12 kwietnia 2019

Couleur Caramel - Podkład Hydra Jeunesse dla skóry dojrzałej



Na spotkaniu Nature of Woman II otrzymałam naturalny podkład do twarzy o działaniu nawilżającym. Jet to podkład Hydra Jeunesse  do skóry dojrzałej. Odcień jaki posiadam to 23 - naturalny beż. Troszkę jest dla mnie za jasny i żałuję, że nie wybrałam odcienia 24.
Muszę Wam powiedzieć, że moje pierwsze wrażenia po użyciu tego podkładu nie były dobre. Podkład ślizgał mi się z twarzy, ciastkował i wyglądał na mnie źle. Poczytałam sobie co nieco o nim w internecie i dowiedziałam się dlaczego tak się dzieje.
Po pierwsze kluczowa jest tutaj aplikacja produktu. Ja nakładałam go za pomocą palców i pędzla i dlatego była to porażka. Najlepsze efekty uzyskamy nakładając go wilgotną gąbeczką typu beauty blender.
Drugą sprawą była ilość, jaką aplikujemy. Ważne, żeby podkład nakładać cienką warstwą i szybko z nim pracować, ponieważ dość szybko zastyga, a dokładanie go grozi katastrofą. Tak było u mnie. Nakładałam go po prostu za dużo, a tam gdzie chciałam pogłębić krycie nakładając drugą warstwę - podkład po prostu się warzył.
Kiedy już byłam mądrzejsza o kilka drogocennych rad - pokochałam ten kosmetyk. Choć wciąż żałuję, że nie mam ciemniejszego odcienia :)


Podkład wygląda luksusowo i od razu widać, że jest w zgodzie a naturą :) Ładny kartonik, a w środku jeszcze ładniejsza butelka z matowionego szkła wyposażona w wygodną i niezawodną w użyciu pompkę. Pojemność podkładu to 30 ml, a cena 110 zł.

Podkład jest bardzo nawilżający  za sprawą obecności kwasu hialuronowego. Idealnie sprawdzi się u posiadaczek suchej cery, ponieważ nie będzie nawet wymagał przypudrowania. Ja mam skórę mieszaną, z rozszerzonymi porami i mocno wyświecającą się strefą T.
Po nałożeniu kosmetyk wygląda bardzo ładnie, daje pięknie wyglądającą nawilżoną i lekko świecąca się skórę - taki naturalny glow. Daje efekt zdrowo wyglądającej ( nie spoconej! ) skóry. Muszę go delikatnie przypudrować, bo po prostu tak lubię.

Jestem pod wrażeniem jego trwałości. Potrafi wytrzymać na skórze cały dzień. Jednak dzień, który nie spędzam w pracy, ponieważ jako technik dentystyczny narażona jestem na wiele zanieczyszczeń osiadających mi na twarzy, a tym samym częste jej dotykanie i przecieranie.
Jednak nosząc podkład w dni wolne od pracy mam uczucie, że skóra oddycha, a nie jest zapchana.
Krycie tego podkładu w moim wypadku ( liczne przebarwienia ) oceniam na średnie. Jedna warstwa nie jest w stanie wyrównać mi kolorytu, a nakładania drugiej, jak już pisałam, nie ryzykuję. W tym przypadku wychodzę z logiki - albo zdrowa skóra, albo wszystko kryjąca, dusząca tapeta. Wybieram opcję pierwszą.



Kosmetyk ma lekką konsystencję i zapach, który nie każdemu się spodoba. Ja się do niego przyzwyczaiłam, ale na początku miałam sceptyczne podejście. Jest to trochę trawiasto olejowy aromat, jednakże kojarzący się właśnie z naturą.
Skład jest bardzo fajny i miłośniczki naturalnej pielęgnacji mogą go traktować jak perełkę w swojej kosmetyczce.

