13 sierpnia 2016

Wyzwanie dla Blogerek Urodowych #2 - Kosmetyki do pielęgnacji twarzy


Niedawno pisałam o podjęciu wyzwania przez portal Trusted Cosmetics
 i w dzisiaj przychodzę z ZADANIEM NR 2 - KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI TWARZY. 

Wyzwanie #1 było dość ogólne i jeśli nie widzieliście to zapraszam Tutaj 



Dbanie o swoje ciało sprawia mi wiele przyjemności, nie mam problemów z codziennym demakijażem, a nawet powiedziałabym, że lubię to robić. Znam potrzeby swojej skóry i wiem, co jej szkodzi, a co korzystnie wpływa. Używam kosmetyków skierowanych na różne potrzeby, nie trzymam się wyznacznika 30+ 40+ itp. Kiedy czuję, że potrzebuję nawilżenia - to nawilżam, odżywienia - odżywiam. Chociaż nawilżanie uważam za podstawę pielęgnacji i nie rezygnuję z niej ani na moment. To moja pierwsza zasada. Druga - to filtry przez cały rok :) Zapraszam teraz na przegląd moich kosmetyków do pielęgnacji twarzy.

DEMAKIJAŻ

Moja fascynacja pielęgnacją azjatycką wciąż trwa i zgłębiam temat wybierając to, co dla mnie najlepsze. Dlatego idealnie sprawdza się u mnie dwuetapowe oczyszczanie twarzy. Podczas masażu olejami skóra się odpręża i poprawia się jej ukrwienie. Stosuję ten dwuetapowy sposób oczyszczania od niedawna, ale już go pokochałam i wprowadzam na stałe. Pierwszym moim olejem , który już właśnie denkuję jest  Missha M Prefect BB Deeep Cleansing Oil Jeśli wszystkie oleje są tak cudowne, to cieszę się, że je poznaję. Recenzja TUTAJ 

 
W kolejce już czeka zachwalany przez wiele osób olejek do demakijażu Resibo, zawiera 99% naturalnych olejków. Jestem ciekawa jak się u mnie sprawdzi.
Drugim etapem, po zmyciu oleju, jest umycie twarzy pianką. Tą opcję wybieram wieczorem, a rano stawiam na żele do demakijażu lub płyny micelarne.
Pianką, jakiej obecnie używam wieczorem jest Black Snail  Holika Holika. Ma śliczny zapach, nawilża i domywa pozostałości.


Rano natomiast używam delikatnych żeli, które rozprowadzam za pomocą ulubionej gąbeczki konjac Yasumi.  To właśnie tej firmy żelu  używam obecnie -  Rice Cleansing Gel - jest przyjemnie pachnący ryżem na mleku, delikatny i przede wszystkim skuteczny. Kolejny ulubieniec.


Płyny micelarne to must have w mojej kosmetyczce. Od lat uwielbiany, najdelikatniejszy na świecie micel do demakijażu wrażliwych oczu i jednocześnie mój favoryt to Bioderma Sensibio H2O. Do tej pory nie znalazłam lepszego. Dwa fajne micele, których używam naprzemiennie to Resibo z lecytyną i szałwią, oraz kojący płyn Bielendy. 


Nie byłabym sobą, gdybym nie miała osobnych preparatów do oczyszczania strefy oczu. Zwracam uwagę na to, żeby były delikatne i skuteczne, bo co jak co, ale oczy to ja mam wrażliwe. Jeśli nie używam wymienionej wyżej Biodermy, to zmywam oczy olejkiem, lub stawiam na preparat dwufazowy.


Z olejkiem Evree jest to miłość od drugiego spotkania. Pierwsze skończyło się klapą i butelka wylądowała w koszu. Głupia ja, głupia. Nalewałam olejek na wacik i tak przemywałam oczy, co doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Miałam wrażenie, że trę suchym wacikiem i już czułam jak rozciągam moja biedną skórę. Pożegnałam więc olejek ozięble. Dopiero jadąc na Meet Beauty, Ania z bloga Lakierowy Zawrót Głowy  powiedziała, że ona go uwielbia i po prostu nalewa na palce i tak masuje oczy, a potem ściera wacikiem. Kupiłam ponownie i EUREKA!!! Jest miłość! Właśnie go denkuję, a starczył na 5 miesięcy! Polecam!
Drugim wartym polecenia płynem do demakijażu oczu jest dwufazowy z wyciągiem z bławatka od Yves Rocher. Doskonale radzi sobie z każdym tuszem i jest delikatny.

TONIZOWANIE

Tonik jest moim niezbędnikiem i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Używam odkąd byłam nastolatką. Przywraca odpowiednie ph skórze i przygotowuje ją do dalszej pielęgnacji.


Wiele miałam fajnych toników, które z ręką na sercu mogę polecić, ale moja ciekawska natura rzadko wraca do zdenkowanych toników. Tylko dlatego, że chcę poznać inne i tyle. Odkąd skończył mi sie tonik  oczarowy Organique, używam ten z Sephory. Organique jest jednym z najlepszych jakie miałam, świetnie łagodzi, nawilża i ma dobry atomizer do spryskiwania twarzy bez straty kosmetyku.
Produktem bardzo wydajnym, mogącym służyć za tonik, jest emulsja odmładzająca Origins. Pisałam o niej TUTAJ

KREMY DO TWARZY

W tej kwestii trzymam się reguły, że na dzień używam kremów lżejszych, nawilżających, a na noc cięższych, bardziej treściwych i odżywczych lub olejków.



