25 czerwca 2017

Krem de la krem - świątynia naturalnych marek kosmetyków


Chciałam Wam dzisiaj przedstawić niedawno otwarty sklep internetowy, w którym znajdziecie wiele naturalnych marek kosmetycznych. Jest to świątynia natury, w której można się zatracić.

KREM DE LA KREM 
Cechuje różnorodność kosmetyków, od pielęgnacji włosów do pielęgnacji stóp. Znajdziecie tam wiele marek polskich i nie tylko, wszystkie warte zainteresowania. Wierzcie mi, że jak na nowo powstały sklep, asortyment jest bardzo bogaty. Jest w czym wybierać i można tam spędzić naprawdę dużo czasu, bez pośpiechu zapełniając wirtualny koszyk.

Co mówią o sobie właściciele ?
Pomysł na utworzenie krem de la krem zrodził się z naszego głębokiego przekonania o cudownych możliwościach tkwiących w naturze. Ta wiedza, połączona z kosmetyczną pasją i troską o ludzkie piękno, zdecydowała o założeniu sklepu z wyjątkowymi kosmetykami naturalnymi.
Obiecaliśmy sobie, że najważniejsza w naszych kosmetykach będzie skuteczność ich działania, przyjemność korzystania, a przede wszystkim widoczny efekt na Waszej skórze.
Dlatego wybraliśmy osobiście sprawdzone, w pełni czyste i przede wszystkim efektywne składniki produktów. Nie znajdziecie w naszych kosmetykach ulepszaczy, parabenów, silikonów, PEG-ów, SLS czy sztucznych barwników i zapachów. "

Magdalena wraz z mężem stworzyli przyjazny zakątek, w którym warto spędzić trochę czasu. Zapisując się do newslettera otrzymacie rabat na pierwsze zakupy, a powyżej 150 zł dostawa jest za darmo za pośrednictwem paczkomatów InPost. 

Zachęcam również do obserwacji Fanpejdża sklepu na Facebooku, gdzie dowiecie się o różnych promocjach i nowych markach, które zawitały do sklepu. 
Krem de la krem jest także na Instagramie

Ja już jestem po pierwszym zamówieniu i przyznam szczerze, że nie mogłam się doczekać otwarcia sklepu. Znając Magdę wiedziałam, że będzie fantastyczny, bo przykłada ona ogromną wagę do opakowań, a estetyka to jej drugie imię :)
Paczka przyszła ekspresowo, pięknie zapakowana w biały karton z logo sklepu i zieloną wstążką zgodnie z dewizą sklepu- Poczuj miętę do natury!
Kosmetyki starannie zapakowane leżały na zielonej bibułce, zabezpieczone miętowymi chrupkami i obsypane konfetti w kształcie kwiatków ! Znalazłam także ukochane próbki i gratisy, które sprawiają, że czujesz się dopieszczona i potraktowana wyjątkowo. Nie zabrakło ulotek i przemiłych kart firmowych. Pełen profesjonalizm!
Pewnie jesteście ciekawi, co znalazło się w moim pierwszym zamówieniu, więc pozwólcie, że krótko zaprezentuję :)


 Born to Bio - oczyszczający szampon z miętą klik


Korana - Gracka Oliwka, płyn do demakijażu klik


 Yope - Mineralne mydło kuchenne klik


 Clochee - odżywczy peeling cukrowy Mango klik


 Nature Queen - olej z pestek śliwki klik


 Cosnature - Migdałowo - Kokosowy olejek do pielęgnacji ciała klik

Do zamówienia dostałam próbki, ulotki i garatisy.





Część kosmetyków już jest w użyciu, a ja myślę o kolejnym zamówieniu. Coś czuję, że się uzależnię :)
Strona sklepu jest przejrzysta, czytelna i łatwo po niej się poruszać. Znajdują się tam kosmetyki 24 ciekawych firm, a myślę, ze niedługo przybędą nowe.

Dajcie znać, czy znacie już KREM DE LA KREM i co Was tam zaciekawiło. Ja ze swojej strony mogę zachęcić do zakupów, bo sama jestem z nich bardzo zadowolona.