99 % naturalne składniki,  17,05 % aktywnych składników, 18 % organicznych:
  • organiczny olej arganowy: nawilża, rewitalizuje i regeneruje skórę
  • organiczny olej ze słodkich migdałów: nawilża i zmiękcza skórę
  • organiczny olej z moreli: regeneruje i poprawia jędrność skóry
  • organiczny olej z pestek sasha inchi: skutecznie wspomaga regenerację suchej skóry, zmniejsza jej przebarwienia, poprawia koloryt, wygładza
  • hydrolat z róży damasceńskiej: doskonale nawilża i regeneruje skórę działa przeciwzmarszczkowo. Idealny do cery dojrzałej ze zmarszczkami
  • olej sezamowy: odpowiedni dla cery suchej i wrażliwej, poprawia krążenie, oczyszcza i reguluje pracę gruczołów łojowych
  • organiczny olej z avocado: nawilża i działa przeciwzmarszczkowo,
  • oliwa z oliwek: bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, odżywia skórę i pozostawia na niej film ochronny, poprawia ukrwienie skóry, wzmacnia barierę naskórka, regeneruje i nawilża.
INGREDIENTS: Aqua (Water), Caprilic/Caprilic Triglyceride, Glycerin, Rosa damascene flower water*, Oleyl Erucate, Prunus armeniaca (Apricot) krenel oil*, Plukenetia Volubilis Seed Oil*, Polygluceryl-6 Stearate, Olea europaea fruit oil*, Sesamum indicum seed oil*, Persea gratissima (Avocado) oil*, C10-18 Triglyceride, Stearic acid, Palmitic acid, Argania spinose kernel oil*, Benzyl alcohol, Microcrystalline cellulose, Xanthan gum, Sodium citrate, Sodium hyaluronate, Polyglyceryl-6 Behenate, Parfum vanilla AUX/01633, Tocopherol, Alaria Esculenta Extract, Theobroma cacao (Cocoa) seed butter*, Cellulose gum, Dehydroacetic acid, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 74499, CI 77007, Cellulose, Silica
*składniki pochodzenia organicznego

Podkład nie zatyka porów, ma działanie przeciwzmarszczkowe i delikatnie rozświetlające, dzięki czemu zapewnia wygląd młodszej, zdrowej skóry. Jest bardzo komfortowy w noszeniu, delikatny i prawie niewyczuwalny ( zapach szybko się ulatnia )
Ważne też jest, że nie ciemnieje w ciągu dnia, co często zdarza się przy produktach drogeryjnych. 
Jestem z niego bardzo zadowolona i ciesze się, że nie poddałam się po pierwszej aplikacji. 

Dziękuję EKOZUZU.PL za możliwość przetestowania podkładu. 


Znacie produkty francuskiej marki Couleur Caramel ? Co możecie polecić ? 

9 kwietnia 2019

Sabai Thai - sekret naturalnego piękna prosto z Tajlandii


Jakiś czas temu na INSTAGRAMIE pokazywałam Wam zestaw, jaki otrzymałam od firmy Sabai Thai Polska
Nigdy wcześniej nie miałam okazji używać kosmetyków z Tajlandii, więc moja ciekawość została mocno rozbudzona. Opakowania wyglądają niesamowicie egzotycznie, więc z niecierpliwością dorwałam się do środka. I dzięki tym produktom mogłam przenieść się do SPA, a moje ciało zaznało zmysłowej rozkoszy :)

NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA NA BAZIE MLEKA RYŻOWEGO



Ten balsam uwiódł mnie już po pierwszym użyciu.
🌿Ma bardzo lekką konsystencję, przyjemny, otulający zapach, który kojarzy mi się z ryżowym peelingiem.
🌿 Bardzo szybko się wchłania i pozostawia skórę cudownie miękką, mocno nawilżoną i delikatną w dotyku.
🌿 Za nawilżenie i działanie przeciwstarzeniowe odpowiada olej ryżowy, natomiast masło shea i aloes koją i uelastyczniają, a także pomagają się skórze zregenerować i odzyskać zdrowy kolor. Jest jeszcze ekstrakt z Amalaki nadający jedwabistości. To dzięki tym składnikom skóra dostaje zmysłową gładkość i odżywczą dawkę nawilżenia. Alamaka to żółte owoce przypominające agrest. Rosną one w Indiach na drzewach i od wieków wykorzystywane są w w indyjskiej medycynie tradycyjnej, ajurwedzie.
🌿 Na plus zasługuje także wygodna w użyciu pompka i piękne, egzotyczne opakowanie stanowiące ozdobę łazienki.
🌿 Cena za 200 ml to 29,99 zł.

Ryżowy balsam do ciała  spełnił moje oczekiwania i wiem, że wypróbuję jeszcze jaśminowy.

PEELING CUKROWY NA BAZIE MLEKA RYŻOWEGO

Jednym z dwóch peelingów do ciała jest ten na bazie mleka ryżowego. Ma on dokładnie taki sam zapach jak wyżej opisany balsam.



