29 września 2016

SKIN79 Pore Bubble Cleansing Mask - czyli jak stać się upiorem


Maseczka, która robi furorę w sieci :)
Wszyscy chcą ją mieć i straszą potem zdjęciami. Takie przygotowanie do Halloween ? 
Ja również nie mogłam jej nie mieć i dzisiaj troszkę Was postraszę :) 
Ale najpierw parę słów o samej masce. 
 
Pore Bubble Cleansing Mask to wprowadzona na rynek nowość od SKIN79. 
Jest to genialna maseczka w płachcie zapewniająca jednocześnie 10 minutowy masaż pęcherzykami powietrza, jak i oczyszczanie twarzy. Drobniutkie pęcherzyki powietrza w kontakcie ze skórą zaczynają bąbelkować wnikając głęboko w skórę i oczyszczając ją z toksyn i wszelkich zabrudzeń. 


 Przed użyciem maseczki należy dokładnie umyć twarz i stonizować. Następnie należy równomiernie rozprowadzić składniki aktywne masując maskę przez opakowanie.  Po wyjęciu wygląda ona jak namydlona ściereczka :) Nakładamy ją na suchą skórę, dokładnie dopasowując wycięciami. Jest to ważne, ponieważ powstająca piana będzie wchodzić wszędzie.


Po nałożeniu na skórę momentalnie odczuwamy bąbelkowanie i takie przyjemne musowanie na twarzy. Pęcherzyków z każdą chwilą robi się coraz więcej i więcej, aż w końcu cała twarz pokrywa się pianką :)  Mega uczucie, bo jest to jednocześnie dziwne, miłe i śmieszne. Moje dzieci pokładały się ze śmiechu patrząc jak zmienia się moja twarz i przypomina potworka :)
Zobaczcie sami :)



Cała zabawa trwa 10 minut, taki jest czas założony przez producenta, w jakim twarz zdąży się oczyścić. Po zdjęciu maseczki należy zmyć resztki ciepłą wodą. To zmywanie trwa dobrą chwilę, bo pianka nie tak łatwo chce opuścić naszą skórę :)  Osuszamy i ponownie przemywamy twarz tonikiem. 
Widać zdecydowaną różnicę w nawilżeniu, a skóra jest miękka, rozświetlona i przyjemnie ściągnięta. 



Co zawiera maseczka, która potrafi w jedną chwilę zwiększyć swoją objętość kilkukrotnie ? 
Mamy tutaj wąkrotkę azjatycką która działa przeciwzapalnie, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, dzięki czemu jest polecana osobom o cerze wrażliwej i naczynkowej, rozjaśnia i działa przeciwtrądzikowo.
Ekstrakt z jeżówki - silnie regeneruje i pobudza wytwarzanie nowych włókien kolagenowych. 
Proteiny mleka silnie nawilżają i wygładzają skórę. 

Skład 


Water, Glycerin , Sodium Cocoyl Apple Amino Acids ,
Cocamidopropyl Betaine, Dipropylene Głycol , Disloxane , Methyl
Perfluoarobutyl Ether , Methyl Perfluoroisobutyl Ether, Hydroxyethyloellulose,
Phenoxyethanol, Sodium Chloride,Ethylhexylglcerin,Disodium EDTA,
Fragrance, Butylene Głycol, Ethyl Hexanediol, Echinacea Angustifolia Extract,
Mentha Piperita(peppermint),Leaf Extract, Milk Protein Extract, 1,2-Hexanediol,
Centella Asiatica Extract, Gaultheria Procumbens,(Wintergreen) Leaf Extract,
Camellia Siensis Leaf Extract, Houttuynia Cordata exstract.


Maseczkę zaleca się stosować raz w tygodniu w celu oczyszczenia i rozjaśnienia skóry. 

Przyznam szczerze, że marka wciąż mnie zaskakuje :)
Więc jak ? Macie ochotę na bąbelkowanie ?

