17 lutego 2019

LAB ONE N°1 Vitamin Complex - serum intensywnie odżywcze


Serum witaminowe znalazłam w jednym z boxów kosmetycznych. Nie miałam wcześniej styczności z tą firmą i bardzo byłam ciekawa tego produktu. Już na pierwszy rzut oka wygląda luksusowo. Szklana, matowiona butelka z dozownikiem w formie bardzo sprawnie działającej pompki. Samo serum ma słomkowy kolor, bardzo delikatny zapach, który ulatnia się zaraz po nałożeniu na skórę. Konsystencja jest wodnista, bardzo rzadka, ale jestem już przyzwyczajona do azjatyckich ampułek, więc zdecydowanie jest to na plus. Pompka idealnie dozuje i nie ma problemu z marnowaniem produktu.
Serum stosowałam dwa razy dziennie pod krem i wystarczyło mi na ok 1,5 miesiąca, co jest raczej standardową wydajnością.


Kosmetyk nakładamy zaraz po toniku i wspaniałe jest w nim to, ze błyskawicznie się wchłania. Nie pozostawia żadnego wyczuwalnego filmu, nie jest tłuste. Firma LAB ONE zadbała o skuteczne wnikanie składników aktywnych zawartych w kosmetykach  i sięgnęła po technologię przyszłości NanoFuture Technology. Dzięki niej nano cząsteczki wnikają głęboko ekspresowo nawilżając i odżywiając skórę.
Kosmetyk sprawdził się u mnie bardzo dobrze, zapewnił mi odpowiednią dawkę nawilżenia, rozjaśnił lekko skórę i delikatnie ją napiął. Efekty zauważyłam już po tygodniu stosowania, dlatego z przyjemnością po nie sięgałam każdego dnia. Moja skóra zyskała zdrowy i promienny wygląd, z czego jestem najbardziej zadowolona.


N°1 Vitamin Complex to eliksir zapewniający skórze piękny wygląd. W składzie produktu znajdują się składniki z listy Ecocert, co potwierdza jego najwyższą jakość.
Wśród składników aktywnych znajdziemy:
- kwas hialuronowy wiążący wodę w skórze i zapobiegający jej utracie
- odżywczy kompleks witamin A,E,F -  który neutralizuje wolne rodniki, dotlenia komórki oraz usuwa z nich toksyny
- Pantenol - regeneruje i łagodzi podrażnienia, zmiękcza skórę i nadaje jej elastyczności

Serum ma działanie przeciwzmarszczkowe, a regularne stosowanie nie tylko pomoże nawilżyć skórę, ale także zredukować niedoskonałości i zwęzić rozszerzone pory.


Kosmetyki LAB ONE są tworzone przez zespół wykwalifikowanych specjalistów, przebadane dermatologicznie i co ważne są wegańskie!
SERUM WITAMINOWE kosztuje 119 zł i ma pojemność 30 ml.
Jak dla mnie jest ono świetne i na pewno będę po nie sięgać.

10 lutego 2019

Frudia - Green Grape Pore Control Scrub Cleansing Foam - Oczyszczająca pianka do mycia twarzy


Kocham kosmetyki, które są delikatne, ale skuteczne w działaniu i na dodatek pięknie pachną. Tak już mam, że lubię kiedy aplikacji produktu towarzyszy ładny zapach. Takie są właśnie kosmetyki FRUDIA. Rozkochały mnie na całego.
Po wpisie o jagodowym toniku  dostałam od Was dużo pytań i komentarzy. Niestety po przejściu spowrotem na Bloggera wszystkie komentarze Google+ zniknęły.
Mam dzisiaj kolejną perełkę w postaci oczyszczającej i zwężającej pianki do mycia twarzy GREEN GRAPE.
Pianka po pierwsze ma niesamowity zapach- jak rozgniecione, świeże winogrona. Po drugie jest to tytan wydajności! Miałam już wiele koreańskich pianek i zazwyczaj charakteryzowały się ogromną wydajnością. Jednak winogronowa pobiła wszystkie na głowę. Wystarczy pół cm, żeby porządnie oczyścić skórę twarzy. I znów przypomnę o prawidłowym sposobie aplikacji azjatyckich pianek. Zawsze najpierw spieniamy kosmetyk w dłoniach lub na myjce, a dopiero potem wytworzoną pianką myjemy skórę. Nigdy nie nakładamy kosmetyku bezpośrednio na skórę, bo w taki sposób zawsze ją przesuszy.



Kosmetyk ma beżowo perłowy kolor, z widocznymi drobinkami zmielonych pestek winogron.