Peeling ma przyjemną, delikatną konsystencję, nie jest zbity, łatwo daje się nabierać. Jest drobnoziarnisty, ale mimo iż wydawało by się, że będzie delikatny, to taki niepozorny to on nie jest. Drobinki są dosyć ostre i porządnie złuszczają naskórek. Podczas rozprowadzania na skórze, nawet bardzo mokrej, zachowuje się trochę "tępo", tzn nie sunie gładko tylko jakby stawia opór. Sprzyja to wykonaniu porządnego masażu, a nie tylko ślizganiu się po skórze. Cały rytuał jest bardzo przyjemny, towarzyszy mu śliczny, otulający zapach, a po spłukaniu ciało jest cudownie gładkie i atłasowe. Peeling bardzo łatwo zmyć ze skóry, nie pozostawia tłustej warstwy, ale przyjemną otoczkę, dzięki której odczuwam mocne nawilżenie.
Podobne odczucia mam w przypadku peelingu jaśminowego, którego zapach jeszcze bardziej mi się podoba. Kiedyś myślałam, że nie lubię zapachu jaśminu. Wydawał mi się taki duszący, przyprawiający o ból głowy. Jednak odpowiednio dobrana kompozycja sprawia, że aromat zyskuje inny wymiar. Mogłabym się w nim zatracić.

JAŚMINOWY PEELING DO CIAŁA



Oba peelingi mają taką samą konsystencję i według mnie działanie. Oba bardzo polubiłam i dzięki nim moja skóra jest ładnie wygładzona i odżywiona. Drobinki cukru są malutkie, ale mają moc, świetnie złuszczają naskórek.
W składzie peelingów znajdziemy ekstrakt z liści aloesu, masło shea, wyciąg z Tamaryndowca ( naturalny środek złuszczający o właściwościach tonizujących, który zapewnia doskonałe złuszczanie skóry poprzez usuwanie martwych komórek skóry, pozostawiając gładką i promienną skórę )
W pierwszym znajdziemy także olej ryżowy, a w drugim wyciąg z wąkroty azjatyckiej. 

Zarówno ryżowy jak i jaśminowy  zamknięte są w wygodnych w użyciu opakowaniach, mają pojemność 200 g i kosztują 24,99 zł.
Jeśli miała bym wybrać jeden z nich, to miałabym dylemat, ponieważ oba te cukrowe zdzieraki działają podobnie, różni je zapach, a to już kwestia gustu.

W moim posiadaniu znalazły się także 2 maseczki w płachcie, czyli to, co tygryski lubią najbardziej :)
Obie były bardzo fajne, dały mojej skórze oczekiwaną dawkę odżywienia, relaksu i nawilżenia. Płaty były bardzo delikatne, cieniutkie jak membrany. Przez to dały się idealnie dopasować do kształtu twarzy. Ponieważ są bardzo delikatne, producent zaopatrzył je w dodatkową folię ułatwiającą ułożenie na twarzy, zapobiegając tym samym możliwości ich rozdarcia.


Podobają mi się grafiki tych produktów, są charakterystyczne, a lewym górnym roku widnieje flaga Tajlandii.
Maseczki były mocno nasączone lekko śluzowatą, przezroczystą esencją, której nawet sporo zostało w opakowaniu. Obie miały podobny, delikatny zapach. Producent zaleca trzymać maseczkę przez 20 minut na twarzy, następnie zdjąć i wmasować przez chwilę resztki produktu, a następnie umyć twarz letnią wodą. Jestem przyzwyczajona do pozostawiania odżywczej esencji na skórze, więc tutaj lekko się zdziwiłam. Dlaczego pozbywać się tego co dobre?


W granatowym opakowaniu znajduje się maseczka z kwasem hialuronowym
Ze względu na główny składnik - kwas hialuronowy - miała za zadanie mocno nawilżyć skórę i to zrobiła doskonale. W składzie znajdziemy także aloes i ekstrakt z otrębów ryżowych. Jestem z niej bardzo zadowolona, bo po zdjęciu skóra była mocno odżywiona i gładziutka.

 
W różowym opakowaniu znajduje się maseczka z kolagenem
Płat jest cudownie cieniutki i idealnie przylegający. Zapach jest zwykły, nie wyróżniający się specjalnie. Przez cały czas trzymania - 20 minut - maska jest bardzo mokra, i taką też ściągamy. Gdyby nie potrzeba zmycia jej ze skóry, to na pewno wmasowałabym esencję w resztę ciała. Po jej użyciu czułam mocne nawilżenie i gładkość, lekko też rozjaśniła mi skórę, choć efekt nie był zbyt długotrwały. Maseczka polecana jest do skóry dojrzałej, ma działanie przeciwzmarszczkowe i ujędrniające. Fajnie rozświetla i upiększa, dzięki czemu twarz wygląda zdrowiej i młodziej. W składzie znajdziemy kolagen, alantoinę i kwas hialuronowy.


