopniu zostały spełnione, ale musimy brać pod uwagę stopień przyzwyczajeń i harmonogramu naszej pielęgnacji. Staram się kłaść przed północą, jem kolację przynajmniej 3 godziny przed spaniem, unikam alkoholu, dużo spaceruję i przebywam na świeżym powietrzu, piję dużo niegazowanej wody. Wszystko razem wspomaga działanie kremu pod oczy, ponieważ nie można oczekiwać cudu po samym wsmarowywaniu kosmetyku prowadząc niezdrowy tryb życia.
Jak dbasz tak masz!

Zdrowa i nawilżona skóra to skóra dłużej młoda. 

Krem pod oczy JYB dostępny jest w sklepie BEAUTIKON.COM TUTAJ  w cenie promocyjnej 99,00 zł. 
 

27 lipca 2016

Cytrynowa pietruszka - mydło naturalne z Pszczelej Dolinki

Za górami, za lasami, w pobliżu małej rzeczki o nazwie Warkocz mieszka sobie Pani Joasia i tworzy działa sztuki.
Tak mogłaby się zaczynać bajka.
Ale bajeczne są tylko mydełka i inne kosmetyczne cudeńka wytwarzane z naturalnych składników.
Cała ta kraina czarów ma wdzięczną nazwę PSZCZELA DOLINKA
Kiedy zajrzałam tam pierwszy raz to chciałam wszystko. Jednak starając się zadeptać szepty rozsądku i tak zaszalałam kupując zapas mydeł i innych rarytasów.
Ci, co śledzą bloga na bieżąco, pamiętają pewnie moje poprzednie recenzje z Pszczelej Dolinki. Jednak jeśli ktoś nie czytał, to na końcu postu znajdzie linki do nich.

Dzisiaj opowiem o mydełku idealnym na lato. Orzeźwiającym i cudnie zielonym. Bohaterem dzisiejszego wpisu jest mydło naturalne CYTRYNOWA PIETRUSZKA



OD PRODUCENTA 

 
Mydełko ma soczystą zieloną barwę, dzięki sokowi i przecierowi z surowej natki pietruszki. Oprócz soku i drobinek przetartej pietruszki zawiera kompozycję olejku z pestek brzoskwiń i pestek arbuza. Wiosenna zieleń cieszy oczy a samo mydełko pielęgnuje i odżywia skórę. Kompozycja olejków cytrusowych nadaje mu orzeźwiający zapach.

Olej kokosowy: nasycone kwasy tłuszczowe, kwas laurynowy, mirystynowy, palmitynowy, stearynowy, oleinowy, linolowy, linolenowy.

Olej palmowy: kwas laurynowy, mirystynowy, oleinowy, palmitynowy, stearynowy oraz kwas linolowy.

Olej z pestek arbuza: wysoka zawartość NNKT w tym kwas linolowy (typu omega-6), kwas oleinowy ( typu omega-9) i kwas α-linolenowy (typu omega-3). 

Olejek z pestek brzoskwiń: wysoka zawartość NNKT, w tym kwas linolowy (typu omega-6), kwas oleinowy (typu omega-9).

Działanie składników:

- silnie nawilżające, 
- antybakteryjne i przeciwgrzybiczne,
- odżywiają i regenerują naskórek,
- uzupełniają barierę lipidową,
- likwidują szorstkość skóry, zmiękczają skórę,
- antyoksydacyjne.

Waga ok. 110 g.

Składniki użyte do produkcji mydła: olej palmowy, olej kokosowy, woda, wodorotlenek sodu, cukier, kwas hialuronowy.

Skład produktu: palmitynian sodu, laurynian sodu, oleinian sodu, mirystynian sodu, gliceryna, olej z pestek brzoskwiń, olej z pestek arbuza, przecier z surowej natki pietruszki, olejek cytrynowy, olejek lemongrasowy.



Każde mydełko wykonane jest ręcznie z wysokiej jakości składników według receptur pani Joasi. Odlewane pojedynczo w specjalnych formach są podobne do siebie, jednak nie jednakowe. To nie jest produkcja taśmowa, ani ciachanie z bloku, ręczna robota, moi kochani.

Mydełko dostajemy pięknie zapakowane, zazwyczaj w folię i fikuśne dodatki, z papierową etykietą, gdzie znajdują się informacje o składzie i dacie przydatności. 
Jeśli zdecydujecie się na zakup większej ilości mydełek, bo nie będziecie mogli wybrać tylko jednego ( znam, rozumiem :) to musicie je rozwinąć z opakowania, aby miały dostęp powietrza i mogły swobodnie dosychać.


Każde z mydeł z Pszczelej Dolinki przekrajam na pół, ponieważ jest duże i nieporęcznie mi używać całej kostki. Jego waga to 110 gram, więc całkiem sporo. Drugą połowę można komuś podarować, lub zostawić na później.
Mydełko Cytrynowa Pietruszka dobrze się pieni , a jego zaletą jest to, że  może być używane do mycia twarzy, całego ciała, a nawet do higieny intymnej. Nie podrażnia, nie wysusza, a wręcz przeciwnie - nawilża i odświeża.
Jest dla mnie totalnym zaskoczeniem, nigdy dotąd nie myłam się zielonym mydłem, a co dopiero pietruszkowym :) Mowa tutaj o mydłach w kostce, bo w płynie to mamy od koloru do wyboru, z tym, że niekoniecznie naturalnie.


