9 grudnia 2016

Świąteczne inspiracje

W tym roku wyjątkowo dużo pojawiło się zestawów kosmetyków, które zwróciły moją uwagę.
Pokażę Wam 2, moim zdaniem, urocze pudełka jakie sobie sprawiłam w tym miesiącu, a które mogą być fajnym prezentem pod choinkę.


Oba są bardzo udane i mogę polecić z czystym sumieniem.

Pierwszy to zestaw kremów do rąk TONY MOLY jakie znajdziecie w drogerii Sephora w cenie 49 zł. Udało mi się skorzystać z 20 % zniżki więc zapłaciłam za niego jeszcze mniej. Tak czy siak wart jest swojej ceny.  Urocze opakowania świątecznych ciasteczek poprawiają humor od samego patrzenia. Tubki mają pojemność 30 ml i idealnie nadają się do torebki, więc można mieć je zawsze przy sobie.


Każdy zapach jest wyjątkowy i bardzo bardzo smakowity :)  Zielony to cynamonowe ciasteczka, złoty jest o zapachu słodkich makaroników- ciasteczek tak uwielbianych. Z kolei czerwony to aromat czarnej wiśni.
Kremy szybko się wchłaniają, zostawiają zapach długo wyczuwalny na dłoniach i można się od nich naprawdę uzależnić. Mimo, że nawilżenie jest średnie, to mamy potrzebę częstego sięgania po te cudeńka dostarczając skórze dużo więcej przyjemności i odżywienia niż normalnie.
Opakowania są wykonane solidnie, obrazki nie ścierają się, łatwo się zakręcają i odkręcają. Nie ma się do czego doczepić. Tylko pytanie od którego zacząć ?




Drugi polecany przeze mnie zestaw znajdziecie w drogerii Rossmann.
SWEET SNUGGLES to trio żeli pod prysznic w prześlicznych buteleczkach. Każdy ma pojemność 100 ml i jest idealny na poznanie produktu i nie znudzenie się nim. Chociaż powiem Wam, że już czuję niedosyt.



Buteleczki są plastikowe, odkręcane i cudownie świąteczne. Nie jest to duży wydatek, można je jeszcze dostać w promocji za 14,99 zł, a na pewno sprawią wiele przyjemności.
Każdy ma świąteczny obrazek i powiem szczerze, że to właśnie opakowanie skusiło mnie do zakupu.

 
Biały żel ma zapach wanilii i słodkiego renifera na etykiecie.


Pomarańczowy to świąteczne ciasteczka, które zdecydowanie kojarzą się z Mikołajem :)


Brązowy, z pingwinkiem to intensywna czekolada i to od niego zaczęłam swoją przygodę z tymi żelami. Pachnie tak naturalnie, że mam wrażenie jakbym się myła gorącą czekoladą do picia.  Trzeba uważać, żeby się nie pomylić i go nie wypić :)


Każda buteleczka jest dodatkowo zabezpieczona przed wylaniem tekturką. Konsystencja żeli jest gęsta, ale duży otwór nie sprawia żadnych trudności z wydobyciem produktu z butelki. Pienią się bardzo dobrze i nie trzeba aplikować dużo kosmetyku, aby umyć całe ciało.

Oba zestawy są naprawdę udane pd względem zapachów i opakowań. Poza smakiem cieszą wszystkie zmysły :)

Ciekawa jestem, czy znacie już te produkty ?  I czy stały się Waszymi ulubieńcami ?

A na deser, skoro już tu tak słodko moje maślane ciasteczka w wersji świątecznej.
Niestety zostało już tylko zdjęcie :)