2 marca 2017

Missha Pure Source Cell Mask Sheet Lemon & Aloe


W ostatnich miesiącach przetestowałam mnóstwo maseczek w płachcie, stały się moim małym uzależnieniem. Są jednak maseczki, do których aż chce się wracać, oraz takie tzw. " jednostrzałowce ".
Te dwie od Missha tak bardzo polubiłam, że mam już kolejne w zapasie.

Maseczki o zapachu cytryny i aloesu należą do serii łagodzącej MISSHA PURE SOURCE.  Kosmetyki Missha to właściwy krok w codziennej pielęgnacji skóry. Koreańska marka tworzy swe produkty wyłącznie z naturalnych składników, nie stosując w ogóle lub w minimalnym stopniu konserwantów i innych składników syntetycznych. Piękna skóra Azjatek może być inspiracją dla niejednej z nas.

LEMON


Maseczki z wyciągiem z cytryny bardzo polubiła moja skóra, która ma tendencje do przebarwień. Często sięgam po kosmetyki rozjaśniające, rozświetlające i delikatnie wybielające.
Missha przychodzi z propozycją nie tylko rozjaśnienia cery, ale także z misją zapobiegania nadmiernego wydzielania sebum. Będzie ona idealna dla osób z rozszerzonymi porami, ponieważ pomaga ona je zwęzić, a dodatkowo ładnie wygładza i nadaje zdrowy wygląd naszej skórze.
Zawarty tutaj ekstrakt z cytryny ( 210 mg ), który dzięki zawartości witaminy C neutralizuje wolne rodniki, czyli jest naturalnym antyoksydantem. Zatem cytrynowa maseczka rozjaśnia i oczyszcza cerę, reguluje produkcję sebum i przywraca równowagę lipidową skóry.
Piękny, cytrynowy zapach uprzyjemnia aplikację. Dostępna w cenie 8,00 zł TUTAJ

Obie maseczki wykonane są z miękkiej i delikatnej bawełny. Dobrze są nasączone esencją, ale po wyjęciu z opakowania, nie zostaje nadmiar płynu, jak to ma miejsce w wielu maskach tego typu.  Jednak nakładając płachtę na twarz, wystarczy wetrzeć płyn w szyję i dekolt.
Maski bardzo dobrze przylegają, nie podrażniają i przyjemnie pachną. Nakładamy je tradycyjnie na oczyszczoną i stonizowaną skórę twarzy, trzymamy 15-20 minut, a po zdjęciu wklepujemy pozostały płyn.

ALOE


 Maseczki zawierające w swoim składzie aloes, są chyba jednymi z najczęściej wybieranych produktów nawilżających i kojących. Ja również często po nie sięgam, ponieważ efekty, jakie dają są widoczne gołym okiem. Silne nawilżenie i wygładzenie jest warte zachodu.
Maseczka polecana jest dla każdego rodzaju skóry, a zwłaszcza tej wrażliwej. Zawiera ekstrakt z aloesu, który łagodzi podrażnienia oraz silnie nawadnia skórę. Działa także antybakteryjnie redukuje przebarwienia oraz przyspiesza proces regeneracji skóry. Maseczka zawiera także kwas fitowy, który nawilża i wygładza. Jest to związek organiczny występujący w większości nasion oraz roślinach strączkowych. Chitozan- ma właściwości kojące i pozostawia skórę bardzo miękką.

Po 20 minutach trzymania moja skóra była fantastyczna w dotyku, esencja się wchłonęła po wklepaniu i nawilżenie czuć było jeszcze na drugi dzień. Na dodatek jest to maska chyba najładniej pachnąca z wszystkich aloesowych, jakie przetestowałam do tej pory.
Dostępna TUTAJ

Maski nie są drogie, więc myślę, że każdy jest w stanie je wypróbować, materiał jest miękki i dokładnie przylega do skóry, dając składnikom wniknąć do każdego zakamarka.
Jestem z nich bardzo zadowolona i polecam serię Pure Source Cell, uważam, że jest godna uwagi, ma ładne zapachy i przynosi oczekiwane rezultaty.

Te, jak i wiele innych znajdziecie na stronie MISSHA.PL