3 lipca 2019

Hydra Intensive Vit C Ampoule Serum - witamina C w ampułkach


Ponieważ od kilku lat zmagam się z przebarwieniami posłonecznymi, produkty z witaminą C na stałe zagościły w mojej pielęgnacji. Zazwyczaj kuracje rozjaśniające stosuję od września, ponieważ już na początku maja skóra mojej twarzy pokrywa się ciemno brązowymi plamami pigmentacyjnymi.
Nauczyłam się z tym żyć, bo cóż mam zrobić. Choćbym stawała na rzęsach, nie zatrzymam tego procesu. Dodam, że kremy z filtrem SPF50+ stosuję codziennie przez okrągły rok, więc nie jest to efekt zaniedbania.
Tym razem postanowiłam wypróbować ampułki rozjaśniające z witaminą C koreańskiej marki HYDRA pod koniec maja. Ponieważ zestaw ten jest drogi i już dawno miałam go na liście, kiedy zobaczyłam promocję na stronie SkinGarden.pl kupiłam 2 zestawy. Cena była nadzwyczaj atrakcyjna, bo normalnie 6 ampułek kosztuje 332 zł, a po przecenie tylko 50 zł.
Jedną serię zużyłam teraz, a drugą zostawię sobie na jesień.



Ampułki są naprawdę pięknie zapakowane i wyglądają luksusowo. Ich skład nie jest naturalny, ale bardzo wartościowy dla skóry. Znajdziemy tutaj Witaminę C, która redukuje przebarwienia i plamy posłoneczne, rozjaśnia, wyrównuje koloryt skóry, a także jest przeciwutleniaczem zapobiegającym działaniu wolnych rodników.
Niacynamid - czyli Witamina B3 - nawilża i uelastycznia skórę, rozjaśnia, działa przeciwzmarszczkowo
Trehaloza - ma działanie odżywczo nawilżające
Ekstrakty roślinne ( acerola, brzoskwinia, jagody acai, gardenia jaśminowata ) poprawiają kondycję skóry, wygładzają oraz mają właściwości ochronne.


Ponieważ witamina C jest stabilna jedynie w postaci proszku, to od razu widać, że preparat Hydra jest wysokiej jakości. Ampułka jest swojego rodzaju mieszaniną sproszkowanej witaminy C ( kwas aksorbinowy ) który widać w górnej części, oraz serum znajdującym się na dole. Dzięki temu, że przyrządzamy preparat tuz przed użyciem, mamy pewność, że jest on świeży, oraz skuteczny. Rozpuszczona witamina C w krótkim czasie ulega rozpadowi, ponieważ jet wrażliwa na światło, temperaturę i inne czynniki. Dlatego roztwór, który sami przygotujemy będzie zawsze wysokim stężeniem i należy go zużyć w ciągu 7 dni oraz przechowywać w lodówce.


Sposób przygotowania preparatu jest bardzo prosty. Wystarczy wcisnąć dozownik z pompką, która pozwoli zmieszać się proszkowi z serum, a następnie energicznie potrząsać buteleczką przez ok 30 sekund.
Kosmetyku nie jest dużo, bo ampułka ma pojemność 7,3 g, ale stosując dwa razy dziennie zużyjemy ją w tydzień. Następnie sporządzamy kolejną, świeżą dawkę. I tak przez 6 tygodni.


Po lewej stronie widzicie świeżo zmieszany produkt, a po prawej przed przygotowaniem roztworu. Im dłużej ampułka stoi w lodówce, tym jej kolor staje się ciemniejszy, przez co jej działanie jet słabsze.
Serum jet wodniste, ale w momencie aplikacji czuć jakby lekko oleistą konsystencję. Wchłania się błyskawicznie, nie pozostawia lepkiej warstwy, świetnie współgra ze wszystkimi kremami i podkładami. Jej zapach jest słabo wyczuwalny, ale typowy dla produktów z witaminą C. Na twarzy szybko znika, jedynie czuję ten zapach na palcach po wsmarowaniu w skórę twarzy.
Kosmetyk nie podrażnia, jest łagodny nawet dla wrażliwej cery.

