19 sierpnia 2016

Opróżniamy nasze kosmetyczki - Kosmetyki do makijażu


Dziś zabieram się za ZADANIE NR 3 w ramach wyzwania rzuconego przez portal TRUSTED COSMETICS.  Zadanie dotyczy przedstawienia swoich ulubionych kosmetyków do makijażu.
Wiadomo, że są takie kosmetyki, do których się ciągle wraca i mimo próbowania wciąż innych, porównujemy je do naszych ulubieńców.
W zaprezentowanych produktach znajdą się kosmetyki, których używam obecnie, jak i moi ulubieńcy. A więc zaczynamy.




Nie codziennie używam bazy pod makijaż, ale jeśli zależy mi na długotrwałym i precyzyjnym wykonaniu, to sięgam po bazę Baby One-Step Base z IT`S SKIN. Pisałam o niej TUTAJ
To słodkie maleństwo dużo potrafi :) Tylko wygląda tak niewinnie, a drzemie w nim moc. Moc, która rozświetla naszą twarz i przygotowuje ją do makijażu wyrównując koloryt .
Po nałożeniu bazy często zamiast podkładu nakładam azjatyckie kremy BB, jednak wszystkie , które miałam okazję próbować są dla mnie za jasne, a w lecie to już szczególnie. Dlatego raczej przez okres, kiedy twarz jest delikatnie smagnięta słońcem, nakładam delikatna warstwę podkładu. Nie trzymam się jednego , biorę na co rano mam ochotę, ale raczej stawiam na podkłady rozświetlające niż matujące.


 Tego lata używam min.  Fluidu rozświetlającego z Witaminą C LIRENE. Zawiera perłowy pigment pięknie rozświetlający i nadający cerze blask. Fluid zawiera wosk pszczeli i wit.E, dzięki czemu czujemy nawilżenie przez cały dzień.
Na zmianę sięgam także po płynny fluid  z kwasem hialuronowym i serum w jednym No Mask LIRENE. Niestety posiadam odcień 01, zdecydowanie za jasny dla mnie, tak, że muszę posłużyć się potem bronzerem. Ale lubię jego lekkość na twarzy i to, że jest praktycznie niewidoczny.
Ulubieńcem, tym razem w pudrze jest Puder rozświetlający ANNABELLE MINERALS . Nakładam go pędzlem kabuki delikatnie wprasowując w skórę twarzy.


Ponieważ mam cerę mieszaną w kierunku tłustej, muszę delikatnie zmatowić strefę T.  Ze względu, że rozświetlam twarz to wklepuje puszkiem tylko w czoło, nos i brodę puder z HOLIKA HOLIKA Sweet Cotton. Jest to fantastyczny produkt. Matuje i sprawia, że skóra w tych miejscach jest tak niesamowicie gładka i delikatna, jak " pupcia niemowlaka "

Pudru tego używam także pod oczy po wklepaniu korektora - obecnie używam Art Scenic EVELINE.


W zasadzie jest to korektor i rozświetlacz 2w1. Dobrze kryje, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić z ilością bo może podkreślać zmarszczki ( kto ma ).

Moim zdecydowanym ulubieńcem do podkreślania brwi jest genialny puder z witaminą E GOLDEN ROSE nr 106.  Kocham go i wciąż używam, mam już kolejne opakowanie :)



Kiedy się spieszę, nie robię pełnego makijażu oczu. Sięgam po moje najukochańsze od wielu, wielu lat kredki do oczu z AVON. Kupiłam już kilkadziesiąt egzemplarzy i nie ma dla mnie nic lepszego. Szczególnie uwielbiam diamentową Twilight Sparkle. W ślicznym granacie, z diamentowymi drobinkami. Cudownie wygląda na oku. Zaraziłam nią wiele moich koleżanek :)


Natomiast kiedy mam więcej czasu, bo nie ustawiam którejś z kolei drzemki na telefonie :) to nakładam cienie, a pod nie ostatnio testuję bazę 24 h Magic Stay EVELINE. Radzi sobie dobrze, ale przez jakieś 8 h.


Na nią nakładam cienie z jednej z dwóch paletek : ESSENCE Happy Girls Are Pretty lub moją czekoladową faworytkę MAKE UP REWOLUTION  Pink Fizz. 
Cienie z Essence są bardzo delikatne, a MUR daje piękną lśniącą taflę.
Czasem sięgam tylko po waniliowy cień mineralny ANNABELLE MINERALS. Ładnie pokrywa powiekę i z kreską i tuszem wygląda perfect.



Mam kilka ulubionych tuszy do rzęs, ale jeden z nich z Maybelline Sensationel zabrała moja Karolcia na wakacje, więc nie będzie go na zdjęciu. Jest jednak kilka innych fajnych, do których wracam.


Uwielbiam they`re Real! BENEFIT, ale jest trochę drogi, więc sięgam po tańsze, równie dobre :)
O Propel My Eyes NYX  możecie poczytać TUTAJ , a WIBO zna chyba większość z Was. Tani i rewelacyjny.

Jeśli chodzi o wykończenie makijażu to moim ulubieńcem ostatnich tygodni jest bronzer Honolulu by W7. Ma ładny, chłodny odcień brązu, i dobrze wykonuje się nim konturowanie twarzy.
Natomiast w wersji wieczorowej sięgam po Baked Mix WIBO. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić, ale daje ładny połysk i nie potrzebuję już rozświetlacza.



A skoro mowa o rozświetlaczach, to mam dwóch faworytów: delikatniejszy Shiny Touch Mineral Shimmer LIRENE  i mocniejszy pod względem tafli połysku Mary Lou Manizer THE BALM. 


Lirene jest na tyle fajniejszy, że może służyć za rozświetlacz, cienie do powiek i bronzer. Takie kombo :)

W kwestii róży jestem wybredna, jeszcze nie znalazłam swojego ideału, ale wciąż szukam i próbuję. Czasem zastępuje róż bronzerem i chyba zacznę szukać w bardziej brzoskwiniowych tonacjach.
Tutaj mamy 2 muszkieterów starających się o moje względy: ESSENCE 01 You Sweeten My Day! 
Bardzo delikatniutki i prawie niewidoczny, nakłam kilka warstw.
Róż mineralny ANNABELLE MINERAL  w odcieniu Rose jest chyba bardziej dla blondynek , bo u mnie wygląda trochę dziwnie, jak rosyjska babuszka :)


Przejdźmy teraz do makijażu ust. Tutaj mam fazy na błyszczyki lub pomadki. W ostatnich tygodniach wybieram raczej te drugie, bo lato nas nie rozpieszcza i można sobie pozwolić na mocniejsze usta :)
Mam wiele pomadek: satynowych, matowych, nabłyszczających i używam ich w zależności od humoru.


Są dni, kiedy wystarczają mi tylko konturówki. Lekko obrysowuję usta i potem wypełniam środek. Bardzo trwałe rozwiązanie i nie zostawia śladów na kubkach :)W użyciu tego lata są ESSENCE kolor 15 Honey Berry oraz LOVELY NR 2. 


A więc z kolorówki było by tyle:)
Nie każdego dnia używam tych wszystkich kosmetyków, ale robiąc makijaż lekki lub mocniejszy właśnie po nie sięgam.
Do makijażowej zabawy pomocne są różne gadżety jak beauty blender, pędzle, zalotka. BB, wybaczcie, ale nie pokażę, bo już nadaje się do wymiany, ale mam tu kilka pędzli i zalotkę LIOELE.



Dziękuję wytrwałym do końca postu i do zobaczenia w następnym zadaniu :)