6 stycznia 2019

Weleda Skin Food - masło do ciała i masełko do ust


W okresie jesienno zimowym ważne jest, aby zadbać o swoje ciało ze szczególną troską. Wiatr i niska temperatura sprawiają, że skóra staje się sucha i podrażniona.
Ostatnio miałam przyjemność poznać szwajcarską markę Weleda, która znana mi była wizualnie, ale jeszcze chyba nie używałam ich kosmetyków. Masło do ciała i masełko do ust należą do gamy Skin Food stworzonej według oryginalnej receptury bazującej na wyciągu z rozmarynu, nagietka, rumianku i bratka.

MASŁO DO CIAŁA 




  
Już na samym początku spodobało mi się wygodne opakowanie utrzymane w zielono białej kolorystyce. Plastikowy słoiczek o pojemności 150 ml wypełniony jest przepięknie pachnącym masłem w delikatnym, żółtym odcieniu. Zapach, jaki poczułam zaraz po zerwaniu zabezpieczającego wieczka, momentalnie mnie uwiódł. Mieszanka pomarańczy i lawendy jest tutaj niesamowicie odprężająca i przyjemna. Masło ma lekką konsystencję, bardzo łatwo rozprowadza się po skórze i szybko wchłania. Pozostawia delikatny film ochronny, który jest wyczuwalny, ale nie uciążliwy. Nie ma tu mowy o nielubianej przez wiele osób tłustości, które zostawia większa część maseł. W przypadku Weledy mamy otulającą warstewkę, która chroni, odżywia i mocno nawilża. Organiczne masło shea, kakaowe i olej kokosowy sprawiają, że skóra staje się miękka, sprężysta i przyjemna w dotyku. Masło jest bardzo wydajne, wystarczy niewielka ilość, aby wysmarować całe ciało. Przyznam szczerze, że odłożyłam go trochę do mniejszego słoiczka i służy mi za krem do rąk przynosząc im natychmiastową ulgę i komfort.

MASEŁKO DO UST




Masełko ma postać wazelinki, którą wyciskamy z tubki bezpośrednio na usta. Ma lekko żółty kolor i zapach zbliżony do opisanego przed chwilą masła do ciała.
Opakowanie jest poręczne i zmieści się nawet w kieszeni. Kosmetyk ten przynosi ulgę spierzchniętym ustom chroniąc je przed wiatrem i mrozem. Już kilkakrotne użycie masełka doprowadza usta do normy, są miękkie, elastyczne i nawilżone. Kosmetyk nie ma smaku, nadaje ustom delikatnego połysku, a bogata konsystencja chroni je przed wysuszeniem, zapobiega pękaniu i eliminuje suche skórki. Wydajność jak na 8 ml maleństwo jest imponująca, starcza na wiele tygodni.

Skład: Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Lanolin, Beeswax (Cera Alba), Glycerin, Viola Tricolor Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Alcohol, Water (Aqua), Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Geraniol.

  
Kosmetyki WELEDA SKIN FOOD rozkochały mnie w sobie na całego i chętnie poznam pozostałe linie pielęgnacyjne.
Marka stworzona została już w 1921 roku i bazuje wciąż na tych samych recepturach oferując najwyższą jakość, 100% natury  i troskę o środowisko. Wszystkie produkty Weledy posiadają certyfikat NATRUE.
Znacie markę WELEDA? Jakie kosmetyki Was urzekły?


zBLOGowani.pl