 Obie maseczki spisały się świetnie i obie polecam. Koszt jednej to 14,99 zł.

Dzięki produktom SABAI THAI poznałam kropelkę tajskiej pielęgnacji czerpiącej prosto z natury. Każdy kosmetyk był wyjątkowy i wart poznania.
Jeśli macie ochotę przekonać się o ich jakości to do końca kwietnia na hasło ODERWANIE10 dostaniecie 10% zniżki na zakupy w sklepie internetowym SABAITHAI.PL

Kuszą Was te kosmetyki? Lubicie takie orientalne klimaty?


30 marca 2019

3 Produkty #7 Maseczki w płachcie


W kolejnym poście z cyklu 3 Produkty mam dla Was maseczki w płachcie, które znalazłam w limitowanym K-Beauty Boxie ze sklepu SHIBUSHI.PL
Są to maseczki, które bardzo fajnie się u mnie sprawdziły, dlatego chciałam je Wam polecić.

Dwie maseczki z fajnymi opakowaniami są koreańskiej firmy Y.E.T i należą de serii Don`t worry Mask Sheet. Niestety nie ma na nich nadruku, nad czym ubolewam, ponieważ zawsze uprzyjemnia mi to aplikację :)

Pierwsza z nich, to maseczka w płachcie regulująca wydzielanie sebum (Police Mask Oil Control)


 Jej zadaniem jest regulacja wydzielania sebum i przeznaczona jest do skóry tłustej i mieszanej. Trzymałam ją na skórze prawie 30 minut, płat był gruby, mocno nasączony, jednak nie do końca dobrze przylegał, był jakiś za duży. Maseczka ma ładny, cytrusowy zapach, podczas jej trzymania na twarzy odczuwałam delikatne uczucie chłodu. Po zdjęciu skóra była bardzo przyjemna w dotyku, gładka, matowa, ale nie przesuszona, wyglądała jakoś tak ładniej. W jej składzie znajdziemy ekstrakt z cytryny i wiele innych ( grejpfrut, eukaliptus, kamelia, goździk, portulaka, aloes ). Jestem z niej bardzo zadowolona, spisała się świetnie, a moja skóra była długo w świetnej kondycji.


Druga, to przeciwzmarszczkowa maseczka w płachcie (Infant Mask Wrinkle). Podobnie, jak w poprzedniej, płat jest średnio dopasowany, trochę za duży. Mocno nasączony, pachnie ładnie, słodkim winogronem. Maseczka dobrze nawilżyła i odżywiła skórę, po zdjęciu esencja szybko się wchłonęła, a efekt promiennej skóry utrzymywał się cały dzień. Kosmetyk jest idealny dla skóry dojrzałej, w składzie znajdziemy ekstrakt ze śluzu ślimaka, ekstrakt z aloesu i kamelii. Polecam jej użyć rano, bo efekt wygładzonej, lekko napiętej skóry utrzymuje się cały dzień. Bardzo ładne opakowanie sugeruje efekt odmłodzenia.

Trzecia maseczka jet marki Thank You Farmer.
Nawilżająca maseczka w płachcie (True Water Deep Cotton Mask)


 Płat był gruby, mocno nasączony, dobrze przylegał, nie zsuwał się. Maseczka miała bardzo ładny, cytrusowy zapach, i jej aplikacja była niesamowicie przyjemna. Odczułam delikatne chłodzenie. Trzymałam ją na twarzy ok 30 minut i podczas zdejmowania wciąż była wilgotna. Po zdjęciu wklepałam pozostałość esencji, ale muszę przyznać, że długo się wchłaniała. Oprócz mocnego nawilżenia, zadaniem maseczki jest wygładzenie i rozjaśnienie. Ma również działanie przeciwzmarszczkowe, co bardzo mi odpowiada. Skóra była niesamowicie nasycona i odżywiona. Bardzo się świeciła, wiec raczej nie użyłabym tego produktu przed wyjściem. Jestem z niej bardzo zadowolona, bo takie produkty jak True Water rzeczywiście działają, a efekt widać od razu po zdjęciu płatu. Skóra aż kipi od składników odżywczych, a odżywienie jest wyczuwalne także na drugi dzień. W składzie znajdziemy kwas hialuronowy, aloes, kolagen i wyciągi z wielu roślin. Nie ma tu silikonów i parabenów. Maska przeznaczona jest do każdego rodzaju skóry, moja dojrzała ją pokochała.

Wszystkie trzy maseczki szczerze polecam. Obecnie dwie pierwsze dostaniecie na stronie Shibushi  w promocji po 5 zł, a True Water po 15 zł.