9 stycznia 2018

SKIN79 - Cleanest, Cococnut Cleansing Oil - myjący olejek kokosowy do demakijażu


Odkąd stosuję kilkuetapowe oczyszczanie twarzy zgodnie z azjatycką rutyną pielęgnacyjną, przez moją łazienkę przewijają się różnego rodzaju olejki do demakijażu. Jedne emulgują i są usuwane za pomocą wody, inne trzeba zetrzeć wilgotną ściereczką. Nie wszystkie zapadają w pamięć, ale są takie, do których chce się wracać. A jeśli jeszcze pachną kokosowo to wiadomo, że będę wracać :) Mam jakąś słabość do zapachu kokosa i nie mam zamiaru z nią walczyć.

Cococnut Cleansing Oil nie ma cudownego naturalnego składu, ponieważ już na początku znajdziemy olej mineralny- czyli parafinę. Wiem, że powoduje ona u wielu z Was natychmiastowe odrzucenie, ale czy ma sens panikować, skoro kosmetyk zagości na naszej skórze tylko minutę, czy dwie ? Po chwili go zmyjemy wodą i poprawimy pianką lub żelem. U mnie nie spowodował żadnego wysypu niedoskonałości, nie zapchał, ani nie sprawił, żebym krzyczała patrząc w lustro. Wręcz przeciwnie- skóra twarzy po jego użyciu jest cudownie miękka, delikatna i wcale nie ściągnięta.


Olej mineralny połączony jest tutaj z olejem z krokosza barwierskiego, który ma działanie odżywcze, przeciwzmarszczkowe i regenerujące, oraz z olejem kokosowym, o działaniu łagodzącym, odkażającym i bakteriobójczym. W składzie znalazł się również olej z nagietka, który wspomaga walkę z niedoskonałościami: zaskórnikami, trądzikiem, likwiduje szorstkość skóry, zapobiega jej łuszczeniu się, zapobiega powstawaniu rozstępów.
 Ciekawym składnikiem są także komórki macierzyste kopru morskiego, które rozjaśniają skórę, zapobiegają powstawaniu przebarwień, mają właściwości gojące, oraz naprawcze.


Olejek ma bardzo lekką konsystencję, łatwo wykonać przy jego pomocy oczyszczający masaż twarzy, ładnie pachnie i dobrze się zmywa za pomocą wody. Wystarczy wycisnąć na dłoń 2 pompki produktu, wmasować w skórę usuwając zanieczyszczenia, a następnie zwilżyć dłonie wodą. Pod jej wpływem olejek zamienia się w białą emulsję i łatwo daje się usunąć. Następnie przystępujemy do umycia twarzy żelem lub pianką, stonizowania skóry i nałożenia kremu.
Olejek jest przezroczysty, zamknięty w żółtej, plastikowej butelce z pompką, która lubi czasem strzelać, dlatego tu trzeba uważać, żeby nie chlapnąć sobie na ubranie. Najlepiej przysłonić wylot ręką. Pompka ma blokadę, dzięki czemu możemy kosmetyk zabrać ze sobą w podróż i nic się nie wyleje. Jest dosyć wydajny, a przy codziennym stosowaniu butelka 150 ml wystarczy na około 3 miesiące.

Cleanest, Coconut Cleansing Oil dostępny jest w cenie 79 zł na stronie sklepu internetowego SKIN79
Często można go dostać w promocji w znacznie niższej cenie, dlatego zachęcam do śledzenia profilu sklepu na Facebooku.


Olejek bardzo dobrze się u mnie spisuje, radzi sobie z usunięciem każdego makijażu ( dodam, że ja zawsze wcześniej zmywam oczy płynem micelarnym, a dopiero potem przystępuję do oczyszczania twarzy olejami ), a to co sprawia mi ogromną przyjemność podczas jego używania, to cudownie kokosowy zapach i lekka konsystencja. Fakt, że olejek nie narusza bariery hydrolipidowej, a skutecznie usuwa namiar sebum i wszelkie zanieczyszczenia również zasługuje na pochwałę. Bardzo nie lubię, kiedy po umyciu mam wrażenie ściągniętej skóry, a tutaj nie ma o tym mowy.
Na pewno będę do niego wracać.