16 grudnia 2018

Missha M Perfect Cover BB Cream - idealne krycie bez efektu maski


Większość kremów BB ma dla mnie odcienie za jasne, długo szukałam i wciąż byłam niezadowolona z odcienia, krycia i zbyt mokrego wykończenia.
Kiedyś znalazłam krem, który miał wreszcie kolor odpowiedni dla oliwkowej cery. I co ważne można zamówić próbki z odcieniami jeszcze ciemniejszymi niż mój 23.

MISSHA M PERFECT COVER BB CREAM SPF42 PA+++  to kosmetyk wielofunkcyjny. Moim idealnym odcieniem jest 23, choć dostępny jest jeszcze jaśniejszy, bardziej popularny 21 i rzadziej 13 dla totalnych bladziochów.
Krem jak dla mnie ma świetne krycie przy moich przebarwieniach, pięknie wyrównuje koloryt i ujednolica skórę. Jedna warstwa zapewni naturalny, ładnie wyglądający makijaż, przy większych przebarwieniach można dołożyć kolejną. Krem nałożony palcami ma mniejsze krycie, natomiast większe uzyskamy za pomocą gąbeczki, ale wtedy też skóra nie jest tak bardzo matowa, a właśnie wygląda na lekko wilgotną. Tak więc kto co lubi :)




Kolor 23 Natural Beige ładnie stapia się ze skórą, staje się prawie niewidoczny, a jednocześnie zapewnia idealny wygląd, zdrowej, promiennej skóry. Przypudrowany utrzymuje się cały dzień i nie wymaga większych poprawek. Podoba mi się to, że nie podkreśla suchych skórek, nie zapycha ani nie wysusza. Jego zadaniem jest nawilżenie skóry, które jest naprawdę wyczuwalne w ciągu dnia, nie ma uczucia ściągania ani ciężkości. Jest to bardzo przyjemny krem, który jednocześnie zapewni nam piękny wygląd, nada gładkości i ujednolici koloryt, ale także będzie pielęgnował skórę każdego dnia. Mam wrażenie, że lekko rozjaśnia przebarwienia, a to dla mnie jeden z jego większych atutów.


Bardzo ważne jest także posiadanie wysokiego, stabilnego filtra przeciw promieniom UVA i UVB. Ochrona przed fotostarzeniem, czyli profilaktyka przeciwstarzeniowa to jest coś, co cenię w kosmetykach. Dzięki wysokim filtrom fajnie sprawdzi się latem, chociaż obawiam się, że może być trochę za ciężki.
Krem jest produktem wysokiej jakości, w jego składzie znajdziemy kwas hialuronowy, ekstrakt z rumianku ( łagodzi i koi podrażnienia), ekstrakt z rozmarynu ( działanie przeciwgrzybiczne, przeciwutleniające ), ceramidy, Gatulinę RC ( ekstrakt pozyskiwany z pączków buku ujędrniający i nawilżający )

Kosmetyk ma bardzo ładne, wygodne w użyciu opakowanie, łatwo się dozuje i jest wydajny. Można kupić go w dwóch pojemnościach: 20 ml i 50 ml. Często też znajdziemy go w fajnym zestawie wraz z olejkiem do demakijażu, który idealnie usuwa wszystkie ciężkie podkłady, także te z silikonami. Poza tym zarówno krem jak i olejek maja bardzo ładny zapach, który na pewno umila aplikację.

O olejku do demakijażu pisałam już kiedyś, więc zachęcam do zapoznania się z opinią.



Taki zestaw fajnie sprezentować komuś, kto rozpoczyna przygodę z azjatycką pielęgnacją, lub mieć ze sobą w razie jakiegoś wyjazdu. Jest poręczny i nie zajmuje dużo miejsca. W zestawie krem ma pojemność 20 ml, a olejek 30 ml.

Produkty MISSHA dostaniecie w sklepie missha.pl skingarden.pl oraz część asortymentu znajdziecie w drogeriach Sephora

Lubicie kremy BB? Czy raczej ich unikacie ?