25 września 2016

Pielęgnacja ust z Eveline Cosmetics

Zauważyłam ostatnio, że w mojej kosmetyczce przeważają kosmetyki do ust firmy EVELINE COSMETICS . Wyjątkowo mi pasują i używam ich z przyjemnością. Przedstawiam zatem kilka z nich, może i Wam przypadną do gustu :)


Ciekawą i praktyczną formą okazała się pomadka peelingująca usta. Opakowanie może nie jest jakieś szałowe, ale sam kosmetyk już tak. Uzależniłam się od niej i mam już drugie opakowanie. Jedno noszę w torebce, a drugie trzymam na nocnym stoliku. Jestem z niej tak samo zadowolona jak z pomadki peelingującej Sylveco.



Delikatny peeling do ust w wygodnej formie pomadki jest wielofunkcyjny. Ma za zadanie oczyścić usta, wygładzić, nawilżyć, zregenerować, ujędrnić, napinać, poprawić kontur i niwelować zmarszczki. Na niektóre założenia oczywiście trzeba przymknąć oko, bo niby jak ma zniwelować zmarszczki ? No ale wygładza, oczyszcza i regeneruje świetnie.
Pomadka jest w kolorze pudrowego różu i zawiera w sobie delikatne drobinki, które są wyczuwalne po nałożeniu na usta. Według zaleceń powinno się ją nanieść na usta okrężnymi ruchami przez kilka sekund, po czym nadmiar usunąć chusteczką. Ja jednak pozostawiam na ustach do całkowitego starcia. Usta stają się miękkie, delikatne i makijaż na nich trzyma się dłużej.




Naturalne olejki roślinne zapewniają gładkość i odżywienie, a koktajl witamin hamuje procesy starzenia. Za cenę ok.11 zł myślę, że warto wypróbować. Ja jestem na TAK!

Kolejnym produktem, który dba o miękkość moich ust jest balsam z olejkiem arganowym SOS.


Ten balsam niejednokrotnie ukoił moje spierzchnięte uta i zregenerował je prawie natychmiast. Zawiera wspomniany wyżej olejek arganowy, masło kakaowe i witaminy E+C.
Delikatny, wiśniowy zapach uprzyjemnia aplikację.
Balsam przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji ust, a składniki aktywne mocno nawilżają i regenerują usta. Filtr SPF 10 chroni delikatną skórę ust  przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, zapobiegając ich pierzchnięciu i pękaniu.



Pomadka jest bezbarwna i bezsmakowa. Kosztuje ok 6 zł.

Teraz przejdźmy do widocznych efektów pielęgnacji ust. Mokry, połyskujący i bardzo połyskujący efekt na ustach da nam nawilżający olejek do ust w formie błyszczyka. 



Ten waniliowy Eliksir łączy moc wyjątkowo skutecznych olejków: arganowego, kokosowego, awokado, z oliwek, Inca Inchi ( roślina z peruwiańskiej puszczy tropikalnej, o owocach w kształcie gwiazdy, którą docenili Inkowie już 3 tys. lat temu) z kolagenem o właściwościach powiększających usta. Eliksir doskonale odżywia, nawilża i zmiękcza usta poprawiając ich ukrwienie. Odmładza je spłycając już istniejące zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych. Neutralizuje wolne rodniki i wspomaga odnowę komórek. Chroni skórę ust przed niską temperaturą, słońcem i wiatrem.




Błyszczyk ma wygodny, miękki aplikator dzięki któremu łatwo nałożyć go na usta. Jest praktycznie bezbarwny, lekko kleisty. Pokochałam go za piękny, słodki zapach wanilii i uczucie komfortu na ustach. Noszę go w torebce i nie potrzebuję lusterka do jego nałożenia.



Na ustach wygląda jakbyśmy posmarowali je miodem :) Delikatna tafla chroni usta i pielęgnuje je przez cały dzień.  Nie zauważyłam jakiegoś specjalnego powiększenia ust po aplikacji, może to tylko wizualnie tak się wydaje. Nie ma żadnego mrowienia, po prostu czuję lekkie nawilżenie i komfort.
Koszt takiego błyszczyka waha się w granicach 11 zł.