Od dwóch tygodni, na dzień wklepuję krem z serii ryżowej Yasumi, który jest bogatym źródłem antyoksydantów, a także rozjaśnia skórę. Zwracam uwagę na takie produkty, ponieważ walczę z przebarwieniami i dlatego zapobiegam i walczę z już istniejącymi.
Na noc twarz i szyję smaruję olejkiem Oils of Life  The Body Shop. Cudowny, rewitalizujący i bogaty w olejki z całego świata. Uwielbiam!

Jak już wspomniałam szczególnie dużą uwagę przykładam do kremów z filtrem. Używam ich przez  okrągły rok wychodząc z założenia, że lepiej zapobiegać niż leczyć.
Moim aktualnym kremem, mam w sumie już drugie opakowanie, jest SKIN79 Mild Sun Lotion SPF 50+. Trochę bieli, a pod podkładem tego nie widać. Nakładam go jako ostatni kosmetyk przed wykonaniem makijażu. Pisałam o nim TUTAJ


Nie możemy zapomnieć o pielęgnacji skóry wokół oczu, ponieważ jest ona z wiekiem coraz cieńsza i szybo widać na niej pierwsze objawy starzenia w postaci siateczki zmarszczek.
Nie znalazłam jeszcze swojego ideału na okolice oka, ale wciąż szukam :)


Na dzień dzisiejszy moja pielęgnacja wygląda tak, że rano używam żelu z Yves Rocher z serii Hydra Vegetal. Jeśli nie próbowałyście, to musicie po niego sięgnąć. Idealnie nawilża, koi i nawilża. Jest to już moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Na ten żel wklepuję odżywczy krem pod oczy Vianek. Wcześniej miałam krem nawilżający ( TUTAJ ) tej firmy, ale okazał się trochę za słaby, odżywczy bardziej mi odpowiada.
Wieczorem nakładam serum ze śluzem ślimaka polskiej firmy Snails Garden, a potem krem Vianek.

Raz na jakiś czas lubię zrobić sobie kurację jakąś ampułką lub serum, które nakładam pod krem.  Bardzo lubię Aktywator młodości Ava, a ostatnio aplikuję ampułkę z kwasem hialuronowym zapobiegającą utracie wody Dr. Ampoule LIOELE.  Latem skóra szybciej traci wodę i dlatego ją wspomagam :)


Do witaminki C wrócę znów jesienią :)

Jeśli chodzi o ulubieńców, to muszę jeszcze wspomnieć o żelach z aloesem. Wspaniale chłodzą, koją i nawilżają. Używam go do wszystkiego, jako maseczki na twarz, włosy, ciało. Genialny jest.



Na zdjęciu jest aloes Holika Holika, ale lubię także ten ze SKIN79, ale dałam go córce na wakacje w Chorwacji, na pewno jej się przyda.

PEELINGI

Złuszczanie jest ważnym etapem dbania o skórę. Umożliwia pozbycie się martwego naskórka, nadmiaru sebum i innych zanieczyszczeń. Pozwala skórze wziąć drugi oddech i lepiej przyjmować składniki pielęgnacyjne. Wykonuję je regularnie, dwa razy w tygodniu. Żałuję jedynie, że nie kończą się one tak szybko, jak bym chciała, bo mam ochotę wypróbować jeszcze mnóstwo peelingów.


Mam otwarte 4 peelingi i wszystkie kocham za to, co robią z moją skórą. Jest jak pupcia niemowlaka w dotyku, miękka i delikatna. Pierwszy, który zaskoczył mnie totalnie i nie miałam wcześniej lepszego, jest SKIN79 Crystal Peeling Gel. Recenzja TUTAJ
Kolejne to Yasumi z linii ryżowej, oraz pięknie pachnący różami Stenders. Fantastyczna trójka!
Nieco mocniejszym zdzierakiem jest równie rewelacyjny peeling miodowy Sweet Honey Sugar SKIN79. 

MASKI

I tu się dopiero zacznie, bo jest to moja słabość. Maseczki uwielbiam w każdej postaci, a odkąd poznałam te w płacie, nie mogę przestać ich kupować :)
Maseczki stosuję dwa razy w tygodniu, a czasem jakąś na noc.

Maski w płacie

 
Chyba najwygodniejsza forma aplikacji, po ściągnięciu efekt WOW.

Maski jedno, dwurazowe

 
Wygodne w podróży i fajne, żeby poznać, czy będą nam służyć.

Maseczki na dłużej i całonocne


Bardzo dobre wspomagacze skóry, dzięki nim możemy dostarczyć jej szybko brakujących składników, a nałożona na noc pozwoli na regenerację i budzimy się z promienną, gładką cerą.

Glinki


Wiem, że jest to najmniej lubiana forma maseczek, bo wymagają przygotowania, brudzą i trzeba nawilżać skórę, by nie wyglądać jak ziemia po suszy. Jednak ja je kocham ze względu na dobrodziejstwo składników i korzyści, jakie przynoszą skórze. Zazwyczaj przygotowuję taką maseczkę podczas kąpieli, mieszając glinkę z hydrolatem i olejkiem do twarzy.

Płatki pod oczy


Przychodzą nam na ratunek po nieprzespanej nocy likwidując cienie i obrzęki. Lubię nakładać płatki pod oczy wcześniej schłodzone w lodówce, wtedy efekt jest jeszcze lepszy.

O maseczkach mogłabym tak długo, bo mam ich jeszcze sporo, ale ten post już i tak jest sporawy, więc na tym chyba zakończę moją pielęgnację twarzy :)

Ciekawe, czy są tu Wasi ulubieńcy :)


 Zachęcam do zaglądania na TRUSTED COSMETICS