24 czerwca 2017

Dr.G Pore+ Perfect Pore Cover BB SPF30 PA++


Teraz, kiedy zrobiło się naprawdę gorąco, odstawiamy ciężkie podkłady i często przechodzimy na kremy BB. Opowiem dzisiaj o kremie, który w zasadzie używam już prawie od roku, a który wart jest polecenia, ponieważ świetnie kryje przebarwienia, zmiany trądzikowe, rozszerzone pory, a przy zadowalającym poziomie krycia zapewnia także długotrwałe zmatowienie skóry. Ideał!

Krem zamknięty jet w estetycznej srebrnej tubce z niebieskimi napisami, pod czarną zakrętką jest precyzyjny aplikator z niewielkim otworem, dzięki któremu aplikacja jest wygodna i pozwala nabrać odpowiednią ilość kosmetyku.


Jeśli chodzi o odcień, to producent określa jako jasny beż, jednak przy mojej dość ciemnej karnacji świetnie stapiał się ze skórą, jednak dopiero teraz, kiedy cera jest lekko muśnięta słońcem, stał się odrobinę za jasny. Odcień określiłabym jako szary, lekko ziemisty, jednak po chwili od nałożenia efekt ten znika i krem staje się niewidoczny, nie odznacza się praktycznie.
Bardzo podoba mi się jak produkt ten matuje moją szybko przetłuszczającą się cerę. Szczególnie w strefie T efekt ten jest widoczny, bo zapobiega błyszczeniu się znacznie dłużej niż jakiekolwiek inne znane mi wcześniej kosmetyki. Matowi skórę przez dobrych 6, 7 godzin, przy czym nie ściera się i nie roluje nałożony na krem ochronny z filtrem. Dobrze współpracuje także z każdym podkładem, jaki używałam dodatkowo.
Jak już wspomniałam, krem doskonale kryje niedoskonałości, chyba nie miałam jeszcze dotąd kremu BB, który robił to równie skutecznie. Pamiętajmy, że nie jest to podkład, tylko krem BB, więc nie oczekujmy cudów. Jednak latem wystarczy w zupełności, nie ma potrzeby katować skóry mocnymi, ciężkimi podkładami, a po jego aplikacji nie zobaczymy efektu maski, a wręcz przeciwnie, skóra wygląda lekko, promiennie i zdrowo.




W składzie tego kosmetyku znajdziemy wodę z drzewa limonki oraz ekstrakt z kapusty, które odpowiadają właśnie za regulację wydzielanego sebum. 
Głównym składnikiem kremu BB jest wyciąg z wąkrotki azjatyckiej, ma on działanie wzmacniające naczynka krwionośne, regenerujące, zmniejszające podrażnienia i zaczerwienienia, wyciąg stymuluje fibroblasty do syntezy kolagenu i elastyny, wygładza zmarszczki i zwiększa jędrność skóry, ma też działanie antybakteryjne i przeciwzapalne, przyspiesza gojenie się drobnych uszkodzeń skórnych i zmian trądzikowych. Hydrolat z wąkrotki azjatyckiej zawiera centellozyd, azjatykozyd oraz witaminy A, C, E i K.
Innym składnikiem kremu jest ekstrakt z liści pokrzywy zawierający witaminy A, C, E i K, potas, kwas foliowy, siarkę i mangan, ekstrakt ma działanie przeciwzapalne, antybakteryjne, kojące i regenerujące, jest też przeciwutleniaczem.


Krem BB stosowany regularnie poprawia wygląd skóry, a także zapobiega powstawaniu zmarszczek. Ważnym dla mnie atutem kremu jest ochrona przeciwsłoneczna, zawarte filtry chronią przed powstawaniem przebarwień i zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry.  Nie jest to najwyższa ochrona, ale SPF 30 PA++ to i tak dostatecznie wysoki filtr by troszczyć się o stan  naszej skóry.

Konsystencja kremu jest lekka i rozprowadza się gładko, dając satynowe wykończenie, ujednolica koloryt i nie ciemnieje w ciągu dnia. Zaraz po nałożeniu go odczuwalne jest nawilżenie, mimo optycznego zmatowienia i wygładzenia. Krem nie podkreśla zmarszczek, nie zbiera się w załamaniach, nie podkreśla rozszerzonych porów i utrzymuje się przez prawie cały dzień. Nie podrażnia, ani nie zapycha, pachnie delikatnie, choć nie potrafię określić czym dokładnie. Jak dla mnie idealny produkt zastępujący podkład na lato.