Kolejną jego zaletą jest cudowny zapach, połączenie cytryny i pietruszki to naprawdę ciekawe doświadczenie. Do tego jakaś nuta trawy cytrynowej zamyka kompozycję. Rezultatem jest rześkie, odświeżające i aromatyczne owocowo - warzywne połączenie. Sok z pietruszki nadaje mu ten kolor i wzbogaca jednocześnie zapach. Widoczne listki natki tworzą ciekawy efekt, jednak dość szybko się wymywają, bo są zatopione płytko. Jednak zapach mydła wciąż pozostaje taki sam, aż do końca.
Fajne jest także to, że mydełko nie mięknie nawet zostawione pod prysznicem, ani nie maże się jak zwykłe mydła zostawiając ślimacze ślady na mydelniczce. Wciąż jest zwarte i gotowe :) A do tego świetnie się pieni.


Jeśli zainteresowało Was mydełko Cytrynowa Pietruszka to znajdziecie je TUTAJ w cenie 15 zł.

A dla zainteresowanych poprzednimi recenzjami podaję linki


MYDŁO NATURALNE MIÓD I WRZOS TUTAJ 

MYDŁO NATURALNE NAGIETEK I KONWALIA TUTAJ

KOKOSOWA MUFFINKA DO KĄPIELI  TUTAJ
 

25 lipca 2016

Letnia paczka od Terii

Kiedy już jestem blisko narzucenia sobie dyscypliny w kupowaniu, a raczej nie kupowaniu kosmetyków, to pojawi się jakaś prowokacja, której ciężko się oprzeć. Zasypały mnie kosmetyczne pudełka, z których cieszę się niezmiernie.
Dzisiaj pokażę Wam zawartość mojej wymiankowej paczki od Terii z bloga KOLOROWY ŚWIAT TERII. Tym, co nie wiedzą o co chodzi, napomnę, że nasza kochana Teresa organizuje akcje wymiany paczek. O zimowej edycji dowiedziałam się za późno, ale letniej już nie przegapiłam :) I na dodatek moją parą do wymiany została sama organizatorka. Powiem Wam, że miałam trochę stresa, zadowolić szefową?

Kilka dni temu otrzymałam moją paczuszkę i od razu rzucił mnie na kolana zapach, jaki się wydobywał z pudełka. Pięknie zapakowana i do tego pachnąca! Az żal było otwierać. Ale ciekawość przeważyła. Zobaczcie co znalazłam w środku :)




Ta piękna kartka w motylki to kilka odręcznie napisanych słów od Terii.


Paczka zawierała w większości kąpielowe umilacze, do których mam ogromną słabość :) Znalazłam japońską sól do kąpieli , jagodową kulę, oraz śliczny kubek bardzo w moim typie :)


Od dawna miałam chrapkę na produkty ze Starej Mydlarnii, ale nie miałam okazji ich nigdy testować. Teresa czytając w moich myślach wrzuciła sprawczynię tego cudnego zapachu - muffinkę do kąpieli, olejek zapachowy Piwonia, oraz glicerynowe mydełko. Moje pierwsze okazy wyglądają prześlicznie.


Kolejna porcja do wanny to olejek Kneipp ( zawsze chciałam go mieć ) i małe serduszka do kąpieli w uroczym organzowym opakowaniu.


No i perełki z Bielendy. Cukrowy peeling do ciała to nowość i bardzo się z niego cieszę. Pachnie nieziemsko! Olejek do kąpieli i pod prysznic również był na mojej chciejliście :) Skinową maskę już miałam, ale jest to jedna z lepszych serii i już wycofana ze sprzedaży, więc radość podwójna.


Są także moje ukochane ślimaczki w formie masek. Jedna na twarz, druga pod oczy.


Oczy świecomaniaczki zostały oślepione bombą pomarańczową w formie samplera Yankee Candle :) Dawno temu miałam taki wosk, więc dla przypomnienia pomarańczowa rozkosz w  świeczce :)


Na koniec garść dobroci w postaci próbek azjatyków i Resibo, które robi furrorę w blogosferze.

Jak widzicie paczka wypełniona po brzegi wspaniałościami i każda rzecz cieszy moje ciało, oczy i serce. Dziękuję kochana za spełnienie moich zachcianek i mam nadzieje, że moja paczka również i się podobała.



Zapraszam Was do śledzenia bloga KOLOROWY ŚWIAT TERII  na którym znajdziecie wiele ciekawych kosmetyków, a przede wszystkim przepiękne stylizacje paznokci. Do tej pory nie potrafię uwierzyć, że można wyhodować takie piękne, długie paznokcie i normalnie funkcjonować. Ja chyba nie umiałabym nic zrobić, tylko bym na nie patrzyła i podziwiała :)