HYDRA INTENSIVE VIT C AMPOULE SERUM  pięknie rozświetla skórę, sprawia, że staje się jaśniejsza, pełna energii. Daje jej witaminowego kopa! Używanie ampułek sprawiło mi wielką przyjemność, nie mogłam się doczekać momentu aplikacji. Wygładzenie i uczucie chłodu było nieocenione zwłaszcza podczas upałów, jakie nam towarzyszyły przez ostatnie tygodnie.
Skóra stała się ładnie napięta, drobne zmarszczki lekko wyprasowane, ogólnie jestem zachwycona. Jedynie moje plamy pigmentacyjne wcale się nie rozjaśniły, przy lekkim "wybieleniu" skóry , stały się jakby jeszcze bardziej widoczne. Z przyjemnością wypróbuję kolejne opakowanie jesienią, kiedy znów przystąpię do intensywnej walki z przebarwieniami. Wtedy dam znać, czy stały się mniej widoczne. Moja skóra kocha preparaty z witaminą C i B3, a ampułki dały jej dużo energii i ładny wygląd. Należy pamiętać o stosowaniu kremów z filtrem!!! To bardzo ważne. Inaczej nabawimy się kolejnych przebarwień.


Ampułki Hydra są kosmetykiem luksusowym, który świetnie działa na skórę. Ja szczerze polecam, szczególnie jeśli traficie na promocję, bo cena regularna jest trochę zaporowa.


25 czerwca 2019

Green Anna - z miłości do natury - kosmetyki naturalne, ręcznie robione


Naturalne, pachnące i pozostawiające skórę wspaniale gładką i odżywioną.
To słowa opisujące kosmetyki znajdujące się w dwóch szklanych słoiczkach jakie widzicie na zdjęciu. Miałam przyjemność otrzymać je na spotkaniu NATURE OF WOMAN

GREEN ANNA to marka stworzona przez Annę mieszkającą w UK. Od lat stara się ona żyć ekologicznie, wytwarzać jak najmniej śmieci, unikać plastiku, słowem dbając o siebie dba także o środowisko. Dzięki pasji i miłości do natury, a także szukając rozwiązań na problemy skórne synka, powstały dwa kosmetyki, o których dzisiaj opowiem.

MUS OCZYSZCZAJĄCY



Kosmetyk ten przeznaczony jest do oczyszczania i masażu twarzy każdego typu cery. Zamknięty jest w szklanym, ciemnym słoiczku o pojemności 100 ml. Jest to kosmetyk bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość aby skutecznie oczyścić skórę z makijażu, brudu i stresu. Stresu, ponieważ masaż, który możemy wykonać przy jego pomocy jest niezwykle odprężający i pozwala się oderwać od wszelkich trosk.
Mus ma zapach dosyć ostry, mocno wyczuwam tutaj olejek herbaciany, który niestety trochę mi podrażnia oczy podczas demakijażu. Dlatego nie stosuję go do oczyszczania tej partii. Natomiast nałożony na oczyszczoną i wilgotną skórę twarzy doskonale rozpuszcza makijaż i nie tylko. Po chwili masażu używam mokrego, bawełnianego ręczniczka do usunięcia zabrudzeń, a następnie myję jeszcze twarz delikatnym żelem. Może i nie jest to krok konieczny, jednak zamiłowanie do koreańskiego rytuału oczyszczania weszło mi już w krew.
Skóra jest przyjemnie gładka, odżywiona i bardzo miękka w dotyku. Poza tym reguluje on pracę gruczołów łojowych, co jest zauważalne już po dwóch tygodniach stosowania. Mniejsza ilość sebum, nawet podczas upałów.
Używałam musu przez dwa miesiące i zużycie było naprawdę niewielkie, co świadczy o jego mega wydajności. Poza tym zachwyca mnie jego puszysta, aksamitna konsystencja, dzięki której świetnie rozprowadza się na twarzy.
W składzie znajdziemy min. olej migdałowy, masło shea, olej z pestek moreli, olejek z drzewa herbacianego. 

