24 maja 2017

Moje pierwsze zakupy w KOKOSKLEP - Jagodowa pianka Neogen i maseczki ze śluzem ślimaka Holy Moly COSRX


Marką NEOGEN zauroczyła mnie Patrycja z bloga INTERENDO.PL. W zeszłym roku na Hello Asia w Sopocie tak żarliwie chwaliła te kosmetyki, że musiałam spróbować.
Akurat nadarzyła się okazja i pojawiły się pianki do mycia twarzy w sklepie internetowym KOKOSKLEP.PL więc długo się nie zastanawiając złożyłam zamówienie. Dorzuciłam jeszcze 2 maski w płachcie od Cosrx.
 Paczuszka przyszła bardzo szybko, ładnie zapakowana, z mnóstwem próbek w środku :) To jest coś, co tygryski lubią najbardziej :) Jedno spojrzenie na piankę wystarczyło, żebym od razu poleciała do łazienki zmywać makijaż. Byłam jej bardzo ciekawa, bo wyglądała obłędnie.

Neogen Real Fresh Foam Blueberry ( miosturizing )


Ta wyjątkowa pianka do oczyszczania twarzy zawiera wodę jagodową, sfermentowane jagody i całe mnóstwo fantastycznych ekstraktów. Skład jest bardzo długi, więc chętnych odsyłam na stronę sklepu tutaj 
Jest ona stworzona dla skóry wrażliwej, jednak równie świetnie spisuje się przy każdej innej. Ja mam mieszaną i ją uwielbiam.
Pianka ma formułę bogatą w antyoksydanty i witaminę C dlatego zarówno mocno nawilża skórę, jak i zapobiega jej przedwczesnemu starzeniu. Bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczeniem skóry, nie pozbawiając jej płaszcza ochronnego, a jednocześnie ją koi.

Początkowo myślałam, że z jej wydajnością będzie kiepsko, bo wyciskałam 2 pompki i po kilku dniach widać było już spory ubytek. Nie wiem skąd u mnie ta pazerność na tyle produktu, ponieważ 1 pompka w zupełności wystarczy na dokładne umycie twarzy.
Stosuję ten kosmetyk w drugim kroku oczyszczania, po umyciu skóry twarzy olejem. Doskonale radzi sobie z resztkami zabrudzeń i warstwą olejkową. Nie wysusza skóry, nie powoduje jej tzw. skrzypienia, ale mam uczucie porządnego oczyszczenia.




 Plastikowe, przezroczyste opakowanie pozwala kontrolować zużycie, ale także ukazuje całą zawartość. Na dnie znajdują się sfermentowane owoce jagód, a precyzyjne sitko oddziela je od reszty, co jest na tyle fajne, że w butelce nie pływają żadne farfocle. Doskonale pomyślane :)



Pianka pachnie delikatnie i jest przyjemna w użyciu. Stosuję ją już długo i wciąż się nie kończy :)
A ma pojemność 160 ml.
Jest to moja najlepsza pianka do mycia twarzy i wiem, że przetestuję jeszcze inne wersje, bo widziałam, że jest żurawinowa, z zieloną herbatą i ze sfermentowanym ryżem. Ta ostatnia będzie chyba następna :)


Równie ciekawym produktem wartym polecenia jest maseczka w płachcie Holy Moly Snail Mask COSRX. Jest to maska z mucyną ślimaka i wodą z czerwonego żeń-szenia. Obawiałam się trochę zapachu, bo z reguły maski z żeń-szeniem pachną specyficznie i nie jest to mój ulubiony zapach :) Jednak tutaj nie ma mowy o waleniu chrzanem, bo maseczka pachnie ślicznie.



 Maska ma postać płachty w kolorze pastelowej brzoskwini i jest z rodzaju tych grubszych, przez co mocniejszych. Porządnie nasączona esencją, jednak ma zbyt małe otwory na oczy, co trochę przeszkadza w użytkowaniu. Polecam więc od razu je powiększyć nożyczkami.
Jet to jedna z lepszych masek, jakie miałam okazję stosować. Bardzo ładnie pachnie, fantastycznie nawilża, wygładza i uelastycznia skórę.  Po jej zastosowaniu czuje się pełen komfort i zadowolenie.