8 grudnia 2018

Missha Phyto Chemical Skin Supplement Sheet Mask, 3Step Purifying Mask


Maseczki w płachcie stosuje bardzo często, jedne są lepsze, inne gorsze, a niektóre wzbudzają pragnienie poznania kolejnych z serii. I z tej trzeciej grupy są właśnie maseczki, o których dzisiaj opowiem.
Wszystkie są koreańskiej marki MISSHA i wszystkie 3 sprawdziły się u mnie rewelacyjnie. Mam cerę mieszaną, dojrzałą, z przebarwieniami, więc szukam takich produktów, które są skierowane do moich potrzeb.

Seria Phytochemical Skin Supplement Sheet Mask MISSHA to seria masek, które mają kolorowe płachty wykonane z mikrofibry, dzięki czemu nie podrażniają skóry. Są bardzo delikatne, niesamowicie przyjemne w dotyku, takie śliskie, jakby silikonowe. Maski świetnie przylegają do skóry, są mocno nasączone i mają przepiękne owocowo-świeże zapachy.
Zawierają fitochemikalia, aktywne składniki pozyskiwane z roślin i warzyw bogate w węglowodany, tłuszcze, białka, witaminy i minerały. Większość z nich odgrywa funkcję przeciwutleniaczy, które zapobiegają działaniu wolnych rodników.
Przetestowałam dwie z nich  i mam ochotę na więcej. 


Opakowania masek są bardzo ładne, sugerujące kolor płatu i ekstrakty jakie się  w nich znajdują.
Należy je nakładać na oczyszczoną i stonizowaną skórę, trzymać ok 20 minut ( ja miałam nawet 30 , bo płat wciąż był bardzo mokry), a następnie po zdjęciu wklepać pozostałości serum.

MASKA LIFTINGUJĄCA Z ANTOCJANAMI




 Fioletowa At Anthocyanin to maska liftingująca, uelastyczniająca skórę i poprawiająca jej strukturę.
Zawiera  antocjany pozyskiwane z ciemnych winogron, jagód, bakłażana i śliwki. Ma piękny, niebieski kolor i przyjemny, owocowy zapach. W dotyku jest niesamowita, jest tak delikatna, gładka, lekko śliska, że w niczym nie przypomina mi dotychczas testowanych płatów. Płat był mocno nasączony, jednak w opakowaniu nie zostało esencji. Trzymałam ją ponad 20 minut i po zdjęciu skóra była niesamowicie nawilżona, odżywiona, jędrna i pełna blasku. Efekt WOW murowany! Maseczka jest odpowiednia nawet dla wrażliwej skóry.
Dostępna na stronie Missha.pl oraz Skingarden.pl

MASKA NAWADNIAJĄCA Z KATECHINĄ




Druga maska jest zielona, z katechiną pozyskiwaną z zielonych owoców (kiwi), ogórka oraz zielonej herbaty. Łagodzi oraz nawadnia skórę. Ma ona seledynowy płat, bardzo przyjemny w dotyku i idealnie przylegający. Jej zapach jeszcze bardziej mi się podoba, niż fioletowej. Wyczuwalne są cytrusy i świeżość zielonej herbaty. Ma te same zalety co do przylegania i wykonania płatu, co wyżej. Podczas jej trzymania ( 30 minut ) wyraźnie można wyczuć efekt chłodzenia, co dodatkowo uspokaja i działa kojąco. Po zdjęciu płatu, skóra jest uspokojona, mocno nawilżona i odżywiona do tego stopnia, że nie ma potrzeby nakładać już czegokolwiek. Maska Ct Catechin jest  po prostu rewelacyjna.

Trzecią maską jest  MISSHA 3STEP PURIFYING MASK



Jest to maska oczyszczająca na bazie oczaru wirginijskiego. 
Jest to 3 stopniowa kuracja przeznaczona do skóry tłustej i mieszanej. Najpierw na oczyszczoną skórę nakładamy peeling, który jest rodzaju gommage i poprzez delikatne rolowanie złuszcza nam naskórek. Następnie nakładamy esencję ( Time Revolution) za pomocą płatka najpierw przecieramy skórę, a resztę wklepujemy. Jest ona przezroczysta i mocno nawilża i odżywia skórę. Kolejnym krokiem jest nałożenie grubego płatu w kolorze czarnym na ok 20 minut. Płat jest mocno nasączony i bardzo przyjemny w dotyku, świetnie przylega i długo pozostaje wilgotny. Po zdjęciu maski resztę serum wklepujemy w skórę. Staje się ona oczyszczona, rozjaśniona, a pory zwężone. Maska ma delikatny, przyjemny zapach, dlatego ta pielęgnacja była czystą pieszczotą.