Głównymi składnikami  aktywnymi pianki są:

Ekstrakt z winogron: zawiera antyutleniacze, które zapobiegają starzeniu się skóry, działa przeciwzapalnie, odżywia, oczyszcza skórę i nawilża
Tanina: uelastycznia cerę, odmładza, działa przeciwzapalnie
Witamina E: nawadnia i wygładza skórę, odmładza
Panthenol: łagodzi podrażnienia

Jest ona przeznaczona do skóry tłustej, ale ja mam mieszaną i mogę Was zapewnić, że świetnie jej pasuje.  Produkt przeszedł wiele testów i producent zapewnia, że będzie odpowiednia także dla alergików i osób posiadających cerę normalną.
Pianka oparta na ekstrakcie z winogron doskonale oczyszcza skórę, zwęża pory, reguluje wydzielanie sebum, a drobinki pestek delikatnie złuszczają naskórek.


 W składzie nie znajdziemy alkoholu ani parabenów. Kosmetyk posiada certyfikat pochodzenia ekstraktu z winogron (Icheon).
Pianka jest niesamowicie przyjemna w użyciu, delikatna, skuteczna i co ważne nie przesusza ani nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry. Jej wydajność jest niesamowita i myślę, że zużyję ją także do mycia całego ciała, ponieważ w takim tempie nie rozstanę się z nią przez rok:)

Jeśli chodzi o opakowanie, to jest proste, przyjemne dla oka, z ładnym tłoczeniem na boku. Tuba o pojemności 145 ml zamykana jest na klik i łatwa w użyciu. Cena pianki to 38,99 zł.
Winogronową piankę złuszczającą  dostaniecie w sklepie SKINGARDEN.PL


Jeśli lubicie kosmetyki wydajne, niedrogie i skuteczne, to warto zainteresować się tą pianką :)

5 lutego 2019

10 Hitów azjatyckiej pielęgnacji


Mamy już luty, a ja dopiero przychodzę z podsumowaniem ubiegłego roku.
W dzisiejszym wpisie znajdziecie 10 najlepszych azjatyckich produktów, które skradły moje serce w 2018 roku i sprawiły, że moja skóra wygląda naprawdę dobrze.
Nie jest to rodzaj rankingu, kolejność zupełnie przypadkowa.

Wśród peelingów zdecydowanym ulubieńcem są  Whamisa Płatki peelingujące i zwężające pory 


Bardzo fajne rozwiązanie, które sprawdzi się w domu i w podróży. Szybko, łatwo i przyjemnie. Te ekologiczne płatki nasączone są sfermentowaną wodą z nasion oraz wyciągiem z organicznego ryżu i jęczmienia. Oczyszczają łagodnie i nie podrażniają skóry.

W kwestii oczyszczania, moje kokosowe serce nie może nie docenić kokosowego olejku myjącego SKIN79


Demakijaż tym kosmetykiem jest bardzo przyjemny i mimo, że w składzie znajdziemy olej mineralny, którego wszyscy się boją jak ognia, to jest tam również kilka ciekawych składników, jak np. komórki macierzyste kopru morskiego. Rozjaśniają skórę, zapobiegają powstawaniu przebarwień, mają właściwości gojące, oraz naprawcze. Olej ma lekką konsystencję, emulguje i nie powoduje ściągania, czego bardzo nie lubię.

Jeśli chodzi o specjalistów do walki z przebarwieniami to mistrzem stał się japoński Angel Recipe All In One Essence


Dzięki temu kosmetykowi moje przebarwienia stały się dużo jaśniejsze, już nie rzucają się tak w oczy. Dodatkowo esencja działa nawilżająco i ujędrniająco, czyli daje wszystko, czego potrzebuje moja skóra. Nałożona na wilgotną skórę szybko się wchłania, ma ciekawą formułę i skład. Znajdziemy tutaj witaminę C, arbutynę, ekstrakt ze skalnicy, oraz tzw, żywy kolagen przywracający świeżość i elastyczność, ekstrakt z lukrecji i rumianku. 

Równie ciekawym serum okazało się IT`S SKIN Power 10 Formula VE Effector - Odmładzające serum do twarzy z witaminą E


Jest to rodzaj kremu wodnego o bardzo lekkiej konsystencji, szybko wchłaniającego się, beztłuszczowego i przyjemnego w użyciu. Pięknie rozświetla i wygładza skórę, nawilża ją i mocno odżywia. Dodatkowo wzmacnia barierę ochronną naskórka. No i ten kolor <3
Poza witaminą E, znajdziemy w składzie wodę z róży stulistnej oraz ekstrakt z wanilii.

Zazwyczaj stałym bywalcem w mojej łazience jest żel aloesowy - klasyk, jednak tytuł roku 2018 wśród żeli nawilżających zdobył Bamboo Soothing Gel 99%  Beauty Kei. 