Skoro nasze usta są tak zadbane i zregenerowane, czas pokazać ich piękno!
Do tego służą pomadki w cudownych odcieniach. Obecnie jest szał na pomadki matowe, więc i taką tu zaprezentuję :)


Pomadka w płynie, którą opiszę to kolor 413 Cashmere Pink. Piękny zgaszony róż. Wygodny aplikator pomoże precyzyjnie nałożyć pomadkę na usta, a witaminy A, E i F pomogą zadbać o maksymalne nawilżenie. I tu warto się zatrzymać. Niewiele matowych pomadek nie powoduje wysuszenia ust. Tutaj nie ma takiego problemu. Pomadka ma lekką i przyjemną konsystencję, która daje poczucie ekstremalnego komfortu.




To, co mnie urzekło w tej pomadce to smakowity, owocowy zapach. Jest to chyba żurawina, jak doczytałam na stronie producenta. Nie smakuje zbyt dobrze, ale ten zapach sprawia, że zawsze mam ochotę to sprawdzić :)

Pomadka ma swoje wady i zalety. Pięknie napigmentowana, płynna konsystencja i ładne krycie to jej zdecydowany atut. Jednak trwałość i zostawianie śladów na każdym kubku już nie przemawia na jej korzyść. Szybko się ściera i lepi na wszystkim, czego się dotknie. Nie mam ochoty poznać innych kolorów, ten mi w zupełności wystarczy.


Na ustach wygląda apetycznie :)

Tak wygląda moja pielęgnacja ust kosmetykami Eveline.  Większość jest godna polecenia, pomadka według Waszego uznania.
Wszystkich produktów używam na co dzień i jestem z nich zadowolona. Pomadkę dostaniecie w cenie ok. 15 zł. Mój kolor  jest piękny i bardzo w moim guście. Jeśli macie ochotę spróbować to zachęcam. Z tego, co wiem, to jest 6 odcieni do wyboru, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie.


Macie ochotę coś wypróbować z mojej pielęgnacji?

PS. Modelką do zdjęć była moja córka Karolcia:)

24 września 2016

Jesienny ChillBox - czyli rozpieszczanie we wrześniu

Mamy jesień Kochani i zrobiło się naprawdę pięknie.
Jeszcze nie przyszedł u mnie czas na odstawienie kosmetyków o soczystych, letnich zapachach, ciągle okupują moją łazienkę. Chociaż już powoli szykuję moją skórę do jesiennej pielęgnacji, mocno ją regenerując i nawilżając. Od listopada do marca stawiam na mocne złuszczanie i pozbywanie się przebarwień, po to by wiosną cieszyć się świeżą i promienną cerą.

W takiej regeneracji przychodzi nam z pomocą wrześniowy CHILLBOX. Zanim dziewczyny poszły na zasłużony " Urlop do odwołania " zadbały o to, żeby miło je wspominać podczas jesiennych chłodów i pielęgnacji skóry.

Podpowiedź, że w boxie będą słodkie kubki muffinki rozpaliła żądze w większości z nas. No bo przecież takiego kubka jeszcze nie mam :)


Pomarańczowy kubek spodobał mi się najbardziej. Jest taki właśnie jesienny, idealny do picia kakao, gorącej czekolady, czy do zaparzania owocowych i ziołowych herbatek. Marzyłam i mam :) Króluje w kuchni detronizując nawet ten z Kubusiem Puchatkiem :)
Idealnie poprawia nastrój, a wieczorem umila czas spędzony z książką.
Cena producenta 34,18 zł.

