11 grudnia 2017

Buna - marka oparta na polskiej tradycji zielarskiej


Ponieważ w ostatnim czasie darzymy zaufaniem produkty nasycone roślinnymi składnikami warto przyjrzeć się marce Buna, która swoje receptury opiera na zielarskich recepturach naszych babć i prababć. Powrót do natury jest zjawiskiem pożądanym w ostatnich latach i w drogeriach pojawia się coraz więcej kosmetyków bazujących na naturalnych ekstraktach.
Marka BUNA oferuje nam duży wybór kosmetyków do pielęgnacji twarzy, włosów i ciała. Czerpiąc z tradycji zielarskich proponuje nam skuteczne i proste sposoby na pielęgnację, ale we współczesnym wydaniu. Buna bazuje na naturalnych składnikach takich jak aloes, szałwia, rozmaryn czy melisa. 

Ja powiem szczerze, że pokochałam te kosmetyki ponieważ opierają się na sprawdzonych recepturach, a zioła do ich powstania znajdziemy w ogródkach i doniczkach praktycznie w każdym domu. Kosmetyki pachną obłędnie, działają doskonale i wyglądają na produkty godne zaufania.



Każdy z kosmetyków, który używałam spełnił moje oczekiwania pod każdym względem. Ich zapachy przypominają tradycyjne zioła, co sprawia, że używa się ich z wielką przyjemnością.

 Płyn micelarny Melisa przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry i uwierzcie mi, że pachnie niesamowicie. Zapach melisy koi zmysły i pozwala się zrelaksować już podczas demakijażu. Doskonale oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń, makijażu i nadmiaru sebum.
W jego składzie znajdziemy ekstrakt z melisy, wodę chabrową i alantoinę. Dzięki nim skóra jest miękka, przyjemna w dotyku, odświeżona i promienna.



Za niecałe 13 zł otrzymujemy 380 ml płynu micelarnego, który pozwoli cieszyć się sobą przez długie tygodnie.  Butelka zamykana jest na klik i bardzo dobrze dozuje produkt, nie wylewa się za dużo, ani nie chlapie na boki. Każdego wieczoru delektuję się zapachem melisy i jest to jeden z najprzyjemniej pachnących płynów micelarnych, jakie miałam okazję używać.

Poznałam także maseczki do twarzy marki Buna i to, na co warto zwrócić uwagę, to że każda z nich nadaje się pod makijaż. Wystarczy potrzymać ją na twarzy przez 15 minut, zetrzeć nadmiar wacikiem i po chwili przystąpić do wykonania makijażu. Zastępują krem i świetnie nawilżają skórę.


Odżywcza maseczka relaksująca z melisą jet równie przyjemna w użyciu jak i zapachu.  Ten cytrusowy aromat koi zmysły, uspokaja i pozwala się wyciszyć.
Oprócz wyciągu z melisy, znajdziemy tu także 4 olejki- makadamia, ostropestowy, kukurydziany i sezamowy a także ekstrakt z pięciornika. Składniki te pozwalają odżywić i uelastycznić skórę, sprawić że staje się gładka i miękka w dotyku.
Maseczka wspomaga walkę z wolnymi rodnikami, hamuje procesy starzenia i wygładza zmarszczki. Po jej zastosowaniu zauważalna jest poprawa kolorytu skóry, staje się ona promienna i pełna blasku.


Drożdżowo-glinkowa maseczka oczyszczająca z szałwią jest równie ciekawa co jej poprzedniczka. Ta z kolei normalizuje pracę gruczołów łojowych i reguluje wydzielanie sebum. Zawiera ekstrakt z szałwii, który ma działanie antyseptyczne. Oprócz pięciornika i 4 olejków( kukurydziany, oliwkowy, sezamowy i makadamia) znajdziemy glinkę białą. Z takim składem uzyskamy zwężenie porów i walkę z zaskórnikami. Działa także przeciwtrądzikowo, oczyszcza skórę z toksyn i matuje ją.


Żelowa maseczka łagodząca z aloesem przynosi z kolei ulgę podrażnionej skórze i skutecznie ją koi. Zawiera ekstrakt z aloesu, babkę lancetowatą, kwas hialuronowy i panthenol. 
Dodatkowo maseczka wzmacnia naturalną barierę ochronną naskórka.
W odróżnieniu od pozostałych dwóch masek, które były kremowe, ta jest w formie przezroczystego żelu. Pachnie bardzo świeżo, typowo dla produktów z aloesem. Maska przynosi cerze mocne nawilżenie i blask.


Wszystkie trzy umieszczone są w wygodnej, miękkiej plastikowej tubce o pojemności 70 ml. Koszt każdej to około 14 zł.
Maseczki nanosimy na oczyszczoną skórę, a po 15 minutach nadmiar usuwamy wacikiem. Można je także zmyć jeśli ktoś nie lubi pozostawiać produktu na dłużej.
Każdy z kosmetyków Buna sprawił mi dużo radości, pozwolił odświeżyć, oczyścić i ukoić skórę, a ich zapachy sprawiają, że chce się do nic wracać częściej, niż potrzebujemy :)

Ziołowe kosmetyki w przyjemnych, zielonych opakowaniach i na potrzeby każdego rodzaju skóry oferuje nam Buna, a powrót do korzeni i tego, co daje nam natura mamy na wyciągnięcie ręki.

Buna to polska marka odkrywająca na nowo sekrety urody naszych babek i prababek, a ich mądrość, doświadczenie i tradycyjne przepisy znajdziemy teraz we współczesnym wydaniu.

Ciekawa jestem czy mieliście już okazję używać tych produktów ?