Cena musu oczyszczającego to 18£


KREM ODŻYWCZO - REGENERUJĄCY NA NOC




Krem pachnie wspaniale - taką czekoladą z domieszką pomarańczy, aż chce się go zjeść!
Od razu wspomnę, że krem jest z rodzaju tłuściochów i wiem, że nie każdy to lubi, ale ja owszem.
Uwielbiam go za wszystko, za konsystencję, zapach, za to jak aksamitnie sunie pod palcami i jak rano wygląda moja skóra.
Krem jest niesamowicie wydajny, niewielka ilość wystarczy aby pokryć skórę twarzy, szyi i dekoltu. Dzięki starannie dobranym składnikom, krem nadaje się do każdego typu cery. Mimo, że jest tłusty, to świetnie łagodzi podrażnienia i zmiany trądzikowe. Co ważne - można go stosować nawet u dzieci powyżej 12 miesiąca życia, więc o czymś to świadczy!
Efekt, jaki widzę po użyciu tego kosmetyku, powoduje duży uśmiech na mojej twarzy. Skóra jest promienna, elastyczna, gładka i ukojona. Brak suchych skórek, odżywienie i działanie przeciwzmarszczkowe to kolejne atuty kremu.
Teraz, w momencie wielkich upałów, stosuję lżejsze produkty, więc chwilowo go odstawiłam, ale i tak raz w tygodniu nakładam go na noc poświęcając dłuższą chwilę na masaż twarzy.

Wśród składników aktywnych znajdziemy tu masło shea, olej pomarańczowy, olej jojoba, masło kakaowe i witaminę E.

Ponieważ krem zostawia delikatną warstwę ochronną, świetnie sprawdzi się jako zabezpieczenie przed wiatrem, czy mrozem. Idealny jest również do regeneracji spierzchniętych, przesuszonych dłoni. W zaledwie kilka dni doprowadza je do ładu, aż czasem trudno uwierzyć, że kilka dni temu skóra była w opłakanym stanie.
Jestem w tym kosmetyku zakochana i wiem, że na jesień zaopatrzę się w kolejny słoiczek.

KREM ma pojemność 60 ml i kosztuje 19 £



 Pochwał było dużo, ale znalazłam też minusy kosmetyków Green Anna. Mianowicie mało czytelne etykiety, które są po prostu i nijakie i gubią się w tłumie. Tak dobre produkty zasługują na etykiety wyróżniające się, kuszące do zakupu, krzyczące z półki: " Weź mnie do domu, jestem świetny!"
Przyznam szczerze, że gdybym zobaczyła te kosmetyki pośród innych, nawet nie zwróciłabym na nie uwagi. Nadruk jest tak drobny, że ciężko go przeczytać bez lupy. Mam nadzieję, że producent weźmie to pod uwagę przy tworzeniu kolejnej partii.
Kolejnym minusem jest brak szpatułki do nabierania kosmetyku. Oczywiście w domu mam kilka takich szpatułek, ale zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą znać produkty bardziej tubkowe. Było by miło znaleźć taką przy słoiczku przywiązaną np, sznureczkiem. Oczywiście te dwa aspekty nie wpływają w żaden sposób na rewelacyjność kosmetyków Green Anna, ale jednak do doskonałości jeden krok :)
 Póki co w sprzedaży są tylko te dwa produkty. Mam wielką nadzieję, że pojawią się kolejne, które równie chętnie przetestuję.



12 czerwca 2019

Mitomo - japońskie maski w płacie z serii Ukiyo-e


Maski w płacie stosuję regularnie, sprawiają mi wiele radości, a poza tym jest to szybka i niebrudząca metoda na dostarczenie skórze porcji nawilżenia, odżywienia i często rozświetlenia.
Czasem trafiam na produkty przeciętne, o których nie mam nawet ochoty pisać. Jednak zdarzają się perełki, o których mogłabym mówić na okrągło.

Marka MITOMO produkuje i dystrybuuje wysokiej jakości kosmetyki  Beauty & Healthcar. W swojej ofercie posiada ok 30 różnych masek stanowiących 4 wspaniałe kolekcje. Wszystkie produkowane są na bazie naturalnych składników.

Dzisiaj opowiem o serii UKIYO-E składającej się z 3 masek o działaniu przeciwzmarszczkowym,  ujędrniającym i regenerującym. Maski posiadają przepiękne opakowania z historią. Ryciny, jakie tutaj widzicie to inspiracja sztuką przedstawiającą  w dosłownym znaczeniu "obrazy ulotnego świata"
Szczerze mówiąc są to chyba najpiękniejsze opakowania masek, jakie używałam do tej pory. Nie są infantylne, kolorowe, krzykliwe. Grafika zdecydowanie przyciąga oko.