Krem dostaniecie na stronie drgshop.pl w cenie 120 zł za 45 ml. Obecnie obowiązuje promocja letnia i można go kupić za 105 zł.
Jeśli interesuje Was wyższa ochrona przeciwsłoneczna, to niedawno pisałam o świetnym kremie z filtrem tej marki. Zajrzyjcie tutaj

Znacie dermokosmetyki Dr.G ?



18 czerwca 2017

Pasta do mycia twarzy i pomarańczowy balsam do ust od Fresh & Natural



Kolejne dwa kosmetyki marki Fresh & Natural, które koniecznie musicie poznać. Jestem wielką fanką tej marki, gdzie produkty są ręcznie przygotowywane, bezpieczne i cudownie pachnące. Nie zawierają SLS/ SLES, parabenów, silikonów, olejów mineralnych, sztucznych barwników. Nie są testowane na zwierzętach i w 100% naturalne, odpowiednie dla wegan i wegetarian.

O nowości czyli paście do mycia twarzy słyszałam od jakiegoś czasu i będąc na targach w Nadarzynie skorzystałam z okazji zakupu tego kosmetyku. I wiecie co ? Jest rewelacyjny ! Pasta kojarzy się ze środkiem do mycia zębów, lub czyszczenia butów, nazwa może mało zachęcająca, ale wierzcie mi, zakochać się można od pierwszego użycia.




Pasta ma konsystencję twardawą, gęstą i trochę ciężko się rozsmarowuje na twarzy, dlatego najpierw rozcieram ją w dłoniach, a potem masuję skórę twarzy. Pachnie szałwią i melisą i jest to zapach bardzo energetyzujący, orzeźwiający i niesamowicie przyjemny. Daje uczucie relaksu i totalnego oczyszczenia.
Kosmetykiem tym zmywam także oczy i jestem pod wrażeniem, że w ogóle mnie nie pieką, a makijaż znika całkowicie. Radzi sobie z tuszem do rzęs i ciężkim podkładem.
Po kilkuminutowym masażu zwilżam dłonie wodą i przystępuję do zmycia pasty. W kontakcie z wodą emulguje i łatwo daje się usunąć. Nie pozostawia żadnej tłustej warstwy, nie ma potrzeby nawet zmywania dodatkowo pianką, choć ja i tak to robię. Jednak kilka razy z pospiechu nie użyłam dodatkowego produktu do oczyszczania i czułam się komfortowo. Skóra była dobrze oczyszczona, nawilżona, nie było żadnego efektu ściągnięcia, po prostu ideał! Dodatkowo była cudownie miękka i delikatna w dotyku. A wszystko to za sprawą mieszanki olejów roślinnych, która nie narusza warstwy hydrolipidowej, nie pozbawia jej więc warstwy ochronnej, a tym samym nie pobudza do nadmiernej produkcji sebum.


Innowacyjność tej pasty polega na tym, że marka połączyła metodę OCM ( Oil Cleansing Method ) według której "tłuszcz rozpuszcza tłuszcz" z delikatnymi  detergentami pozyskiwanymi z oleju kokosowego - Cocamidopropyl Betaine i Sodium Lauroyl Lactylate - które razem tworzą delikatną dla oczu bazę myjącą. 


Główne składniki:
Oliwa z oliwek zmiękcza, odświeża, przywraca właściwy skład sebum skóry
Naturalne detergenty delikatnie oczyszczenie i mycie
Olejek z szałwii łagodzi, działa antyseptycznie i przeciwzapalnie
Olejek z drzewa herbacianego regeneruje, działa bakteriobójczo i przeciwzapalnie
Olejek cytrynowy odświeża, rozjaśnia, działa ujędrniająco, pobudza mikrokrążenie i odkaża.
Olejek jodłowy regeneruje i ujędrnia skórę, wygładza i działa przeciwzapalnie.
Olejek z melisy działa kojąco oraz zwiększa funkcje obronne skóry, zmniejsza przebarwienia, działa antyseptycznie.