Skład:

 Red Ginseng Water, Snail Secretion Filtrate, Methylpropanediol, Butylene Glycol, Glycerin, 1,2-Hexanediol, Allantoin, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Sodium Polyacrylate, Sodium Hyaluronate, Carbomer, Arginine, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol


Mucyna ślimaka to nie oślizgły, lepki śluz który zapewne sobie wyobrażasz. Jest to substancja pełna składników odżywczych min. kwas hialuronowy, glikoproteiny, peptydy o właściwościach antybakteryjnych, glukonian miedzi czy proteoglikany- wszystkie te składniki są stosowane w produktach pielęgnacyjnych. Składniki te stymulują powstawanie kolagenu i elastyny, odbudowując uszkodzoną skórę i przywracają właściwy poziom nawilżenia. Produkty zawierające mucynę ślimaka są niezwykle popularne i uwielbiane przez Koreanki.
Żeń-szeń zawiera saponiny triterpenowe (zwane ginsenozydami) glikozydy, witaminy (B1, B2, C), proteoglikan - panaxans, aminokwasy. 
  • anty-aging - działanie regenerujące i odmładzające - pobudzanie odnowy skóry, przywracanie skórze równowagi, poprawiające ukrwienie skóry
  • adaptogenne - wzmacnia odporność organizmu
  • antyoksydacyjne - chroniące przed wpływem wolnych rodników tlenowych

Kosmetyki z żeń-szeniem zalecane są do każdego rodzaju cery, szczególnie dla osób narażonych na długotrwałe działanie negatywnych czynników zewnętrznych (promieniowanie UV, zanieczyszczenie środowiska).


Maseczka kosztuje 11 zł i dostępna jest również w Kokosklep.pl 

Znacie któryś z tych produktów ? 
Ciekaw jestem czy inne wersje pianek Neogen równie ładnie pachną.

18 maja 2017

Kuracja odmładzająca z biotyną DermoFuture

Trzy tygodnie temu, dzięki Michałowi z bloga Twoje Źródło Urody dostałam do przetestowania preparat z biotyną w formie emulsji. Byłam bardzo ciekawa tego produktu, ponieważ do tej pory nie miałam okazji używać kosmetyków DermoFuture


Po 3 tygodniach stosowania rano i wieczorem na dnie zostało już naprawdę niewiele, dlatego mogę śmiało podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami odnośnie tej kuracji.

Od producenta

Głównym składnikiem preparatu jest biotyna (znana jako witamina B7 lub witamina H). Bierze ona udział w metabolizmie białek i tłuszczy. Ma istotne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania komórek. Stymuluje ich metabolizm pozytywnie wpływając na stan skóry twarzy, szyi, dekoltu, grzbietów dłoni. Dzięki tej funkcji zwiększa biodostępność innych substancji aktywnych dostarczanych w głąb skóry oraz spowalnia jej proces starzenia się, przywracając naturalny blask. 
 

Działanie:
 
- regeneruje skórę
- poprawia gęstość
- zwiększa elastyczność
- stymuluje procesy naprawcze
- chroni przed nadmierną utratą wody
- odnawia naskórek 
- regeneruje podrażnienia



Buteleczka o pojemności 20 ml zapakowana była dodatkowo w kartonik, na którym umieszczono wszystkie potrzebne informacje o produkcie.
Kuracja odmładzająca z biotyną ma postać białej emulsji o treściwej konsystencji. Kilka kropli nabieramy za pomocą pipety i nakładamy na skórę twarzy i szyi oraz dekoltu wykonując krótki masaż.  Już w momencie aplikacji wyczuwalny jest słodkawy, przyjemny aromat, który szybko się ulatnia. Preparat wchłania się po chwili pozostawiając skórę bardzo nawilżoną, a jednocześnie matową. Nakładam go rano pod krem i makijaż oraz wieczorem pod krem z olejkiem. W obu przypadkach spisuje się wspaniale współgrając z praktycznie każdym nałożonym później kosmetykiem.
Od razu po wmasowaniu tego produktu odczuwam komfort i mam wrażenie, że skóra dostała wszystko, czego jej potrzeba. Szczerze żałuję, że kuracja z biotyną już dobija dna, jednak jestem pewna, że szybko kupię kolejne opakowanie. Bardzo mi się spodobał sposób w jaki moja skóra przyjęła ten kosmetyk odwdzięczając się miękkością, elastycznością i mocnym nawilżeniem. Stała się gładka, jakby jaśniejsza, jednak nie zauważyłam, by zmniejszyły się moje uporczywe przebarwienia. Myślę, ze może trochę za krótko jej używam, a na takie efekty potrzeba więcej czasu.

Skład


 Cieszę się, że mogłam przetestować ten kosmetyk i zastanawiam się, czy inne kuracje, jakie posiada firma, np. z witaminą A czy K są równie dobre jak ta z biotyną czyli witaminą H. Poprzeczka została ustawiona wysoko, więc oczekiwania mam duże :)
Buteleczka niewielkiej pojemności wystarczy na miesięczną kurację przy regularnym stosowaniu rano i wieczorem, a cena jest bardzo zachęcająca bo waha się w granicach 30 zł.
Polecam ten kosmetyk skórom dojrzałym oraz osobom, które chcą zapobiegać utracie jędrności i elastyczności i zafundować sobie od czasu do czasu taki luksus w postaci zastrzyku mega nawilżenia i regeneracji.
Jestem posiadaczką cery mieszanej i emulsja spisała się u mnie genialnie, nie odczułam żadnego dyskomfortu w postaci podrażnienia, zapychania, czy pieczenia.


