20 grudnia 2016

CuteBox - moje pierwsze pudełko w ramach prezentu świątecznego


Ostatnimi czasy zrezygnowałam z większości kosmetycznych boxów, ponieważ przestały spełniać moje oczekiwania. Zwłaszcza te komercyjne jak ShinyBox czy beGLOSSY. Patrząc na zdjęcia kolejnych edycji jestem przekonana, że dobrze zrobiłam. Wierna tak naprawdę byłam tylko ChillBoxowi, ale niestety na razie jest przerwa w ich tworzeniu. Nie mogę się doczekać reaktywacji. Od czasu do czasu zamówię jakieś pudełko, pełno ich teraz na rynku i kuszą z każdej strony. Jednak zanim to zrobię, bacznie przyglądam się podpowiedziom na Facebooku, ponieważ dużo kosmetyków w nich się powtarza albo niekoniecznie mnie interesują.
Niedawno dowiedziałam się o ciekawym boxie, który podobnie jak ChillBox ma książkę w każdym pudełku. To mnie przekonało i postanowiłam zaryzykować.  Zamówiłam swój pierwszy CUTEBOX  Zrobiłam sobie przedświąteczny prezent, a co :) Jak wypada pudełko i czy jestem zadowolona ? Zaraz się dowiecie.


 Pudełko jakie otrzymujemy jest kwadratowym, zgrabnym, białym kartonikiem, przewiązanym czarną wstążką i z uroczą zawieszką oraz logo. Już na start duży plus za estetykę i fajny wymiar kartonika. Po zdjęciu wieczka ukazuje się czerwona bibułka, z naklejką z logo, czyli standartowe pakowanie. Zawsze dobrze wygląda. Zazwyczaj pudełka różnią się kolorem tych bibułek i sianek. Tutaj sianko w wersji naturalnej, na samym spodzie jako dodatkowa ochrona.


 W środku widzimy starannie zabezpieczone produkty i kartę informacyjną.  Co dalej ?



 Jako wosko- maniaczka zostałam mile połechtana, bo znalazłam śliczny czerwony kominek w świąteczny wzorek. Wygląda pięknie i tak bardzo świątecznie. Dla tych, którzy dostali swój pierwszy kominek, firma zadbała o pełne wyposażenie w postaci wosku zapachowego i podgrzewacza. Full wypas, można odpalać! Kolejny plus!
Woski były wysyłane losowo, ale utrzymane w świątecznym klimacie. Trafił mi się wosk o świerkowym zapachu, znany mi już wcześniej Christmas Garland Yankee Candle. 

 
To były świetne gadżety, ale mamy także dwa kosmetyki.
Pierwszy to peeling kawowy Body Boom znany już wszystkim doskonale. Trafiła mi się wersja Kokos, z czego jestem bardzo zadowolona, bo uwielbiam kokosowe zapachy. I te peelingi także.


Już nie mogę się doczekać, kiedy znów pobrudzę sobie wannę :) Ale warto, działanie tego peelingu jest fantastyczne.

Następnym kosmetykiem jest zielona glinka illite od Nature Queen. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą firmą, dlatego jestem zaciekawiona, a glinki przecież kocham całym sercem.


Produkt może być stosowany jako maseczka do twarzy, okłady miejscowe na ciało, odżywka do włosów, roztwór do moczenia stóp, roztwór do kąpieli, pasta do zębów oraz płyn do płukania ust.
Dzięki swoim właściwościom ma działanie oczyszczające, dezynfekujące, antybakteryjne i przeciwzapalne. Jest to 100% naturalny produkt. So cute :)


Czas na książkę. Super sprawa, że można było sobie wybrać tematykę książki. Do wyboru był kryminał lub literatura kobieca. Wybrałam to drugie, taka ze mnie romantyczna dusza :) Książka zapowiada się ciekawie i na pewno wkrótce za nią się zabiorę. "Uwaga! To może być miłość!" 

Nie zabrakło również czegoś słodkiego. W pudełku czekała uroczo zapakowana czekoladka w kształcie misia :) Ponoć były też renifery :)


 
Jako dodatek znalazłam dwie saszetki herbatek od Eco Blik. Znam i niektóre lubię :)


Jak na porządne pudełko przystało, nie mogło zabraknąć kuponów rabatowych i karty informacyjnej.



Podsumowując, uważam CuteBoxa za pudełko warte uwagi i wiem, że zamówię kolejne. Jak na moje pierwsze - zapunktowało wysoko, podoba mi się, że wszystko jest utrzymane w świątecznym klimacie, różnorodność produktów, tematyka książki do wyboru, piękne opakowanie i niewysoka cena.  Jestem na wielkie TAK!

Styczniową edycję możecie zamówić Tutaj w cenie 49,90 zł + koszty wysyłki ( ok 62 zł )
Zapraszam też do śledzenia profilu CuteBoxa na Facebooku  ponieważ pojawiają się tam podpowiedzi do kolejnych boxów, a także prezentacja ciekawych marek.


 Kto zamówił świąteczne pudełko ?