21 lutego 2018

IT`S SKIN Power 10 Formula VE Effector - Odmładzające serum do twarzy z witaminą E


Mimo, że za oknem mroźno, to piękne słońce sprawiło, że pierwszy raz poczułam wiosnę. I chciałam ją dzisiaj dla Was przemycić w postaci kwiecistych zdjęć. Tak bardzo już marzą mi się ciepłe dni, że pozwólcie mi się trochę pooszukiwać.
Kosmetyk, o którym piszę, jest jednym z serii ampułek marki IT`S SKIN zawierających skoncentrowany krem wodny - czyli serum.  Są to bardzo lekkie konsystencje, szybko wchłaniające się, beztłuszczowe i przyjemne w użyciu.

Power 10 Formula VE Effector ma działanie odmładzająco - antyoksydacyjne. Pięknie rozświetla i wygładza skórę, nawilża ją i mocno odżywia. Dodatkowo wzmacnia barierę ochronną naskórka. Używałam go końcem lata i pokochałam od pierwszego użycia. Od tamtego czasu zużyłam już dwie kolejne buteleczki.


Pojemność serum to 30 ml i zamknięte jest w szklanej, różowej buteleczce z wygodną pipetą. Żelowata postać kosmetyku sprawia, że jest wydajne i kilka kropli wystarczy na posmarowanie skóry twarzy, szyi i dekoltu. Można stosować je zarówno rano jak i wieczorem na oczyszczoną skórę, pomijając okolice oczu. W środku zauważalna jest witamina E w postaci grudkowatych płatków. Po wsmarowaniu w skórę totalnie się rozpływa.



Serum zawiera, jak już wspomniałam, stabilną pochodną Witaminy E, która jest jednym z najsilniejszych antyoksydantów. Działa przeciwrodnikowo, poprawia napięcie skóry, odnawia warstwę lipidową, oraz chroni ją przed uszkodzeniami.
Dodatkowo zawiera wodę z róży stulistnej oraz ekstrakt z wanilii. Składniki te zapewniają skórze mocne nawilżenie i odżywienie, a woda różana łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Dzięki temu skóra odzyskuje stracony blask i na dłużej zachowuje młodość.

Ta różowa buteleczka to moim zdaniem świetny kosmetyk, który jest silnym przeciwutleniaczem, likwiduje przesuszenia i nadaje się do każdego typu skóry.
Jestem zauroczona tym opakowaniem i precyzją pipety, która odmierza pożądana ilość kropli. Jedyną wadą, jaką zauważyłam to, to że za szybko się kończy, mogłabym je stosować non stop. Moja skóra po nim jest bardzo miękka i pełna blasku.

Kosmetyk jest przezroczysty, pachnie bardzo subtelnie, a to, że szybko się wchłania i jest beztłuszczowe, zdecydowanie kwalifikuje go do porannej pielęgnacji.



Power 10 Formula VE Effector w cenie ok 69,00 zł dostępne jest w wielu drogeriach posiadających kosmetyki azjatyckie.

Zdecydowanie mój ulubieniec i Różowe Love <3

17 lutego 2018

Homemade Brownies - wosk zapachowy Goose Creek Candle


Zanim zacznę prezentować wiosenne i letnie zapachy, pomęczę Was jeszcze smakowitymi aromatami wosków, oraz kilkoma zimowo świątecznymi. Nie zdążyłam wszystkiego jeszcze Wam pokazać, ale ponieważ zima wciąż trwa, czuję się rozgrzeszona.

HOMEMADE BROWNIES



  Jest to najprawdziwszy i najpiękniejszy zapach czekoladowego brownie i w ogóle czekolady, z jakim kiedykolwiek się spotkałam. Cudowne, gorące , czekoladowe ciasto wyjęte prosto z piekarnika! Coś pysznego! Jeszcze żaden czekoladowy zapach nie odwzorowywał tak prawdziwie tego aromatu! Gorące ciasto z nutą wanilii, mleka, cukru i masła. Kojarzy mi się również z rozpuszczaną w kąpieli czekoladą, która ma służyć za polewę. Jestem zakochana w tym aromacie Nie ma tu sztuczności, wyrobów czekoladopodobnych, ani chemicznych dodatków. Pachnie jak prawdziwy domowy wypiek. Czekoladowe love! Moc wosku bardzo dobra. Nie męczy, nie mdli, uzależnia!


Kolor wosku to mleczna czekolada, a po rozpuszczeniu nabiera głębi. Musicie tego spróbować!
Wosk dostępny na stronie Pachnąca Wanna  w cenie 24 zł.

13 lutego 2018

ChillBox Luty 2018 - Love to the Moon and Back


Wczoraj otrzymałam lutowego ChillBoxa i dzisiaj przychodzę do Was z jego prezentacją.
Ideą tych boxów jest First Love Yourself - czyli miłość przede wszystkim do siebie. A ponieważ luty jest miesiącem miłości, to ta edycja miała nam pomóc się porozpieszczać jeszcze bardziej.  A jak wyszło ? Przekonajcie się sami.