DARY NATURY - HERBATKA POOBIEDNIA


Herbaty piję litrami, więc każdy dodatek w postaci kolejnej, dotąd mi nie znanej, jest u mnie mile widziany.
Ta ekologiczna mieszanka owocowo - ziołowa  nie zawiera kofeiny ani teiny i może być pita w dowolnej ilości o każdej porze dnia i nocy.  Taki napar możemy zrobić sobie po każdym posiłku, delektując się łagodnym smakiem. Znajdziemy tutaj owoc tarniny, kminek, owoc kopru włoskiego, liść mięty, ziele krwawnika i lebiodki, kolendrę, a także rumianek.
Herbatka bardzo mi posmakowała i mam już upatrzone kolejne smaki.
Cena producenta3,70 zł.

" ANTIPOLIS "  TOMASZ FIJAŁKOWSKI


Książki jeszcze nie czytałam, ponieważ nie jestem pewna, czy tematyka mi odpowiada. Na razie leży na półce i się do niej zbieram.
Cena z okładki 34,90 zł.

YASUMI  CIASTECZKO Z WRÓŻBĄ


Japońskie ciasteczko szczęścia to fantastyczny dodatek, jaki znalazłam w pudełku. Miałam wielką radochę przełamując je i wyciągając wróżbę. W smaku było idealne, chrupiące, kruche i słodkie, jak andruty. Sentencja mnie rozbawiła i szybko pokazałam ją mężowi, którego bawiła już trochę mniej :)  Jeśli macie ochotę ją poznać, to kliknijcie na zdjęcie instagramowe TUTAJ 

ORGANIQUE GRECKA PIANKA DO MYCIA CIAŁA


Pianka jest mi doskonale znana, bo już miałam przyjemność jej używać ( i to również dzięki prezentowi od dziewczyn z ChillBoxa ). Cała moja recenzja tego szrekowego cudaczka znajduje się TUTAJ


ORGANIC SHOP - OCZYSZCZAJĄCY SCRUB DO TWARZY

 
Bardzo lubię kosmetyki tej estońskiej marki i chętnie goszczę ich produkty u siebie. Oczyszczający peeling Wiśnia imbirowa ma rewelacyjny zapach  i skład. Nie zawiera parabenów, silikonów, sztucznych substancji zapachowych, barwników ani konserwantów. Wzbogacony jest w ekstrakty z wiśni i imbiru, a minerały i witaminy  pomagają skórze odzyskać zdrowy wygląd poprawiając jej koloryt, wygładzając i zmiękczając .
Cena producenta 12,55 zł.


ECOLAB - MASKA DO RĄK Z AVOKADO


Maska przyjemne pachnie, szybciutko się wchłania i pozostawia dłonie mięciutkie przed długi czas. Pokochałam ją i stosuję z wielką przyjemnością. Zawiera ponad 98,5 % składników pochodzenia roślinnego - organiczny olej avocado, proteiny kaszmiru, olej pistacjowy, prowitaminę B5. Świetny kosmetyk.
Cena producenta 13,95 zł.

KAFE KRASOTY - KREM DO STÓP Z OLEJKIEM LAWENDOWYM 


Krem, oprócz olejku lawendowego, zawiera także ekstrakt z bambusa, sprzyjający długotrwałemu utrzymaniu wilgoci w skórze, oraz zmniejsza opuchliznę stóp. Olejek lawendowy głęboko odżywia skórę i zapobiega pojawianiu się pęknięć i odcisków. Znajdziemy tu także olej z pestek winogron, który nawilży, zmiękczy i odświeży stopy.
Najbardziej wyczuwalna jest w kremie lawenda, która nie jest męcząca w tej kompozycji. Kremik szybko się wchłania i pozostawia stopy mięciutkie i nawilżone.
Cena producenta 11,90 zł.

Tradycyjnie, jak co miesiąc, znajdziemy różne zniżki i kupony rabatowe :)


Kolejna udana edycja sprawiła, że tęsknię już za comiesięcznym rozpieszczaniem i przeglądając wychodzące boxy na rynku, jakoś żaden nie pasuje mi w 100% tak jak ChillBox. 
Życzę dziewczynom odpoczynku, naładowania baterii i liczę, że wrócą do nas jeszcze przed świętami.

Co sądzicie o wrześniowym pudełku ?