20 września 2018

Goose Creek Candle Marshmallows - wosk zapachowy


Dzisiaj krótko i na temat.
 Czy lubicie pianki Marshmallow ?
Ten zapach jest świetnym ich odwzorowaniem. Możecie mieć go w formie wosku lub świecy.

GOOSE CREEK CANDLE - MARSHMALLOWS

 Wosk zapachowy Marshmallows - to świetna propozycja dla łasuchów. Zapach jest bardzo słodki, przyjemny, ale nie mdły. Na tą kompozycję składają się: ciepła wanilia, pianki Marshmallow i karmelizowany cukier. Uwielbiam te słodkości, zapach jest bardzo mocny i wzbudza apetyt. Nie ma tutaj tej dymnej nuty, którą znamy w większości tego rodzaju kompozycji. Zapach jest taki jak w momencie otwierania paczki z piankami. Te słynne amerykańskie pianki są tutaj w formie popielatego wosku. Cudo!
Moc wosku świetna, wystarczy pół kostki, żeby słodycz otuliła każdy kąt.


Zarówno wosk jak i świecę możecie kupić w sklepie PACHNĄCA WANNA




17 września 2018

BECCA Iconics - Trio produktów do makijażu


Jakiś czas temu skusiłam się na zestaw marki BECCA w Sephorze, ponieważ polowałam na prasowany rozświetlacz w rozchwytywanym odcieniu OPAL. Niestety wyprzedany był online i stacjonarnie, więc kupiłam zestaw, w którym rozświetlacz był pełnowymiarowy plus dwie miniatury najlepiej sprzedających się hitów marki. Co najśmieszniejsze, zestaw kosztował 149 zł, a sam rozświetlacz w  tej samej gramaturze (8g) jedyne 165 zł. WTF?

W każdym bądź razie całkiem udany zakup :)
Wszędzie widziałam ten rozświetlacz i koniecznie chciałam się przekonać o jego fenomenie.

SHIMMERING SKIN PERFECTOR PRESSED HIGHLIGHTER
Odcień OPAL





Marka Becca stawia nacisk na zdrowy i promienny wygląd cery. Stąd tez w jej ofercie znajduje się wiele kosmetyków rozświetlających o najróżniejszych konsystencjach, fakturach oraz oczywiście odcieniach, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. 

Rozświetlacz ma ciekawe opakowanie, wygląda lekko pancernie :) Jak na porządny kosmetyk przystało, wyposażony jest w lusterko i folię oddzielającą puder. Jest najlepszym rozświetlaczem jaki do tej pory miałam. Odkąd go kupiłam, wciąż go używam. Kolor jest dla mnie idealny i wydaje mi się, że będzie pasował do większości karnacji. Nie odznacza się on plamą koloru na policzku, dlatego nie wygląda tandetnie. Rewelacyjnie komponuje się z bronzerem i różem, daje subtelny efekt tafli, zdecydowanie nie ma tu brokatowych drobinek, a raczej takie iskierki, pochłaniające i odbijające świtało jak reflektor. Daje piękną złotawą poświatę. Oczywiście intensywność można stopniować tak, że będzie oślepiał w słońcu :)
Moja oliwkowa karnacja go pokochała od pierwszego spotkania.  Pięknie wygląda także na dekolcie i ramionach. Dla mnie ideał!
Niesamowicie duża gama kolorystyczna tych rozświetlaczy sprawia, że każdy znajdzie swój wymarzony odcień.


Jego kremowa formuła wtapia się w skórę i pokrywa ją pięknym blaskiem. Jest łatwy w użyciu, nie osypuje się i pozostaje na miejscu przez cały dzień. I co ważne - nie podkreśla rozszerzonych porów. Świetliste perełki dopasowują się do karnacji i dają fantastyczną poświatę. Mam ochotę wypróbować również inne odcienie, ale ten rozświetlacz jest tak wydajny, że nie wykończę go jeszcze przez wiele miesięcy.
Kupicie go na stronie SEPHORY

Dwie miniaturki w zestawie również okazały się świetnymi kosmetykami. Podczas używania każdego z nich mogę śmiało zgodzić się z twierdzeniem, że BECCA to Królowa Rozświetlaczy!

 UNDER EYE BRIGHTENING CORRECTOR
Rozświetlający korektor pod oczy




Z tego, co wiedziałam na stronie są dwa odcienie tego korektora: Light to Medium oraz Medium to Dark. Ja mam tą jaśniejszą miniaturkę i jeśli miałabym kupować, to zdecydowałabym się na ciemniejszy odcień, choć ten również daje radę.
Malutki słoiczek (2,3g) skrywa małego magika. Ten korektor wymiata sińce spod oczu, rozjaśnia, rozświetla i ukrywa wszelkie niedoskonałości tej cienkiej okolicy. Jego formuła wzbogacona jest w ultralekkie, imitujące światło drobinki i trzeba pamiętać, aby nie nabierać go za dużo. Wystarczy dosłownie dotknąć opuszkiem palca i delikatnie wklepać pod oko. W takiej ilości nie osadza się w zmarszczkach i zagłębieniach skóry, a pięknie ukrywa sińce i nieestetyczne podkowy. Potrafi czynić cuda i rozświetla spojrzenie jednocześnie korygując wszelkie niedoskonałości i zmęczenie. Skóra w tym miejscu staje się odświeżona i promienna



Trzecim produktem jest FIRST LIGHT PRIMING FILTER - Baza rozświetlająca


Ciekawie nazwana "Porannym budzikiem" zaskoczyła mnie swoim fioletowym kolorem. Ten cudaczek potrafi w jedną chwilę zamienić szary odcień skóry w świeżą i promienną. Dodatkowo fajnie ją nawilża i przygotowuje na makijaż stając się doskonałą bazą pod podkład.
Jego zaletą jest to, że nie tylko optycznie rozświetla, ale i poprawia kondycję skóry działając na nią jak nawilżająco-pobudzające serum.