W składzie każdej maski znajdziemy takie składniki aktywne jak: kwas hialuronowy, aloes, lithospermum offficinale ( nawrot lekarski ), koenzym Q10, czy kolagen. 

Co jest jeszcze ważne, to płat, z którego zostały wykonane. Tencel - włókno o właściwościach antybakteryjnych, jego naturalne właściwości dają skórze oddychać, pochłaniają wilgoć i nie dają szans bakteriom.
Poza tym płat daje się perfekcyjnie rozłożyć na twarzy, nie jest ani za duży, ani za mały. Już dawno nie miałam tak świetnie dopasowanej maski, a do tego genialnie cienkiej i przyjemnej w dotyku. Cienkiej, ale niezmiernie wytrzymałej.


Jeśli chodzi o działanie, to jestem nimi zachwycona. Serum jest gęste i nie spływa ze skóry, ani nie kapie w momencie rozkładania. Jest treściwe, przez co maska bardzo długo zachowuje wilgoć. Po 30 minutach trzymania, zdejmowałam ją wciąż mokrą.
Każda z masek dała mi niesamowite odżywienie i nawilżenie. Efekty były widoczne zaraz po zdjęciu płatu i utrzymywały się przez dwa dni. To jest bardzo dobry wynik, skóra była tak nasączona składnikami odżywczymi, że nie potrzebowałam już nakładać kremu.

Pierwsza, po którą sięgnęłam, to maska z kolagenem i lithospermum officinale. 


Chyba dlatego, że miała najwięcej różu na opakowaniu:)
Każdy, kto szuka mocnego nawilżenia i wygładzenia skóry, powinien sięgnąć po tą maseczkę. Zdecydowanie jest to kosmetyk, jaki można zastosować przed większym wyjściem, skóra po niej jest po prostu piękna, rozświetlona i cudownie gładka. Makijaż na niej powinien trzymać się rewelacyjnie. Robiłam ją wieczorem, więc nie maiłam okazji się o tym przekonać. To jest moja najulubieńsza maska z całej serii, po niej zauważyłam najlepsze efekty.  Miała śliczny kwiatowy zapach!
Dostępna tutaj

Kolejna, to maska z kwasem hialuronowym i lithospermum officinale

 
Ta maska pachniała najpiękniej, maiła owocowy-kwiatowy zapach, dość mocno wyczuwalny i przyjemny. Przyniosła równie wspaniałe efekty nawilżenia i odżywienia, co poprzedniczka. Do tego wyczuwane było jej kojące działanie, a po zdjęciu wyrównany koloryt i rozjaśnienie skóry. Te maski potrafią zrelaksować jednocześnie zapewniając bogatą pielęgnację.
Dostępna tutaj


Maska z koenzymem Q10 i lithospermum officinale to już ostatnia z serii Ukiyo-e. Po niej zauważyłam najmniejsze zmiany na skórze, ale być może dlatego, że poprzednie ją świetnie odżywiły. Jednakże nie mogę na nią powiedzieć złego słowa, bo rozjaśniła skórę i sprawiła, że stała się ona promienna i mocno nawilżona. Miała najmniej kwiatowy zapach z całej trójki.
Dostępna tutaj


Czyż te opakowania nie są piękne? Mogę patrzeć na nie non stop.

Płat posiadał również płatki na oczy. Jeśli chcemy się zrelaksować leżąc, to można nałożyć je na zamknięte powieki. Ja skupiłam się na skórze pod oczami, gdzie potrzebowałam solidnej dawki wygładzenia i nawilżenia. I dostałam to w pakiecie :)
Po zdjęciu maski wystarczy wklepać pozostałe serum, a skóra szybko staje się jędrna, sprężysta, jak po dobrym zabiegu w SPA. Serum wchłania się całkowicie, nie pozostawia klejącej, ani tłustej warstwy. Maski idealnie sprawdzą się zarówno rano, jak i wieczorem. 

Każda z nich jest wyjątkowa, ale wszystkie wspaniałe. Maski dostępne są na stronie MITOMO.PL
w cenie 13,99 zł.  Polecam serdecznie.


Maseczki mogłam testować dzięki programowi Ambasadorskiemu MITOMO.PL, za co bardzo dziękuję. Spisały się na medal.