8 listopada 2019

3 Produkty #8 Azjatycka pielęgnacja


Właśnie sobie uświadomiłam, że zaniedbałam cykl lubianych przez Was postów 3 Produkty. 
Będzie to już #8 wpis tego typu, a jeśli ciekawi jesteście pozostałych 7, to zapraszam do zajrzenia trochę niżej :)
Ponieważ azjatycka pielęgnacja już dawno zawładnęła moim sercem i twarzą, to dziś opowiem o 3 kosmetykach, w których pokładałam wielkie nadzieje. Czy mnie zawiodły ? Czytajcie dalej :)

Zacznę petardą :)

GLAMFOX Age Control Solution Ampoule 





To jest chyba najpiękniej wyglądająca ampułka do skóry twarzy, jaką kiedykolwiek miałam. Tą perełkę dostałam w prezencie urodzinowym od koleżanki mieszkającej w Anglii. Wygląda obłędnie, w środku ma zatopione płatki kwiatów i złote drobinki. Opakowanie jest wygodne i higieniczne, z pompką, która podnosi się od dołu dozując kosmetyk.
GLAMFOX Age Control Solution Ampoule jest produktem koreańskim, więc bardzo się ucieszyłam jak ją dostałam. Formuła jest wodno - żelowa, szybko się wchłania, ma śliczny zapach, delikatnie kwiatowy, lekko słodkawy. Jak dla mnie pachnie luksusowo. Preparat doskonale nawilża skórę, goi drobne ranki i łagodzi podrażnienia. Ma działanie przeciwstarzeniowe, lekko napina skórę.
Głównymi składnikami tego produktu są kolagen roślinny, witaminy i ekstrakt wiśniowy, kwas hialuronowy oraz takie opatentowane składniki, jak TCS, PHYTOSTEM-4, AQUAXYL ™. Kolagen ziołowy pochodzi z wyciągu z czerwonego żeń-szenia, który zapewnia odżywienie i nawilżenie skóry. Witaminy i ekstrakt z wiśni leczą suchą lub uszkodzoną skórę. Kwas hialuronowy zapewnia maksymalną wilgotność skóry.
Już co prawda go zdenkowałam, ale mogę stwierdzić, że jest bardzo wydajny. Podoba mi się także obecność złotych drobinek i płatków kwiatowych, które wyglądają ciekawie po wyciśnięciu porcji.

ETTANG, Hydrating Bomb Gel Moisturizer




 
 Ten, jak i następny, o którym napiszę za chwilę, kosmetyk kupiłam na stronie sklepu SKINGARDEN

Krem jest fantastyczny pod każdym względem, pokochałam go od pierwszego użycia.
Ma lekką, żelową konsystencję, przypomina owocowy jogurt. Pachnie świeżo, słodkimi owocami. Stworzony na bazie wody biomimetycznej (bez względu na typ skóry dostarcza natychmiastowego nawilżenia oraz energii )  i ekstraktu z kaktusa przynosi natychmiastowe uczucie nawodnienia i nawilżenia. Jest kojący, przyjemnie chłodny i szybko się wchłania. Idealny pod makijaż i na noc pod treściwszy krem. Nawilżenie po jego użyciu jest odczuwalne przez cały dzień. Kosmetyk-cudo! Można się uzależnić. Nie pozostawia tłustej warstwy, ani uczucia lepkości. W jego składzie znajdziemy także lipidy mleka, lecytynę i ceramidy. Cieszę się, że to urocze opakowanie zawiera aż 80 g żelu, bo nie chcę, żeby szybko się skończył.

Główne składniki:
- Lipidy mleka – nawilżają, wygładzają, wzmacniają barierę ochronną skóry.
- Lecytyna – nawadnia oraz poprawia kondycję skóry.
- Glutation – trójpeptyd wyrównujący koloryt, o delikatnym działaniu rozjaśniającym.
- Trehaloza – ma działanie ochronne, zapobiega utracie wody.
- Teanina – silny przeciwutleniacz, nawadnia oraz łagodzi podrażnienia.
- Ceramidy - wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry. 


ETTANG, FLOWER BUBBLE BOMB MASK




Jak zobaczyłam to opakowanie i to w promocyjnej cenie, w dodatku obietnica bąbelkującego oczyszczenia, to nie mogłam odpuścić. To jest jak z łakomstwem, można dostać niestrawności :( 
Już pewnie domyślacie się, że kosmetyk mnie zawiódł na całości. 

Według producenta ma ona dogłębnie oczyszczać, nawilżać, rozjaśniać, odżywiać, usuwać martwy naskórek, a jednocześnie nie podrażniać skóry. W jej składzie znajdziemy mnóstwo ciekawych roślinnych ekstraktów, proteiny mleka i innowacyjny system oczyszczający 3CB.
Maseczka ma piękne opakowanie, z wyglądem już gorzej. Przypomina mi rosnący drożdżowy zacier. Pachnie przyjemnie. Po nałożeniu na oczyszczoną i suchą skórę zaczyna delikatnie bąbelkować, tworząc rosnącą piankę. Po chwili należy zacząć masaż twarzy, a po ok.3-5 minutach spłukać twarz wodą nie zaprzestając masażu.
Cóż, robiłam do niej podchody kilka razy i już więcej nie chcę. Maska mocno oczyszcza, ale jednocześnie podrażnia mi skórę. Staje się ona bardzo wrażliwa, nieprzyjemnie ściągnięta i lekko piekąca. Od razu muszę czymś ją koić i nawilżać. Przez długi czas po zmyciu jej z twarzy czuję dyskomfort i podrażnienie. Nie polecam tej maski niestety. 



Jak widać jest tu dość różowiutko, ale sytuacja nie zawsze się tak przedstawia. Pierwsze 2 kosmetyki polecam od serca, ostatni radzę omijać z daleka.   

Znacie któryś z nich?

7 komentarzy:

  1. Szkoda, że maska wypadła blado, bo na nią miałabym największą ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam bardzo zawiedziona. Miałam nadzieję,że to moze raz się zdarzyło, ale niestety nie 😥

      Usuń
  2. Żel i ampułka wyglądają bardzo kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Same nieznane mi produkty, ale tym żelem Ettang mnie zaciekawiłaś, wygląda bardzo fajnie i z chęcią bym poznała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Glamfox wygląda obłędnie!!! Kompletnie się zakochałam ;-) Nawilżająca bomba to także coś dla mnie, lubię takie formuły no i te kolorki - śliczności! Za to po maskę nie sięgnęłabym nawet gdyby się sprawdziła, bo nie lubię łaskotania na twarzy podczas bąbelkowania ;-))

    OdpowiedzUsuń