Dostępność preparatów DermoFuture jest jest dobra, bo znajdziemy je zarówno w drogeriach Rossmann czy Hebe, a także w wielu drogeriach internetowych.

Znacie te produkty ? Jak się u Was sprawdziły ?

13 maja 2017

Glan Skin Disney Pixar Inside Out Fear Nourishing Facial Mask - Odżywcza maseczka do twarzy w płachcie


Odkąd nastał szał na koreańskie kosmetyki z zapałem śledziłam asortyment polskich dystrybutorów. Ceny nie były niskie, ale często można było skorzystać z promocji. Zaczęło również pojawiać się coraz więcej nowych sklepów internetowych, gdzie kusiły kolejne marki, jedna wspanialsza od drugiej.
Swoją przygodę z azjatycką pielęgnacją zaczęłam od SKIN79 POLSKA dzięki któremu zakochałam się w tych produktach. Mam do nich sentyment, a poza tym kosmetyki Skin79 bardzo odpowiadają potrzebom mojej skóry.
Jednak jak to się mówi "Apetyt rośnie w miarę jedzenia " chciałam poznać także produkty innych marek. Zaczęłam szukać informacji o zamawianiu kosmetyków prosto z Korei i okazało się, że to wcale nie jest takie trudne i wiele osób tak robi ze względu na dużo niższe ceny. Nie ponosimy tych wszystkich opłat, jakimi obciążane są firmy sprowadzające hurtowo kosmetyki (podatek WAT, cło, koszty rejestracji tych kosmetyków ). Jest wiele takich sklepów, na jednych przesyłki do Polski są darmowe, ale jednocześnie ceny troszkę wyższe, bo te koszty są już wliczone w cenę produktu. Na innych ceny bardzo niskie, ale płacimy za przesyłkę.
Jednym z takich sklepów jest ROSEROSESHOP gdzie ja uwielbiam robić zakupy. Tutaj właśnie po raz pierwszy odważyłam się zrobić zamówienie prosto z Korei. Wybór jest ogromny, można tam spędzić bardzo dużo czasu :) Jest tutaj liczona przesyłka do Polski i zależy ona od wagi produktów w koszyku. Jednak przeliczając w innych sklepach, gdzie przesyłka jest darmowa, ale ceny wyższe, to i tak opłacało mi się ponieść koszty dostawy. Paczka idzie ok 2 tygodni, dobrze zabezpieczona, dodane są próbki. Czego więcej chcieć ?

Maseczki, o których dzisiaj opowiem, pochodzą właśnie z tego sklepu.

GLAN SKIN FEAR NOURISHING MASK



Są to maski w płachcie z nadrukiem, wzorowane na postaciach z kreskówki Disneya - " W głowie się nie mieści ". Pakowane są po 5 sztuk. Zaciekawiły mnie, ponieważ mają zabawny nadruk, a w Polsce nigdzie ich nie znalazłam. Wybrałam zestaw masek o nazwie " Fear " Strach, jednak żadnego strachu nie miałam przed założeniem jej na twarz :)
Bawełniany płat jest gruby, bardzo mocno nasączony, a w opakowaniu zostaje tak dużo esencji, że smarowałam nią dekolt i szyję jeszcze przez 2 dni :) Żeby było wygodniej to robić, można przelać płyn do jakiegoś małego słoiczka.



Maska dobrze przylega, ma wycięte odpowiednio duże otwory na czy, co bardzo lubię. Nie wyróżnia się szczególnie zapachem, jest to taki delikatny aromat, nie przeszkadzający w użytkowaniu.
W składzie znajdziemy ekstrakt z bananów, oraz ekstrakt z liści zielonej herbaty, który ma działanie regenerujące, tonizujące, przeciwzapalne ( przeciwtrądzikowe ) ściągające, łagodzące, ale także nawilżające.



Skład nie jest może idealny, ale kompletnie nic mnie nie uczuliło, ani nie podrażniło. Maseczka bardzo dobrze odżywiła i nawilżyła mi skórę. Trzymamy ją tradycyjnie 20 minut na oczyszczonej i stonizowanej skórze. Po zdjęciu czułam duży komfort, do tego stopnia, że nie potrzebowałam dodatkowo żadnej pielęgnacji w formie kremu.
Komplet masek kupiłam w cenie 10,79$ klik
Ceny mogą się nieznacznie różnić, ponieważ okresowo są różnego rodzaju promocje na poszczególne marki.
Maski mogę śmiało polecić, bo uważam, że są dobre jakościowo, dają dobre nawilżenie i odżywienie, a ponadto mają śmieszny nadruk, co jest fajną zabawą :)


Jedną z takich maseczek możecie wygrać na wciąż trwającym rozdaniu na blogu :) TUTAJ