 Maseczki dostaniecie na stronie sklepu Missha, SkinGarden, a także coraz więcej produktów marki MISSHA dostępnych jest w drogerii Sephora.

3 grudnia 2018

Rogé Cavaillès - marka, do której chce się wracać


Pierwsze spotkanie mojej rodziny z marką Roge Cavailles miało miejsce jakieś 9 miesięcy temu. Na blogu mogliście przeczytać o produktach które pomogły w walce z suchą i podrażnioną skórą. Teraz znów do nich wracam, ponieważ niewiele kosmetyków tak dobrze pielęgnuje skórę już na etapie kąpieli.
Tym razem postanowiłam wypróbować Ultrabogaty żel i krem myjący. 
Produkty z linii Dermo-U.H.T zostały opracowane wspólnie z dermatologami i zapewniają maksymalne bezpieczeństwo i ochronę skóry. Składniki myjące są delikatne, a innowacyjny kompleks pozwala zatrzymać wodę w naskórku odbudowując warstwę hydrolipidową. Stosowanie tych produktów codziennie pozwala odzyskać komfort i nawilżenie.


ULTRABOGATY ŻEL MYJĄCY przeznaczony jest do mycia suchej i wrażliwej skóry. Jest przezroczystym żelem o bardzo subtelnym, ledwo wyczuwalnym zapachu. Ponieważ jest niesamowicie delikatny to można go używać zarówno do mycia skóry twarzy i całego ciała. Odpowiedni będzie także dla małych dzieci, nie zawiera mydła ani parabenów. Żel bardzo dobrze się pieni, jest wydajny, a duża wyposażona w pompkę butelka zawiera aż 500 ml kosmetyku.
Jest bardzo przyjemny w użyciu, czuć że skóra nie jest ściągnięta i na upartego nie wymaga stosowania balsamu, chyba, że ktoś podobnie jak ja, jest ich zwolennikiem.


ULTRABOGATY KREM MYJĄCY również polecany jest suchym i bardzo suchym skórom. Jest równie delikatny jak żel, pachnie podobnie i tak samo świetnie pielęgnuje skórę. W jego składzie znajdziemy masło z orzecha illipe, które jest bogate  w naturalne kwasy tłuszczowe. Po umyciu skóry kremem czuć mocne nawilżenie i podobnie jak poprzednik, można go używać zarówno do twarzy jak i na całe ciało.

Ponieważ oba produkty bardzo polubiła moja rodzina, sięgnęłam jeszcze po dezodorant, który nie zawiera soli aluminium. Wiem, że wiele z Was zwraca uwagę na składy i szuka ochrony przeciw poceniu właśnie pozbawionej soli aluminium.


DEZODORANT BEZ SOLI ALUMINIUM ma ulepszoną formułę, która pozwala dłużej chronić przed potem. Jest ona oparta na chłonnym mikro talku, który zwalcza uczucie wilgoci w momencie, gdy tylko się pojawia. Pozbawiony soli aluminium jest bardzo delikatny i zdrowy dla naszej skóry nie tracąc nic ze skuteczności. Można go stosować na ogolone lub wydepilowane pachy i nie wywołuje żadnych podrażnień, pozbawiony jest również alkoholu i parabenów.
Dezodorant ma szklane 50 ml opakowanie, jest mlecznobiały i pięknie kremowo pachnie. Przypomina mi odrobinę aromat kosmetyków Nivea, który bardzo lubię. Szybko się wchłania, nie robi śladów na ubraniach i sprawia, ze skóra pod pachami jest delikatna i mięciutka. Jest to rewelacyjny produkt i chętnie będę do niego wracać.

Jeśli macie wrażliwą i suchą skórę to na pewno warto przyjrzeć się tym produktom. Są bezpieczne i delikatne dla skóry i może ich używać cała rodzina.

Znacie markę Rogé Cavaillès ?