5 października 2018

Rozjaśniam przebarwienia po japońsku - Angel Recipe All In One Essence


Ponieważ głównym i w zasadzie jedynym ( poza rozszerzonymi porami ) problemem mojej cery jest skłonność do przebarwień, nie ustaję w poszukiwaniu skutecznie je likwidujących kosmetyków. Walczę z nimi co roku i jak bumerang wracają w maju. Mocne słońce i od razu bam! Nieważne, że cały rok stosuję kremy z wysokim filtrem, one wciąż mnie nawiedzają. Pokochać ich nie potrafię, bo kto chciałby darzyć szacunkiem brązowe plamy wyskakujące na czole, pod nosem i na policzkach. I co roku znajdują sobie jakieś ciekawe miejsce na twarzy żeby pokazać się z tej ciemnej strony :)
Jak do tej pory jedynym produktem, który skutecznie potrafił rozjaśnić te paskudne plamy było serum z witaminą C Dear Klairs. Było na tyle skuteczne, że moja kosmetyczka była w szoku. 

Dzisiaj mogę śmiało napisać, że znalazłam drugi taki kosmetyk czyniący cuda w kwestii rozjaśniania.
Co najśmieszniejsze, to zarówno jeden jak i drugi poznałam dzięki Interendo. Klairs kupiłam po jej rekomendacji, a Angel Recipe dostałam na azjatyckim spotkaniu Hello Asia 3
W obu jestem zakochana.


Moja buteleczka tej japońskiej esencji zmierza ku końcowi i muszę przyznać, że efekty są znakomite. Moje przebarwienia stały się dużo jaśniejsze, już nie rzucają się tak w oczy. Dodatkowo kosmetyk ten działa nawilżająco i ujędrniająco, czyli daje wszystko, czego potrzebuje moja skóra.
Opakowanie jest bardzo estetyczne, plastikowa, czerwona buteleczka z wygodną i niezawodną pompką. Pozwala ona precyzyjnie dozować produkt nie strzelając po oczach.
Konsystencja esencji jest dość gęsta, żelowa, ale po wyciśnięciu na dłoń staje się rzadka i wodnista. Dzięki czemu łatwo ją rozprowadzić na skórze.  Ja nie wyczuwam w niej zapachu, jest to dla mnie zapach "wody", czyli całkowicie zwyczajny.
Esencja wchłania się bardzo szybko jeśli wcześniej spryskamy twarz hydrolatem, lub przetrzemy tonikiem. Musi być po prostu wilgotna, wtedy nie pozostawia żadnego filmu. Jeśli nałożymy ją na suchą skórę, może się trochę kleić. Jeśli się przyjrzymy dokładnie, wewnątrz żelu widać takie małe kapsułki, jednak po wyciśnięciu znikają, w ogóle nie są wyczuwalne podczas aplikacji.




Co zawiera ten produkt, że tak świetnie działa ?
Znajdziemy tutaj witaminę C, arbutynę, ekstrakt ze skalnicy, oraz tzw, żywy kolagen przywracający świeżość i elastyczność, ekstrakt z lukrecji i rumianku. 

Esencję można stosować zarówno na dzień pod makijaż, jak i na noc. Nie powoduje ona problemów z podkładem, ponieważ ekspresowo się wchłania. Ja używam jej codziennie właśnie rano.
Szkoda, że jest ona tak słabo dostępna. Możecie jednak ją zamówić w sklepie Berdever w cenie 80 zł.
Ja jestem bardzo z niej zadowolona i na pewno nie skończy się na jednej butelce.