 Fantastyczne opakowanie przypominające młode łodygi bambusa. Ten multifunkcyjny kosmetyk sprawdził się w pielęgnacji skóry twarzy, ciała i włosów. Ma lekko perfumowany zapach i szybko się wchłania, łagodzi i nawilża. Rewelacja!

Wśród kosmetyków z ekstraktem z bambusa na uwagę zasługuje również Erborian Kit Bamboo - zestaw miniatur kupiony w drogerii Sephora.


Zestaw do pielęgnacji twarzy umieszczony został w ślicznej metalowej puszce. Po przetestowaniu miniatur wiem, że pełnowymiarowe opakowania wkrótce zagoszczą na mojej łazienkowej półce.
W kosmetykach Erborian ukryto azjatycką tajemnicę pięknej cery. Moc specjalnie dobranych naturalnych składników pozostawia skórę delikatną i idealnie rozświetloną. Seria z bambusem idealnie sprawdzi się u osób mających cerę normalną w kierunku przetłuszczającej się.

W pielęgnacji oczu na wyróżnienie zasługują Hydrożelowe płatki pod oczy Miskin DiaForce Gold


Płatki były wspaniałe, maiłam ochotę nakładać je kilka razy w tygodniu. 60 płatków równo ułożonych w dwóch rzędach, zalane jest żelową esencją, przez co cały czas są mokre i gotowe do użycia. Są one cieniutkie i widać na nich złote drobinki. Bardzo ładnie pachną i świetnie przylegają do skóry, nie odklejając się i nie zsuwając się. W składzie, poza kryształkami diamentów i cząsteczkami złota, znajdziemy także perły, ekstrakty z kawioru, wodorosty, zieloną herbatę, aloes, kolagen i ekstrakty z róży.  Jak dla mnie bomba!

Chciałam napisać o jednym z nich, ale nie wiedziałam jak je rozdzielić, bo w zasadzie oba się uzupełniają i robią robotę. Mowa o Bitamin C, Calm Down marki Swanicoco 


 Jest to seria stworzona dla skóry pozbawionej blasku i jędrności, mająca przyjazne dla skóry formuły. Toner i emulsja były niesamowicie wydajne i szybko się wchłaniały, cechował je ładny, cytrusowy zapach. Na mojej wrażliwej skórze z licznymi przebarwieniami zrobiły istną rewolucję. Stała się ona jaśniejsza, koloryt został delikatnie wyrównany, a nawilżenie osiągnęło kolejny level. No i ta szata graficzna !

Jako fanka maseczek w płachcie chciałabym umieścić tu ich wiele. Ponieważ musiałam się ograniczyć, to zdecydowałam się umieścić w ulubieńcach serię Seoul Girl`s Beauty Secret Mask 
 Skin79. 


 Przetestowałam wszystkie 4 maski, używając ich co drugi dzień i  nie jestem w stanie powiedzieć, która podobała mi się najbardziej. Każda okazała się solidną dawką wszystkiego, czego potrzebowała moja skóra.
Serię cechuje prostota i minimalizm, a dewizą jest: " 1 dzień - 1 maska " czyli tzw. paszport do świata piękna.  Maski są dobrze nasączone, mają ciekawe ekstrakty w składzie, pachną delikatnie i ładnie dopasowują się do twarzy. Seria Seoul jest bardzo udana, ma ładny design, każda z nich przynosi komfort zestresowanej skórze, nawilża i mocno odżywia.
Jedyne, do czego mogę się doczepić to zbyt małe otwory na oczy.

No i na koniec kosmetyk, bez którego nie ruszam się przez okrągły rok. Krem z filtrem! Oprócz toniku, jest u mnie niezastąpiony. Do ulubieńców zaliczę na pewno Krem przeciwsłoneczny z limitowanej edycji Hello Kitty Eternal Love Atex


Urocza tubka z Hello Kitty zachęca zdecydowanie do regularnego używania. Krem ma fajną konsystencję, którą łatwo się rozprowadza na skórze, nie bieli, nie powoduje świecenia się, a wręcz przeciwnie, lekko ją matuje. Szybko się wchłania, przyjemnie pachnie i nie pozostawia wyczuwalnego filmu.

Tak prezentuje się lista moich azjatyckich ulubieńców z roku 2018.
Ciekawa jestem czy znajdziecie wśród nich również swojego ulubieńca?

Jak pewnie zauważyliście, pod żadnym postem nie ma komentarzy. To skutek tego, że znika Google+. Wszystkie komentarze dodawane były przez Google+ i w momencie przejścia na profil Bloggera wszystko bezpowrotnie zostało usunięte. Żal na to patrzeć, ponieważ konwersacja z Wami trwała 5 lat, teraz świecą tam pustki. Nie da się tego odtworzyć, zaczynamy od nowa. Mam nadzieję, że będziecie wciąż ze mną :)