21 września 2017

Czarszka - aksamitny balsam do mycia twarzy


Kiedy usłyszałam, że Czarszka - jedna z moich ulubionych youtuberek wypuściła własną linię kosmetyków, wiedziałam, że muszę mieć choć jeden :) Pierwszymi kosmetykami, które pojawiły się w sklepie Pauliny są balsamy do mycia twarzy. Do wyboru mamy 3 rodzaje balsamów: ultradelikatny, aksamitny i regulujący.
Ponieważ kocham kosmetyki o cytrusowych zapachach, wiedziałam od początku, który chcę mieć:)
Jednak chcieć to jedno, a kupić to drugie :) Balsamy w  mgnieniu oka rozeszły się jak świeże bułeczki, nie udało mi się upolować swojego egzemplarza w pierwszej turze. Jednak drugie podejście skończyło się sukcesem. I tak oto trafił do mnie ten słynny balsam.
Czarszka tworzy swoje balsamy partiami, dlatego nie są one dostępne póki co w sklepie na okrągło. Pojawiają się w sprzedaży w soboty i znów szybko znikają :) Walka o pierwszeństwo wciąż trwa, mimo, że minęło już trochę czasu od premiery. Dlatego jeśli chcecie zdobyć jeden z nich musicie uzbroić się w cierpliwość :) Ale powiem Wam jedno: zdecydowanie warto czekać !


Aksamitny balsam umieszczony jest w szklanym ciemnobrązowym słoiczku, z typową dla kosmetyków naturalnych etykietą. Podoba mi się design, jest prosty, przejrzysty i minimalistyczny. Zupełnym przeciwieństwem jest jego wnętrze. Balsam to bogactwo olejów i naturalny bezpieczny skład. Jest to mieszanka masła shea, oleju z pestek winogron, masła mango, oleju awokado, oleju z oliwek, oleju jojoba i macadamia, oleju z arniki górskiej, oraz olejków grejfrutowego, ze słodkiej pomarańczy i mandarynkowego . 
 Te ostatnie odpowiadają za śliczny, energetyczny, cytrusowy zapach, który sprawia, że używam balsamu z wielką przyjemnością.
Nie znajdziemy tu sztucznych barwników, substancji zapachowych, konserwantów i emulgatorów. Kolor jaki ma balsam zawdzięcza tylko i wyłącznie naturalnym składnikom.
Kosmetyk jest odpowiedni dla wegan i wegetarian o czym świadczy certyfikat Viva.


Aksamitny balsam ma za zadanie usunąć makijaż i wszelkie zanieczyszczenia ze skóry twarzy, szyi i dekoltu. Jego konsystencja jest bardzo przyjemna, masełkowata, a po rozgrzaniu w dłoniach staje się zupełnie oleista. Nabierając niewielką ilość produktu i ogrzewając go najpierw w dłoniach , a potem masując skórę twarzy rozpuszczamy wszystkie zanieczyszczenia. Balsam jest bardzo przyjemny w użyciu, palce miękko suną po skórze masując miejsce po miejscu relaksując i odżywiając.  Należy go usunąć za pomocą mokrej ściereczki albo gąbeczki. Jednak ja używam do jego usunięcia chusteczek Tami, o których już Wam opowiadałam, i które znalazły się w ulubieńcach lipca i pisałam o nich także tutaj 
Po starciu balsamu jest on wciąż wyczuwany na skórze i należy go domyć za pomocą mydła, pianki lub żelu. Lubię tą delikatną warstewkę, która pozostaje nawet po umyciu pianką, ponieważ daje mi ona poczucie odżywienia i nie powoduje dyskomfortu ani przesuszenia.



Od momentu otworzenia mamy 6 miesięcy na jego zużycie. Według Czarszki powinien nam wystarczyć na 2 miesiące codziennego stosowania, jednak coś mi się zdaje, że mi starczy na jeszcze dłużej. I dobrze mi z tym :) Uwielbiam ten wieczorny rytuał, zapach balsamu i miękką skórę, jaką mam po nim. Ten moment przeistoczenia się aksamitnej konsystencji w przyjemny olejek jest wart czekania na demakijaż.
Super, że balsamy tworzone są ręcznie, w niewielkich ilościach i partiami. Mamy pewność, że kosmetyk trafi do nas świeży i skorzystamy w 100% z jego naturalnego bogactwa.
Balsam sprawdził się u mnie fantastycznie, myjąc nim oczy nie odczuwam żadnego pieczenia ani dyskomfortu. Nie szczypie, oczy nie łzawią, jest delikatny.
Usuwa doskonale makijaż, jednak nie do końca radzi sobie z oczyszczaniem oczu, ale u mnie jest to standard przy tego typu kosmetykach. Dlatego zawsze najpierw zmywam oczy za pomocą mojej ukochanej Biodermy, a potem rozpoczynam demakijaż balsamem Czarszki. I satysfakcja gwarantowana.


Pojemność słoiczka to 100 ml i kupimy go tylko i wyłącznie ( przynajmniej na razie ) w sklepie Czarszki w cenie 60 zł z wysyłką wliczoną w cenę.
Zapraszam do odwiedzenia strony CZARSZKA.PL ponieważ znajdziemy tam instrukcje wykonania demakijażu i masażu za pomocą tego balsamu.

Komu jeszcze udało się zdobyć swój egzemplarz i jak Wam się sprawdza ?