Nie jest to może baza idealna, ale super sprawdza się pod mocno kryjące podkłady lubiące przesuszać skórę. Na mojej mieszanej cerze spisuje się dobrze. Podoba mi się w niej to, że rozświetlenie jest subtelne, nie mocno połyskujące i przebijające się przez pudry. Skóra wygląda zdrowo i świeżo. Baza nie zmienia jej koloru, po rozprowadzeniu staje się przezroczysta. Ma śliczny, cytrusowy zapach.

Wszystkie trzy produkty spełniły moje oczekiwania, używam ich z czystą przyjemnością.
Zestaw dostępny jest na stronie Sephory


15 września 2018

Maseczki z nadrukiem Jednorożca - The Creme Shop


Przedstawiam Wam dzisiaj dwie maseczki w płachcie koreańskiej marki The Creme Shop
Zetknęłam się z nimi dzięki koleżance mieszkającej w Anglii, która przysłała mi je do przetestowania. Już same opakowania bardzo mi się spodobały. Wizerunek jednorożca, holograficzne elementy i obietnica stania się mitycznym stworzeniem przez około 20 minut powodowały, że miałam ochotę nakładać je od razu. A wiecie, że maski w płachcie to ja uwielbiam!
Obie maseczki pochodzą z serii Animated Animal, z tym, że jedna jest oczyszczająca, a druga rozświetlająca.

CLEAR UP, SKIN!


Ta oczyszczająca maska zawiera truskawkowe mleczko. Bardzo ładnie pachnie, truskawkowo- kwiatowo. Esencja wypełniona jest bogatymi w witaminę C truskawkami i łagodzącymi proteinami mleka. Ta maska pomaga zminimalizować pory, przebarwienia i nadmiar sebum, aby utrzymać skórę pod kontrolą. Esencji było w opakowaniu na styk, po wyjęciu maski nic nie zostało. Opakowanie jest urocze, różowe, z holograficznymi elementami. Sama płachta jest gruba, dobre przylega i jest bardzo wilgotna. Trzymałam ją na twarzy ok 30 minut i wciąż była wilgotna gdy ją ściągałam. Po zdjęciu wklepałam nadmiar esencji i skóra była przyjemnie chłodna, nawilżona, promienna i mięciutka. Nie czułam potrzeby nakładania już kremu. Dla mnie ta maska nie ma żadnych wad, jest idealnie skrojona, nasączona i spełnia zapewnienia producenta. Moja skóra ją pokochała. Co jeszcze mi się podobało to Fun Fact z tyłu opakowania mówiący, że " Tęcze są chodnikami dla jednorożców" 

  
Czyż nie wygląda się w nich uroczo? Nadruk jednorożca jest  świetny :)

GLOW UP, SKIN!


Po wyjęciu maski z opakowania, w przeciwieństwie do poprzedniczki, zostało sporo esencji. Ucieszyło mnie to bardzo, bo zawarty w niej proszek perłowy pięknie rozświetla skórę i mogłam ją jeszcze wykorzystać.
" Glow Up, Skin!" to maseczka rozświetlająca skórę. Tego rodzaju maseczki lubię robić rano, żeby cieszyć się efektem promiennej skóry przez cały dzień. Jest to specjalna edycja, z tęczowo-perłową esencją. Po wyjęciu maseczki z opakowania widać mieniący się płyn, który wygląda jak rozświetlacz typu Unicorn. Maseczka ma również nadruk jednorożca, co daje jej u mnie duży plus. Ma śliczny, lekko kwiatowy, perfumowany zapach. Płachta przylegała dobrze, była mocno nasączona. Po jej zdjęciu skóra stała się bardziej jednolita i miała taki zdrowy blask. Ta esencja perłowa powodowała, że pod wpływem światła skóra promieniała, wyglądała pięknie, nawet po nałożeniu podkładu. Trzymałam maskę ponad 20 minut i płat wciąż był mokry. Po wklepaniu esencji cieszyłam się długotrwałym nawilżeniem i blaskiem.


Obie maseczki świetnie się spisały, nawilżyły skórę i zrobiły to, co miały zrobić. Lubię, kiedy kosmetyk, oprócz tego, że działa, to jeszcze pięknie pachnie i wygląda. Żadna z nich mnie nie podrażniła, nic mi po nich nie wyskoczyło. Płaty były bardzo mokre, grube i dobrze się trzymały.
Jestem z nich bardzo zadowolona i jeśli będziecie mieli możliwość je wypróbować, to szczerze polecam!
The Creme Shop ma wiele ciekawych masek (i nie tylko) w ofercie, więc pewnie znajdziecie coś dla siebie.