 SKŁADNIKI/INCI: Theobroma Cacao Seed Butter, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Cocamidopropyl, Betaine;Aqua;Sodium Lauroyl Lactylate, Glycerin, Cetyl Alcohol, Cetearyl Olivate,  Sorbitan Olivate, D-panthenol, Melissa Officinalis Leaf Oil, Gluconolactone (and) Sodium Benzoate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Salvia sclarea (Clary) Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Abies Siberica (Firneedle) Oil, Xanthan Gum, Citral*, Citronellol*, Gerianol*, Limonene*, Linalool*

Pasta spełniła wszystkie moje oczekiwania i wpisuje się na listę hitów produktów do demakijażu skutecznego i bezpiecznego.
Opakowanie ma pojemność 150 ml i kosztuje 39,99 zł.
Jest bardzo wydajna i warta wypróbowania. Dostępna  tutaj

Pomarańczowy balsam do ust również skradł moje serce odkąd prawie natychmiast ukoił i odżywił moje spierzchnięte usta. Pachnie niesamowicie pomarańczowo i na ustach pozostaje niewidoczny, bezbarwny. Jednak w tym małym opakowaniu drzemie wielki potencjał.



Konsystencja jest twarda, zbita, tłustawa. Nakładamy go palcem, co dla niektórych może być niehigieniczne, jednak jeśli używa go tylko jedna osoba, to nie ma z tym problemu. Ogólnie nigdy mi to nie przeszkadzało, więc ja nie robię z takiej aplikacji Halo.

Tak pisze o nim producent :
" Jeśli szukasz ukojenia dla swoich suchych i poranionych ust to zakochasz się w naszych balsamach. Mieszankę składników dobraliśmy tak, aby użycie było jak najwygodniejsze, bezpieczne, ale przynosiło jak najwięcej efektów. Wosk pszczeli, masło kakaowe, olej migdałowy, olej arganowy to nasza cudowna armia do zadań specjalnych. Gładkie usta gwarantowane!  "


Nawilżająco-ochronny balsam do ust o orzeźwiającym zapachu pomarańczy i wyciągiem z nagietka.
Naturalne składniki natłuszczają i regenerują usta. Nagietek przyspiesza gojenie się ran, ma działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Mieszanka wosku pszczelego i olei roślinnych, w tym kakaowego, dobrze natłuszcza oraz chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami. Zapewnia też naturalną ochronę przed promieniowaniem UVA. Balsam idealny na każdą pogodę.
Wosk pszczeli produkowany jest przez pszczołę miodną - działa regenerująco na zniszczony i suchy naskórek, rozjaśnia oraz chroni przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi takimi jak wiatr, zimno czy słońce.
Olejek pomarańczowy działa antyseptycznie, przeciwzapalnie i kojąco na stany zapalne.
Macerat z nagietka chroni przed zapaleniami skóry, działa bakteriobójczo, nawilżająco i zmiękczająco. W naszych produktach wykorzystujemy macerat z upraw ekologicznych. 


Obecnie mam już drugie opakowanie tego balsamu i wciąż je noszę ze sobą. Uzależniłam się od niego, choć mam ochotę przetestować również inne, jak np. malinowy czy regenerujący. Żaden inny kosmetyk do pielęgnacji ust nie uporał się tak szybko z ich odżywieniem i regeneracją. Usta stają się miękkie, elastyczne i zadbane. 

Składniki: 
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Cera Flava, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil, Olea Europaea (Olive) Oil, Calendula Officinalis Flower Extract, Tocopherol Acetate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Limonene*,  Linalool*, Citral*, Citronellol*

Balsam do ust ma pojemność 15 ml i kosztuje od 9,99 zł.  
Ja kupiłam go w sklepie Hani tutaj

Oba kosmetyki mają śliczne opakowania i  cudowne składy. Spełniają obietnice producenta i są przyjemne w użyciu. Kocham tą markę i wciąż testuję kolejne produkty, czuję niedosyt i chcę więcej i więcej.
 




Znacie markę FRESH & NATURAL  ?