3 grudnia 2016

Blogowe Mikołajki u Terii


Już po raz drugi wzięłam udział w Blogowych Mikołajkach u Terii
Jak tylko się dowiedziałam, że rusza kolejna edycja, od razu wysłałam swoje zgłoszenie. Moją parą została Ania z bloga Do it with Ann.
Mam szczęście do Ann, ponieważ w zaszłym roku moją parą również była Ania :)
Jak to było rok temu możecie zobaczyć TUTAJ
Z Anią ( tegoroczną :) ) miałam przyjemność poznać się osobiście w Sopocie na Hello Asia. Dlatego ucieszyłam się, że zostałyśmy dobrane w parę. Ania prowadzi bloga niekosmetycznego, raczej znajdziemy u niej rzeczy hand made i kulinarne pobudzanie ślinianek :)
Jednak jak profesjonalistka podeszła do rzeczy i spełniła się w roli Mikołaja doskonale :) Spełniała marzenia jedno po drugim :) Nie trzymam Was dłużej w niewiedzy i zapraszam na prezentację paczki od Ani :)


Ponieważ w ankiecie pisałam, że uwielbiam kąpiele w wannie, Ania zadbała, żebym rozmokła wysyłając mi mnóstwo kąpielowych umilaczy. Cudownie pachnąca kula do kąpieli, marki jakiej jeszcze nie miałam okazji używać, oraz kryształki Kneipp, jakie za mną chodziły od dawna.


Urocze żele do kąpieli z bajkowymi obrazkami. Moje dzieci już zaklepały po jednym :)


Borowinowa kąpiel i maseczka z Tołpy. Lubię ich kosmetyki, ale tych jeszcze nie miałam, więc radość jest wielka.


 Skoro jesteśmy przy maseczkach, to mam tu ich więcej. Ania podobnie jak ja jest fanką maseczek i nie wiem jak to się stało, że spośród ogromu masek, jakie miałam okazję używać, tych, które od niej dostałam jeszcze nie znam :) Nie mogę się doczekać bliższego spotkania :)


Dostałam także wygładzający olejek do ciała Nivea, którego nie miałam okazji używać wcześniej.


Oraz odżywczy krem marki, wokół której chodziłam od jakiegoś czasu :) Himalaya Herbals witam w mojej łazience :)


Także o dłonie Ania zadbała wysyłając mi mydełko wyglądające bardzo apetycznie. Lubię mydła w kostce, więc kolejny strzał w 10!


Pisałam Ani, że marzę o linii Frosted Berries z The Body Shopu, który u mnie jest niedostępny, więc Ania spełniła moje marzenie w formie kremu do rąk. I jak tu jej nie kochać ?
Dodatkowo dostałam olejek na gorąco do pielęgnacji włosów. Lubię takie rzeczy, więc już czeka w łazience na swoją kolej :)


No i jeszcze na dokładkę masa próbek i jeszcze maska do twarzy. Jak na niekosmetyczną blogerkę to mega się sprawdziła :)

Teraz będzie bardzo słodko, bo przejdziemy do części zapokajającej moje podniebienie :)


Własnoręcznie upieczone ciasteczka i to w kilku smakach to  marzenie każdego łasucha :) Smaczne i pięknie zapakowane ciasteczka musiałam chować przed rodziną, żeby zdążyć zrobić zdjęcie :)


Złote pudełko skrywało jeszcze więcej słodkości :)


Ukochane pralinki <3


A także lizak w kształcie choinki i masa herbatek - raj na ziemi :)
Widoczna na zdjęciach ozdoba choinkowa też znalazła się w paczuszce :)
I jeszcze trochę  czekolady dla dobrej przemiany materii.




Wielki uśmiech na mojej twarzy wywołały urocze pałeczki do jedzenia z wizerunkiem pand. Kocham pandy i niedługo będziemy razem wsuwać sushi :)


Nie mogło się obyć bez wosku dla takiej wosko i świeco maniaczki jak ja :) Ania dobrze pobuszowała po blogu i dostałam od niej jeden z moich ulubionych zapachów. Jesteś Wielka!


Wszystkie te słodkości przyszły w pięknym pudełku w misie. Bardzo się cieszę z wszystkiego co znalazło się w paczce od Mikołaja Ani i mam nadzieję, że ona również będzie zadowolona ze swojej.
Teraz będę tyć i moczyć się w wannie :)

Dziękuję kochanej Terii za całą akcję związaną z Mikołajkowymi paczkami, bo to dzięki niej spotyka nas tyle wspaniałości. Piszę się na kolejną edycję :)