Zapowiadanym hitem pudełka był kosmetyk z firmy Mokosh i Organique. Zobaczmy więc.

MOKOSH  - Ujędrniające serum Pomarańcza

 
Tym kosmetykiem okazało się maleńkie serum - 12 ml - do twarzy. Markę bardzo lubię, a szczególnie ich olejki, więc z miłą chęcią przetestuję. Tyle tylko, że spodziewałam się ... czegoś większego ?
Serum olejowe stworzone zostało na bazie roślinnych składników. Mamy tutaj macerat z kwiatów pomarańczy i macerat z opuncji figowej. Przyznam, że jestem go bardzo ciekawa, aczkolwiek na stronie producenta znalazłam dość sporo przeciwwskazań do jego użycia. No, ale w ciąży nie jestem więc zobaczymy.
Cena 69,00 zł za 12 ml

ORGANIQUE -  Puder do kąpieli


Puder wykorzystam, ponieważ lubię kąpielowe umilacze, ale hmm...
Woreczek mieści puder o zapachu Afryka i ma nawilżyć skórę, zmiękczyć naskórek i złagodzić podrażnienia. Pachnie bardzo ładnie.
Cena 8 zł za 100g

LE CAFE DE BEAUTE  - Krem do rąk "Głębokie odżywienie i regeneracja" 

 
 Czyżby sezon na markę ? W poprzednim pudełku była maseczka do twarzy Cafe mimi.
 W składzie kremu znajdziemy olejek awokado, lawendowy i masło shea. No i gdyby nie ta nieszczęsna lawenda, której niestety zapachu nie mogę znieść i zawsze będzie mi się kojarzył z szafami starszych pań, to bym nie marudziła, bo kremy do rąk u mnie szybko schodzą.
No, ale nie można dogodzić każdemu...
Cena 10,95 zł za 50 ml

VIS PLANTIS Helix Vital Care - kremowy peeling do twarzy




Zawiera filtrat ze śluzu ślimaka, ekstrakt z owoców goji, olej arganowy i masło shea. Jest to kosmetyk, którego byłam ciekawa, wiec sięgnę po niego już dzisiaj wieczorem.
Cena 8,99 zł za 75 ml

Część kosmetyczna kończy się w tym miejscu i przechodzimy do strefy relaksu i miłości, które mają nam zapewnić poniższe gadżety.

SUSZONE PŁATKI RÓŻ 

 
Pochodzące z Pakistanu płatki da się wykorzystać do zrobienia własnego kosmetyku, jak np. tonik, wrzucić je do wanny podczas romantycznej kąpieli, albo zaparzyć i wypić. Idealnie też nadadzą się do zdjęć, więc cieszę się z ich obecności.
Firma Skworcu, cena 3zł za 25g

SZTUKA KOCHANIA Michaliny Wisłockiej


Wznowione wydanie poradnika słynnej pani seksuolog, który zapoczątkował rewolucję seksualną w Polsce. Gdybym nie miała poradnika, wziętego od mojej mamy, to bym się pewnie ucieszyła. A tak trochę słabo. No ale większość przeczyta z wypiekami na twarzy.
Cena z okładki 39,90 zł.

Aby wprowadzić miłosny nastrój i zrelaksować się po lekturze "Sztuki kochania",  w pudełku znalazły się także tealighty. Obowiązkowo.
U mnie nie zmarnują się na pewno.


Cena 3,00 zł

Do tealightów konieczny jest kominek lub lampion. No i proszę! Mamy lampion! Tylko pytam dlaczego w takim paskudnym kolorze??? Już sam widok mnie drażni, a co dopiero spędzać przy nim wieczór. A na karcie informacyjnej jest piękny róż <3 Nie można było różowe love ?


Cena 10 zł.

Aby zagryźć ten ból dostałyśmy słodki owocowy batonik Buri Beri PAPAGRIN


To było dobre! Cieniutkie jabłkowe płatki smakowały wyśmienicie. Zniknęły bardzo szybko.
Cena 2,50 zł

Podsumowując to pudełko, muszę powiedzieć, że czuję się rozczarowana. Mało tu miłości :(  Lutowa edycja powinna rozkochać, a mnie zasmuciła.
Każdemu zdarzają się słabe chwile i wierzę, że to pudełko, to tylko taki mały spadek formy. Zawsze wysoki poziom mobilizuje i musi być trudno wciąż zachwycać, dlatego z utęsknieniem będę czekać na marcowe - ponoć bardzo dopieszczone.
Tym razem nie wzniosłam się za wysoko, a na pewno nie na księżyc. 


 Co myślicie o tym pudełku? Przesadzam ?